Reklama

W czerwieni skąpana jesień

22/10/2013 10:17
Jesienna aura, gwar szkolnych korytarzy oraz przygotowania do uroczystej akademii z okazji wybuchu rewolucji październikowej (która notabene miała miejsce w listopadzie, dokładnie 7 listopada 1917 r.). Tak wyglądała polska szkoła jeszcze trzydzieści lat temu. Dzisiaj mało kto pamięta wówczas deklamowane wiersze, ot choćby taki:
„Grób w którym leży ten
nowego człowieczeństwa Adam
wieńczony będzie kwiatami
z nieznanych dziś jeszcze planet.”

Jego autorka – Wisława Szymborska, noblistka, pisała piękną poezję, nawet i tę o Leninie. Obecnie rewolucja bolszewicka znika z naszej świadomości, tak jak i sam Lenin. Trudno określić kim był, filozofem, rewolucjonistą, a może tylko zbrodniarzem? Cóż, podobno jednak każda rewolucja wymaga ofiar. Rewolucję październikową podobno zapoczątkował strzał z krążownika „Aurora”. Okręt ten obecnie pełni rolę muzeum tamtych wydarzeń, czyli jakby to powiedzieć – jest ciągle zaangażowany w rewolucję. Sos „Aurora” zaś tylko nazwą nawiązuje do symbolu bolszewickiej rewolucji i choć kolor ma właściwy (bardzo rewolucyjny), to jest lekkostrawny i w pełni apolityczny.

Sos „Aurora”
Skład:

 400 ml bulionu drobiowego (można użyć koncentratu do jego przygotowania);
 3 łyżki masła;
 2 łyżki mąki;
 100 ml śmietany 30 proc;
 2 łyżki przecieru pomidorowego;
 1 mała cebula;
 sól, pieprz.

Wykonanie:
W rondlu rozgrzewamy masło. Cebulę obieramy i bardzo drobno siekamy. Pokrojoną cebulę przekładamy do rondla i chwilę ją dusimy, aż nieco zmięknie. Następnie dodajemy mąkę i całość przesmażamy, jednocześnie uważając, aby cebula się nie zrumieniła. Stopniowo dolewamy zimny bulion z rozprowadzonym w nim przecierem pomidorowym. Całość chwilę gotujemy, do momentu, aż sos zgęstnieje. Na koniec ostrożnie dodajemy śmietanę, po czym całość doprawiamy solą i pieprzem. Sos ten podajemy z makaronem jako samodzielne danie lub w towarzystwie pulpetów bądź jajek gotowanych na twardo.

Lenin wiódł ascetyczne życie. Jadał skromnie. Gości częstował tylko herbatą z suchym chlebem. W ideę rewolucji faktycznie był zaangażowany maksymalnie, a mając szansę ją zrealizować, postanowił zrobić to za wszelką cenę. Nie przeszkodziły mu w tym nawet przegrane demokratyczne wybory (listopad-grudzień 1917 r.). Wówczas bolszewicy ponieśli znaczącą klęskę (partia eserowców otrzymała niemal 50 proc. głosów, a bolszewicy zaledwie 24 proc.). Jednak mimo to Lenin władzy nie oddał. Wszak bowiem wiedział lepiej co dla ludu jest dobre. Szkoda, że lud rosyjski nie miał tej wiedzy, którą podobno posiadł lud francuski. Mianowicie, jeśli władca był chudy, wówczas jego rządy były okrutne, zaś gdy był gruby – łagodne i wszystkim dobrze się działo. Postura Lenina była wątła, zatem idąc tym torem rozumowania, niczego dobrego nie mogła wróżyć. Wodza rewolucji kulinaria nie pociągały, niemniej sięgał do kulinarnych porównań (ich stosowanie zapewnia zrozumienie u wszystkich odbiorców). Kiedy w 1922 roku wymieniał Stalina na kandydata na sekretarza generalnego partii, podobno użył takiego sformułowania „ten kucharz gotuje tylko pieprzne dania”. Wówczas chyba nikt nie sądził, iż są tak pieprzne, że dla jednych są nie do przełknięcia, a innym w gardle stają.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Fot. Piotr Chudzyński

 
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości