Reklama

Tylko 3 punkty

15/12/2015 09:23
Orlen Wisła zamierzała wygrać przynajmniej wszystkie spotkania ligowe, by zakończyć tegoroczne rozgrywki na II miejscu. Jeden z zawodników mówił, że 12 marca, w ostatniej kolejce I rundy, wystarczy pokonać Vive Tauron Kielce, by zakończyć ten etap na I miejscu. Niestety, plan jest już nieaktualny. Teraz wymagania będą znacznie większe.
Na początku września, zanim jeszcze rozpoczęły się rozgrywki Superligi piłki ręcznej mężczyzn, drużyna Vive Tauron Kielce zagrała awansem mecz z Pogonią w Szczecinie. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ten pierwszy pojedynek może zakończyć się remisem. A jednak zawodnicy Pogoni zorientowali się, że w zespole mistrza Polski jeszcze nie do końca wszystko gra i odebrali rywalom punkt, kończąc spotkanie remisem 27:27.
Po tej niewątpliwej wpadce drużyna Vive zaczęła działać. Wygrywała, z mniejszym lub większym rezultatem, wszystkie spotkania, w tym pojedynek z Orlen Wisłą i na koniec roku zajmowała I miejsce w tabeli. Kibice nie spodziewali się, że płocczanie, którzy zwyciężali z każdym przeciwnikiem, oczywiście z wyjątkiem Vive, stracą punkt w meczu. Jednak zrobili to. W ostatniej tegorocznej kolejce zremisowali z Górnikiem w Zabrzu 34:34.
Niespodzianka była tym większa, że trzy dni wcześniej, w meczu 15. kolejki, płocczanie wysoko pokonali Śląsk Wrocław 47:19. To najwyższe zwycięstwo Orlen Wisły nad drużyną z Superligi w ostatnich latach.
Trudno się dziwić, że Orlen Wisła tak wysoko pokonała Śląsk. Zespół ma bardzo poważne problemy, finansowe i kadrowe, co widać było na boisku. Trener Piotr Przybecki stara się wszelkimi sposobami łatać skład drużyny, ale na razie mu się to nie udaje. Jeśli nic się nie zmieni, nie jest wykluczone, że wrocławianie pożegnają się wkrótce z rozgrywkami.
To tym bardziej smutne, bowiem drużyna reprezentuje miasto gospodarza mistrzostw Europy 2016. Wrocław będzie gościł drużyny grupy C (Hiszpanię, Szwecję, Niemcy i Słowenię). W hali Stulecia powinno zasiąść ponad 6 tys. widzów, a miasta nie stać na utrzymanie zespołu Superligi? Można z tej sytuacji wysnuć wniosek, że nie ma we Wrocławiu kibiców, którzy wsparliby drużynę. Dlaczego właśnie tam, gdzie piłki ręcznej nie chcą, organizuje się mistrzostwa? Chyba tylko dlatego, że jest tam odpowiedni obiekt.

Świetny występ Piechowskiego

Ale wróćmy do meczu ze Śląskiem, który był popisem gry Mateusza Piechowskiego. Młody zawodnik Orlen Wisły był w tym spotkaniu niezawodny, wykorzystał 100 proc. stworzonych przez kolegów sytuacji i zdobył 12 goli. To pierwszy tak udany mecz w jego karierze.
Orlen Wisła wypunktowała rywali, wykorzystała wszystkie możliwości i szybko wywalczyła wysokie prowadzenie. W 10 min. było 10:2 i nikt nie miał wątpliwości, że płocczanie doliczą do swojego konta 2 pkt.
I dorzucili. Już po I połowie Orlen Wisła prowadziła wysoko, 23:7 i nawet trudno tu mówić o czyjejkolwiek zasłudze. Wystarczyła przyzwoita forma Marcina Wicharego w bramce i wykorzystywanie stworzonych sytuacji, by spokojnie wygrać spotkanie.
Bardzo wysokie, niespotykane w rozgrywkach ligowych prowadzenie Orlen Wisły miało miejsce już w 36 min., kiedy gospodarze prowadzili 28:8 i nie mieli zamiaru na tym poprzestać. Ostatecznie wygrali 47:19 i do końca rozgrywek tego sezonu został im tylko mecz z Górnikiem w Zabrzu. Zapowiadało się, że będzie to również łatwa przeprawa.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości