Po chwilowym zamieszaniu kibice płockich futbolistów odetchnęli z ulgą. Sponsor zmienił zdanie i sypnie jednak trochę grosza na ten symbol zła i rozpusty, siedlisko korupcji, jakim jest polska piłka nożna. Trochę, to znaczy tyle, ile jest niezbędne, by ubiegać się o licencję na grę w ekstraklasie w następnym sezonie. Nie ma zatem groźby przesunięcia od razu do trzeciej ligi. Od razu nie, ale… Przy takim minimalnym budżecie istnieje jednak realne całkiem zagrożenie, że zespół odbędzie taką wędrówkę na raty. Za rok druga liga, za dwa… Jest to wizja tym bardziej prawdopodobna, że jak dotąd władze klubu nie wykazywały szczególnej inwencji w poszukiwaniu alternatywnych źródeł finansowania.
Zatem spokój kibiców jest jakby niezupełny. Udało się „przycisnąć” prezesa Orlenu, ale co dalej? No, właśnie! Wypada w tym miejscu przypomnieć, że kibice byli onegdaj za zmianą nazwy klubu z „Orlen” na „Wisła”. Ja też ten pomysł popierałem. Nie ze względów sentymentalnych, bom element napływowy, ale praktycznych. Ta zmiana otwierała bowiem furtkę do poszukiwania nowych źródeł finansowania. I co? Ano, nic! Furtka jest otwarta, ale nikt przez nią nie przechodzi. Zwłaszcza władze klubu. Te wolą, jak widać, wygodną dziurę w płocie, przez którą prowadzi ścieżka do Wielkiego Dobroczyńcy, czy też Dobrego Wujka – jak kto woli!
Nie brały przy tym jakoś pod uwagę takiej oto sytuacji, że kiedyś
Dobry Wujek może tę dziurę zechcieć załatać. Albo nie będzie już tak Dobry… Niewątpliwie szefowie Wisły mają swoje powody. Wygodnie się rządzi, jeśli jest ktoś, kto pomysły rządzących bez specjalnych oporów wspiera niemałym groszem… Wiedzą to dobrze dzieci. Jeśli mamusia i tatuś są dostatecznie na ich potrzeby wrażliwi. A jeśli nie? No, to zawsze można spróbować płaczem… Nasi klubowi włodarze jakby tym wzorcem się kierują. Kiedyś jednak trzeba dorosnąć. I zdecydować się na jakiś model funkcjonowania klubu. Odwołując się do przykładów europejskich (jesteśmy wszak pełną gębą Europejczykami) zdecydować, czy chcemy być Barceloną, czy Juwentusem.
Wiadomo – Juwentus to Fiat, a Barcelona? No, właśnie! Barcelona to… Barcelona! Duma Katalonii. I własność Katalonii. Nie jednego sponsora! Oczywiście nie namawiam do skrajności. Powiat płocki to nie Katalonia. A Wisła to, z całym szacunkiem, nie Barcelona. Chodzi mi tylko o model. O to dokładnie, by rządzący klubem porzucili komfortową postawę sięgania po gotowe i zaczęli działać jak menedżerowie. Trudno mi przy tym ocenić jakie są możliwości namówienia kogoś do wyłożenia pieniędzy na tak ryzykowne przedsięwzięcie jak płocki futbol, ale nie sposób wątpić, że takie możliwości jednak istnieją. Są ludzie, którzy potrafią wyciągnąć pieniądze na dowolny cel! I sprzedać klientowi dowolny towar. Jeśli akurat we władzach klubu nikt tego rodzaju predyspozycji nie posiada, to może należy takiego „fachowca” poszukać? A nie czekać na mannę z nieba, bo ta może nie spaść w dostatecznej ilości! Jak w znanej piosence kabaretowej – dobry Bóg zrobił, co mógł, teraz trzeba zatrudnić fachowca!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze