Ludzie autobusami miejskimi jeżdżą i patrzą, co się w nich dzieje. A coraz częściej dzieje się źle — z powodu pasażerów. Młodych, agresywnych osób, które nie dość, że głośno rozmawiając czują się jak u siebie w domu, to jeszcze masowo używają niecenzuralnych wyrazów z „bogatego” słownika przekleństw. Czy w takiej sytuacji można liczyć na interwencję kierowcy? Jedna z naszych czytelniczek systematycznie jeździ autobusami płockiej Komunikacji Miejskiej. Napatrzy się i nasłucha za wszystkie czasy. Zwłaszcza nasłucha. Pewnego dnia zaraz po wejściu do autobusu zorientowała się, że jakichś dwóch „łebków” kogoś przezywa: – To było wyraźnie pod adresem siedzącego w ich pobliżu starszego mężczyzny. Domyśliłam się, że wcześniej zwrócił im uwagę i w ten sposób mszczą się na nim. Mężczyzna nie wytrzymał, podszedł do kierowcy autobusu i grzecznie poprosił, żeby ten zajął się tymi chłopcami, ponieważ źle się zachowują. Prosił o wezwanie Straży Miejskiej czy policji. Autobus stał właśnie przed przejazdem kolejowym na ul. Piłsudskiego, więc kierowca mógł chwycić za telefon. Ale tego nie zrobił. Stałam obok i słuchałam, jak starszy mężczyzna wciąż prosi, a kierowca mówi, że nic nie może zrobić. W pewnym momencie bluźniący młodzieńcy się znudzili i poprosili kierowcę, żeby ich na tym przejeździe wypuścił. Wychodząc, raz jeszcze rzucili coś nieprzyjemnego pod adresem tego interweniującego mężczyzny. Wreszcie przejazd został otworzony, autobus ruszył, starszy pan tylko skomentował, że szkoda, że kierowca nie zrobił tego, co do niego należy — opowiada czytelniczka. Zadzwoniliśmy do płockiej KM z pytaniem, czy kierowca autobusu powinien był zainterweniować w takiej sytuacji: – Powinien zwrócić uwagę tym chłopcom. Jeżeli w autobusie dzieje się źle, kierowca może w każdej chwili powiadomić o zagrożeniu dyspozytora. Dyspozytor informuje policję czy Straż Miejską, a ta „odbiera” agresorów na umówionym przystanku — wyjaśnia Sławomir Pakulski. S. Pakulski mówi, że coraz częściej dochodzi do aktów agresji w autobusach. Zdarza się, że kierowca jest atakowany fizycznie. Skala zjawiska rośnie. Nie zmienia to jednak faktu, że kierowcy powinni reagować na prośbę o interwencję: – Ten przypadek mnie zmartwił — przyznaje Pakulski i obiecuje, że zajmie się tą sprawą. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze