Pies miał dwie budy. W jednej był śnieg, bo nie miała części dachu. Obydwie były nieocieplone. Zwierzę było uwięzione w kojcu na dworze, do tego uwiązane na krótkim, splątanym łańcuchu na kilkunastostopniowym mrozie. To kolejna w ostatnich dniach interwencja związana z rażącym zaniedbaniem zwierząt. Znów interweniowali mundurowi. Tym razem na Radziwiu.
O tej dramatycznej sytuacji poinformował Straż Miejską zaniepokojony mieszkaniec. Patrol na wskazanej posesji na Radziwiu pojawił się w poniedziałek, 2 lutego przed godz. 20.00. Strażnicy nie mieli wątpliwości, że pies trzymany jest w zagrażających życiu warunkach.
- Na dworze kilkunastostopniowy mróz, a pies był uwiązany na krótkim i splątanym łańcuchu. Pies znajdował się w kojcu, w którym były dwie budy. Żadna nie była ocieplona. W budzie do której był przywiązany zamiast posłania, słomy leżał śnieg, bo buda nie miała połowy dachu. Pies nie miał dostępu do wody i jedzenia. Sierść zwierzęcia była skołtuniona i brudna. Pies był łagodny – mówi Jolanta Głowacka, rzeczniczka prasowa Straży Miejskiej w Płocku.
Reklama
Strażnicy znaleźli również właścicielkę psa. 28-latka nie potrafiła powiedzieć, jak długo psiak przebywał w takich warunkach. Najprawdopodobniej czworonóg nie był szczepiony. Właścicielka nie posiadała bowiem jego książeczki szczepień.
- W takiej sytuacji decyzja mogła być jedna, pies został w trybie interwencyjnym w asyście strażników miejskich i policji zabrany do schroniska – podaje rzeczniczka.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami Ustawy o ochronie zwierząt, utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym w stanie rażącego zaniedbania lub wystawianie ich na ekstremalne warunki atmosferyczne bez odpowiedniego zabezpieczenia to przestępstwo.
Za znęcanie się nad zwierzętami grozi m. in. kara do 3 lat pozbawienia wolności. Jeśli sąd uzna, że działanie miało charakter szczególnego okrucieństwa, kara ta może wzrosnąć do 5 lat. Sąd może również orzec zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt na okres od roku do nawet 15 lat.
Obecnie pies z Radziwia przebywa pod opieką specjalistów w płockim schronisku, gdzie przechodzi badania i odzyskuje siły. Mundurowi zapowiadają, że w kwestii dobrostanu zwierząt nie będzie taryfy ulgowej – zwłaszcza gdy w grę wchodzą temperatury zagrażające życiu istot żywych.
Straż Miejska w Płocku apeluje do mieszkańców o zgłaszanie podobnych przypadków. Jeden telefon pod numer alarmowy 986 może uratować życie zwierzęciu, które samo nie poprosi o pomoc.
fot. Straż Miejska w Płocku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze