Zapewne najważniejsze wydarzenie minionego tygodnia w kraju, przynajmniej tak można wnosić z tego, co widać w mediach, to publikacja raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Jednak w tym felietonie zajmował się kwestią raportu nie będę. Wypowiedziałem się bowiem „w tym temacie” przed opublikowaniem owego dokumentu i jedyne co mógłbym zrobić, to wykonanie operacji „kopiuj” i „wklej”. Skopiować fragment tamtego felietonu i wkleić go do niniejszego tekstu. Nic więcej nie mam do dodania. Toteż przejdę do naszych spraw lokalnych. A u nas z kolei wydarzeniem medialnym tygodnia jest tekst zatytułowany „7 grzechów Płocka”, który wyszedł spod klawiatury Redaktora Naczelnego lokalnego dodatku ogólnopolskiego dziennika. Już pierwszy grzech – „tu się nie dyskutuje”, prowokuje do zabrania głosu. Owszem, nie dyskutuje się! Ale gdzie takie dyskusje powinny się przede wszystkim odbywać? Czy aby nie w mediach? Tymczasem mamy w Płocku trzy periodyki (dziennik i dwa tygodniki), które się nawzajem „nie widzą”! Gdyby ktoś z zewnątrz wziął do ręki któryś z nich, z pewnością doszedłby do wniosku, że w mieście ukazuje się tylko jedna gazeta (lub czasopismo). Żadnych śladów obecności pozostałych! W tym oczywiście polemik!
Muszę w tym miejscu przyznać, żem sam nie bez winy. Jednego z „konkurentów” czytuję bowiem niesystematycznie, a drugiego prawie wcale! Nie jest co prawda tak, że zajmuję się wyłącznie problematyką lokalną, niemniej jednak skłonności do polemik odmówić mi chyba nie można, co Szanowni Czytelnicy tych felietonów z pewnością poświadczą. Mogę zatem zadeklarować, że jeśli tylko pojawi się okazja do dyskusji, niechybnie ją wykorzystam! Oczywiście zdaję sobie sprawę, że aby taka polemika przyniosła owoce, nie może się ograniczać do wymiany zdań między piszącymi w mediach. Trzeba do niej wciągnąć ludzi, którzy w różny sposób oddziałują na losy miasta. Ot, choćby poruszony w cytowanym tekście problem ucieczki młodych ludzi „za wiedzą”. Dlaczego Płock to miasto „inteligencji technicznej”? Dlaczego nie ma oferty edukacyjnej dla ambitnych jednostek o zainteresowaniach humanistycznych? Dlaczego dwie duże uczelnie kształcące w tych kierunkach nie zadowalają poziomem potencjalnych kandydatów, co zmusza ich do „emigracji”? W Pułtusku może być uczelnia „o europejskim poziomie” (podobno, nie będę tego oceniał), a w Płocku nie? Nie wiem, ale może warto zaprosić do debaty właścicieli i władze uczelni działających w naszym mieście? I to zanim zaczniemy tworzyć tutaj filię Uniwersytetu Warszawskiego! A swoją drogą, jeden z uczestników wywołanej cytowanym artykułem dyskusji stwierdza, że Płock to miasto prowincjonalne, a jednocześnie nawołuje do powołania tutaj filii UW. Czy to aby nie sprzeczność? Toż filie tworzy się na prowincji właśnie! Jeśli zaś chcemy się wybić na samodzielność jako ośrodek akademicki, to nie filie trzeba tworzyć, ale uczelnie autonomiczne. Oczywiście na odpowiednim poziomie! Czego sobie i Szanownym Czytelnikom życzę!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze