Reklama

Przepis na klasyczne ogórki konserwowe

23/07/2024 09:41

Nie wyobrażamy sobie kuchni bez octu, zwłaszcza w sezonie przygotowywania zimowych zapasów. To właśnie wtedy warzywa, owoce i grzyby trafiają do octowych marynat, które zimą stanowią doskonałe uzupełnienie mięsnych obiadów. Dzięki zawartości octu lepiej radzimy sobie ze strawieniem mięsa, gdyż kwas octowy przysposabia je do dalszego rozkładu przez nasze soki trawienne.

Pierwsze wzmianki o occie sięgają czasów pierwszych rolników, kiedy to przy okazji fermentacji alkoholowej pojawiał się ocet, choć nie zawsze w sposób kontrolowany. W starożytnej Grecji i Rzymie ceniono go jako środek do zwalczania wielu chorób, takich jak przeziębienia. Rzymscy legioniści dodawali ocet do wody pitnej, co sprawiało, że stawała się bezpieczniejsza do spożycia. Dezynfekowanie za pomocą octu utrzymało się przez kolejne stulecia. W Anglii podczas wielkiej zarazy w 1665 roku ocet używano do dezynfekcji przedmiotów przekazywanych „z rąk do rąk”. Pamiątką po tych czasach jest „octowy kamień” w Derby. Na tym kamieniu, ustawionym w centralnym miejscu rynku, umieszczano beczkę z octem, którym dezynfekowano przedmioty codziennego użytku oraz ręce.

Przepis na klasyczne ogórki konserwowe

Klasyczne ogórki konserwowe


Skład:
1 kg gruntowych ogórków;
1 l wody;
3/4 szklanki spirytusowego octu 10%;
2 łyżki cukru;
1 łyżka soli;
2 ząbki czosnku;
baldachimy kopru;
kawałek korzenia chrzanu;
3 liście laurowe;
1 łyżeczka gorczycy;
kilka ziaren pieprzu.

Reklama

Wykonanie:
Myjemy i wyparzamy słoiki do ogórków. Starannie myjemy małe ogórki i układamy je dość ściśle w słoikach, przekładając kawałkami chrzanu, koprem, czosnkiem i przyprawami. W rondelku zagotowujemy wodę z octem, solą i cukrem. Ogórki zalewamy gorącą zalewą, a słoiki zakręcamy czystymi i suchymi zakrętkami. Wstawiamy słoiki na 30 minut do piekarnika rozgrzanego do 130 st. C. Po wyjęciu sprawdzamy, czy słoiki są dobrze zamknięte. Odnosimy je w ciemne, chłodne miejsce.

 

W Marsylii, podczas epidemii dżumy, domy zmarłych osób plądrowali złodzieje, jednak oni sami nie zapadali na tę chorobę. Można było to tłumaczyć tym, iż złego nic się nie ima, niemniej władzom to wytłumaczenie nie wystarczało. Dlatego złapanym złodziejom zaoferowano darowanie kary w zamian za wyjawienie sposobu unikania zarazy. Okazało się, że stosowali napar wykonany z lawendy, rozmarynu, mięty i octu (według jednej z legend, bo receptur jest wiele). Złodziei podobno było czterech, stąd mikstura ta przeszła do historii jako „Ocet Czterech Złodziei” i jest produkowana we Francji do dzisiaj. Ocet Czterech Złodziei był również znany i stosowany w Polsce. W Państwowym Archiwum w Przemyślu znajdują się dwie receptury na ten specyfik z lat 70. XVIII wieku. Zalecany był do stosowania w przypadku rozprzestrzeniania się morowego powietrza. Współczesne badania potwierdzają skuteczność kwasu octowego jako środka dezynfekującego, a obecność ziół w miksturze mogła dodatkowo działać odstraszająco na pchły i myszy, które przyczyniały się do rozpowszechniania zarazy. Wniosek z tej historii jest taki, że warto w domu mieć butelkę octu. I że może warto stosować go nie tylko do celów kulinarnych.

Reklama

 

dr Izabela Chudzyńska

etnolog, antropolog jedzenia

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości