Mało kto wyobraża sobie dziś życie bez telefonu. Jest niezbędny każdemu, dużemu i małemu, pracującemu i bezrobotnemu, kobiecie i mężczyźnie. Z posiadania telefonu są same korzyści i tylko jedna wada, trzeba płacić co miesiąc wcale niemałe rachunki. Pan Lucjan ma w domu telefon po linii radiowej. Kiedy we wsi zakładana była sieć, on nie był zainteresowany telefonem, uważał, że nie będzie potrzebował sprzętu, za który tylko trzeba płacić. Potem jednak zmienił zdanie, chciał się podłączyć do sieci, ale z jakichś powodów było to niemożliwe, pozostała mu więc tylko sieć radiowa. Pan Lucjan ma telefon od czterech lat i przez cały ten okres płacił rachunki w wysokości około 100 zł. W gospodarstwie mieszka tylko z bratem, w ubiegłym roku mieszkała z nimi matka, ale zmarła. Jak wcześniej wspomnieliśmy, co miesiąc dostawał rachunki w prawie niezmienionej wysokości, starał się ograniczyć dzwonienie, a brat niemal wcale nie korzystał z telefonu. W listopadzie było zupełnie inaczej. – 5 listopada, pani z Telekomunikacji poinformowała, że mój rachunek przekroczył już 1900 zł – tłumaczy pan Lucjan. – Szybko okazało się, że 3, 4 i 5 listopada, ktoś dzwonił z tego telefonu na jakieś linie 0700. Ja nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje, nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło, że można dzwonić na linie towarzyskie, czy coś podobnego. Rozmowy były prowadzone w godzinach przedpołudniowych, brat wtedy był w pracy, a ja w szpitalu u matki. Nie wiem, kto dzwonił, bo nikt więcej u nas nie mieszka. Zgłosiłem od razu blokadę tych linii, bo tak poradziła mi pani z Telekomunikacji, zgłosiłem też na policję, że ktoś się podłączył do mojej linii. Złożyłem także reklamację na „zieloną linię”. Po kilku dniach przyszła z Telekomunikacji odpowiedź, że reklamacja nie może zostać uznana. W piśmie czytamy, że „w wyniku przeprowadzonych analiz kontroli dokumentów i badań sprawności sieci stwierdziliśmy prawidłową realizację wyżej wymienionych połączeń. Nie potwierdzają one zgłoszonych zastrzeżeń do opłat za połączenia z numerami 0 7000, rozliczonymi w fakturze. Ustaliliśmy, że linia telefoniczna jest zabezpieczona zgodnie z obowiązującymi przepisami i nie nosi śladów podłączenia się do niej osób trzecich lub podejmowania prób takiego podłączenia.” Z bilingów wynika, że pan Lucjan dzwonił do linii towarzyskiej na żywo, do serwisu rozrywkowego i skrytki głosowej. Każda z rozmów trwała około 30 minut i kosztowała 230 zł. – Ja nie pracuję, nie mam renty, ledwie wiążę koniec z końcem, przecież nie byłbym taki głupi, żeby dzwonić na drogie rozmowy – wyjaśnia nasz czytelnik. – Nawet nie wiedziałem, że jest taka możliwość, bo dawno bym założył blokadę, tak jak to zrobiłem 5 listopada. Pan Lucjan złożył odwołanie od wyjaśnienia Telekomunikacji, ale już wie, że to nic nie da. Może tylko przekonać kogoś, że to nie on dzwonił, albo zdecydować się na rozłożenie całej sumy, ponad 2000 zł na raty. Za korzystanie z telefonu w listopadzie zapłacił tyle, co zwykle, bez opłat za połączenia z serwisem 0700. Teraz czeka, co będzie z nim dalej. Mariusz Loch z Departamentu PR Telekomunikacji Polskiej S.A. mówi, że niemożliwe jest, by ktoś nieświadomie rozmawiał z serwisem 0700. – Zanim połączymy się z dodatkowo płatnym numerem, słyszymy zapowiedź, ile kosztować nas będzie minuta rozmowy z tym numerem. Dopiero jak się nie rozłączymy po tym komunikacie, to jest naliczana podwyższona kwota. Poza tym my oferujemy 11 wariantów blokad, w najróżniejszych konfiguracjach i każdy abonent może wybrać taką, która mu najbardziej odpowiada. Wszystkie są za darmo, wystarczy zadzwonić na „niebieską linię” i zamówić blokadę. Rzecznik Telekomunikacji wyjaśnił nam także, że w przypadku złożenia reklamacji rutynowo sprawdza się, czy mogła być ingerencja osób trzecich w sieć. Sprawdzanie jest bardzo dokładne i jeśli w odpowiedzi jest wyjaśnienie, że ingerencji nie było, to na pewno nie było. – Niedawno mieliśmy reklamację od starszej pani, z numeru której ktoś łączył się z Internetem. Pani tłumaczyła nam, że to niemożliwe, bo ona nigdy w życiu nie miała komputera i nie ma pojęcia, jak z tego korzystać. Okazało się jednak, że do babci przyjechał wnuczek z laptopem i serfował po sieci na koszt starszej pani – dodaje rzecznik. W ostatnim czasie sporo mówi się o ekspansji firm telekomunikacyjnych i pogoni za klientem. Zanim podpiszemy umowę warto dowiedzieć się o wszelkie możliwości blokad, by w przyszłości nie mieć takiego pecha, jak pan Lucjan. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze