Leszczyn Księży – niewielka, spokojna, wręcz uśpiona osada na terenie gminy Bielsk. Gospodarstwo osadzone przy gospodarstwie, po okolicznych drogach kroczą majestatycznie kury, rolnicy uprawiają pola. Właściwie niewiele się tu zmienia na przestrzeni mijających lat.Kto by przypuszczał, że właśnie tutaj mieści się centrum Europy. Dowodzą tego obliczenia Macieja Wolickiego. Czy oznacza to, że w niedalekiej przyszłości Leszczyn Księży zmieni swój dotychczasowy sielski wizerunek i stanie się centrum życia politycznego, gospodarczego i swoistego rodzaju europejską stolicą? Charles de Gaulle powiedział kiedyś, że “Europa to kontynent od Atlantyku do Uralu”. Z dnia na dzień coraz więcej ludzi żyje ideą, żeby ten kontynent stał się naszym wspólnym domem i jednym krajem. Niewielu ma jednak takie szczęście, że centrum Europy mieści się na jego podwórku przed domem. - Środka ciężkości różnych rzeczy matematycy szukają od czasów Archimedesa. Łatwo jest znaleźć środek ciężkości koła, prowadząc przekątne również kwadratu, czy heksagonu. Jeśli bierzemy pod uwagę kształty dość nieregularne, nadal podpieramy się matematyką. W swoich obliczeniach przyjąłem, że aby określić środek ciężkości kontynentu europejskiego, wystarczy najpierw połączyć najbardziej wysuniętą na wschód i na zachód część Europy linią. Najbardziej wysunięty na Zachód jest Przylądek St. Vincent, leżący w Portugalii, a na Wschód północna część gór Uralu. Okazało się, że łączy on dużo miejsc w Europie, przechodzi też przez Leszczyn. Jeśli połączymy również linią punkt najbardziej wysunięty na północ (North Camp w Norwegii) z najbardziej wysuniętym punktem na południu, czyli południowym brzegiem Krety, to median, przechodząc przez całą Europę, łączy wiele punktów i znów przechodzi przez Leszczyn Księży – dowodzi Maciej Wolicki, który nie upiera się, że jego teoria jest niepodważalna. – Ktoś inny może obliczać centrum Europy na podstawie zalesienia, czy ilości jezior. Można na wiele sposobów dochodzić do prawdy. Po mojej stronie stoją racjonalne przesłanki matematyczne. Maciej Wolicki swoje odkrycie chce w pełni wykorzystać. Jest właścicielem odkupionego po PGR 83 hektarowego gospodarstwa w Leszczynie Księżym, na których planuje samodzielnie stworzyć Centrum Europejskie z prawdziwego zdarzenia. Prace już się rozpoczęły. Do Leszczyna wjechały koparki. Spokojne życie wioski nieodwracalnie się zmienia, choć właściwie niewielu mieszkańców interesuje się tym, co się dzieje u ich sąsiada za płotem. – Jednak sam nie byłbym w stanie ogarnąć tak dużego gospodarstwa. Dobrze, że mogę liczyć na pomoc grupy oddanych ludzi – twierdzi właściciel pokaźnych włości. Z okna posiadłości Wolickiego rozpościera się już widok na aleję wysadzoną młodymi topolami. – Aleja prowadzi do umownego środka, gdzie linia północ-południe łączy się z linią wschód- zachód. Od wschodniej strony niezmiennie od lat stoi figurka Matki Boskiej, a od zachodu do niedawna stał dwór. Niestety, trzy lata temu doszczętnie spłonął. Mam jednak plany, by właśnie na jego miejscu postawić stację doświadczalną, lub instytut europejski, w którym kształcić się będą studenci. Wyznaczyłem też miejsce na ogród różany, poświęcony księżnej Dianie. Była to osoba wyjątkowo zaangażowana w sprawy proeuropejskie, antyglobalistyczne, proekologiczne, bardzo życzliwa młodym ludziom. Zginęła w tragicznych okolicznościach, jednak pamięć o niej pozostanie także i w Leszczynie. Flaga w Euronie To dopiero początek prac. Dużo jest tu jeszcze do zrobienia, a plany są dość dalekosiężne. Już dawno powstała jednak flaga Europy. Pierwowzór wisi ma ścianie leszczyńskiej posiadłości Macieja Wolickiego: – To jest mój projekt, który dawno temu zrealizowała moja teściowa. Flaga oparta jest na zbiorze kolorów występujących we wszystkich flagach europejskich. Choć nie obok siebie, jest też biały i czerwony. Kolory przechodzą poprzecznymi pasami. - Jest to nawiązanie do krzyża, będącego tradycją europejską. Uważam jednak, że ta flaga, podobnie jak flaga amerykańska, powinna być wzbogacana gwiazdami, symbolizującymi dodawane kraje, wchodzące do Europy – twierdzi Maciej Wolicki. Pierwsza gwiazda byłaby więc gwiazdą Belgii, druga Holandii, Francji, Włoch itd. Maciej Wolicki opatentował też w Anglii nazwę dla swojego miejsca. – Eurone to skrót od słów Europe (Europa) i one (jedna) w sensie jedna Europa. Powstaje poświęcona specjalnie temu miejscu i proeuropejskiej tematyce strona internetowa. Tym sposobem będę się starał trafić do jak największej rzeszy ludzi, by przekonać ich do swojej koncepcji. Chodzi bowiem o to, żeby na starym kontynencie rozwinąć zrozumienie wspólnej kultury. Nie jest to proste zadanie. Trzeba pozostawić w tyle historię. Skupić się na rozwinięciu wielkiej wspólnoty istniejących narodów. Maciejowi Wolickiemu wydaje się przychodzić to z ogromną łatwością. Całe życie był związany z kilkoma krajami na raz. Choć urodził się w Warszawie, to uczył się, a obecnie mieszka i pracuje aż w trzech krajach: Polsce, Anglii i Francji. Zapewnia, że wszędzie czuje dobre zrozumienie swoich myśli i przedsięwzięć. –Różnice administracyjno-techniczne są coraz mniejsze. Załatwianie spraw we Francji, jak i w Bielsku jest łatwe dzięki znajomości języków obcych, których powinien uczyć się dziś każdy młody człowiek. Poza tym zdziwiliby się państwo, jak dużo polskich praw, opartych jest na ustawodawstwie francuskim, choć nie brakuje też naleciałości rosyjskich. Przy dzisiejszym proeuropejskim nastawieniu Polaków idee Macieja Wolickiego zyskują na popularności. – Duże nadzieje pokładam głównie w młodzieży, która chętnie poznaje kulturę, kuchnię, sztukę. Czerpie tradycję europejską i wykorzystuje ją, bez zbędnych uprzedzeń. Jest ona inicjatorem akcji, często rugowanych przez rządy. Dzięki niej w dużej mierze, powoli następuje potrzebna nam wszystkim zmiana świadomości. Nasz Lwów i Paryż, a wasza Warszawa A co ze starszymi pokoleniami? Maciej Wolicki dowodzi, że bliżej Europy byliśmy już także w zeszłym stuleciu. – Idee wspólnoty osadzone są bardzo głęboko, choć nie brakowało też różnego rodzaju chorób, szpecących obraz XX wiecznej Europy. Mam tu na myśli wojny światowe, które rozhukały skrajny nacjonalizm. Wcześniej jednak Polscy wygnańcy znajdowali swój dom m.in. we Francji, czy Rosji. Mickiewicz czy Hercen, czy wszyscy inni nasi emigrujący przodkowie czuli się nie tylko Polakami ale przede wszystkim Europejczykami. Znam tę sprawę z własnych doświadczeń rodzinnych. Myślę, że za 3-4 lata, kiedy Polska wejdzie do Europy, my też będziemy czuli, że Paryż jest częścią naszego wspólnego kraju, że w Berlinie też jesteśmy u siebie. Wystarczy tylko bez względu na Polskę, Francję, Anglię czy Niemcy pochować swój nacjonalizm, dalej historia powinna odgrywać mniej ważną rolę i stać się wspaniałym wspomnieniem historycznym, tj. renesans, barok, czy gotyk. Sam byłem “Maczkowiakiem”. Mając 18 lat zostałem najmłodszym oficerem I Dywizji generała Maczka. Prowadziłem pluton w 8 baonie strzelców "krwawe koszule”. Odniosłem rany i zostałem odznaczony Krzyżem Walecznych. To była ważna sprawa, jednak życie toczy się dalej. Trzeba mieć jeszcze nadzieję, że za kilka lat, również Rosja wejdzie do Unii. Dzięki temu Wilno i Lwów także staną się nam bliższe i po prostu nasze i vice versa. Życie jest sztuką Skoro jednak Maciej Wolicki zdecydowanie czuje się Europejczykiem, związany jest na stałe, aż z trzema krajami, co właściwie ciągnie go do małego, spokojnego Leszczyna Księżego? Dlaczego chce tu powrócić na stałe, podejmując się tak ambitnego wyzwania, jakim jest zbudowanie Centrum Europejskiego? - Nie ukrywam, że łączą mnie z tą miejscowością więzy rodzinne. Jako mały chłopiec spędzałem tu często wakacje. Może to przypadek, ale przez swoją dociekliwość doszedłem do tego, że właśnie tutaj mieści się centrum Europy. Przede wszystkim jestem jednak artystą koncepcyjnym. W sztuce fascynuje mnie nie tylko efekt finalny, ale samo jej stworzenie, a przede wszystkim koncepcja. Dla przykładu podam, że Andy Warhol jest również artystą koncepcyjnym. Jak również Christo, którego w Europie głośnym przedsięwzięciem było owinięcie całego Reischstagu płótnem. Ja z kolei swoją koncepcję związaną mam z Leszczynem Księżym. Według założeń Macieja Wolickiego powstanie więc wspomniany europejski instytut, być może “Klub Diany” zrzeszający aktywną młodzież. Na razie blisko centrum rosną w alejach topole, posadzone zostały też róże. Jeżeli idea się przyjmie za kilkanaście, a może kilkadziesiąt lat Leszczyn Księży uznany zostanie europejskim centrum, a Bielsk czy Płock staną się stolicą Europy. – Jak na razie nic nie stoi na przeszkodzie tej prywatnej inicjatywy. W rozmowie z Piotrem Zgorzelskim - zastępcą wójta gminy Bielsk, usłyszałam jedank, że jeszcze za wcześnie wysnuwać wnioski w związku z tą proeuropejską ideą. – To oczywiście bardzo ciekawy projekt. Jeśli nabierze bardziej realnych kształtów i zacznie funkcjonować, z pewnością przyczyni się do promocji naszej gminy, ożywi ją turystycznie. Jeśli zaistnieje taka możliwość, z pewnością będziemy się starali ją wesprzeć – zapewnił wicewójt. Czy całe to przedsięwzięcie wkrótce zmieni obraz spokojnej wsi? Leszczyn Księży stanie się turystyczną rozrywką, istotnym ośrodkiem kultury i nauki europejskiej, czy tylko ulotną efemerydą artysty koncepcyjnego? Dziś raczej nikt na to pytanie ostatecznie nie udzieli odpowiedzi. Trzeba poczekać do jutra. Blanka Stanuszkiewicz Fot. arch.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze