Reklama

To my jesteśmy najważniejsze!

17/04/2013 10:22
Kobiety nie zawiodły. Przyjechały na Płocki Kongres Kobiet nawet na motocyklach, tak jak znana ze swych motoryzacyjnych pasji radna Joanna Olejnik.
Zjawiły się wielkie nazwiska, m.in. posłanka Barbara Labuda, wicemarszałkini II kadencji Sejmu RP Wanda Nowicka. O tym, jak się dochodzi do wielkich pieniędzy, opowiadała jedna z najbogatszych Polek – Anna Podniesińska. I tak zaostrzyły się apetyty pań na lepsze jutro. A jeśli ktoś zgłodniał tak zwyczajnie, to Koło Gospodyń Wiejskich z łąckiego Podlasia serwowało żurek, chleb ze smalcem i ogórkiem. A przy okazji i o urodę można było zadbać, i kupić świecidełka, i posłuchać nowinek. I okazało się jedno: płocczanki nie mają kompleksów. Mają za to wielką chęć do działania.
Jeśli któraś z pań szukała motywacji do działań, wystarczyło, że posłuchała debaty przy okrągłym stole. Otóż trzeba robić swoje, twardo dążyć do celu. A jak nie ma przy boku mężczyzny, który będzie wspierał, to cierpliwie poczekać. Na pewno się zjawi.
Do dyskusji zasiadła Elżbieta Gapińska. Posłanka, zapytana o motywy podjęcia kariery politycznej, powiedziała: – Nie zgadzałam się z zaistniałą w kraju sytuacją. Platforma dawała mi najwięcej możliwości, aby zmienić rzeczywistość. Dodała, że PO ma najlepszy wynik na tle innych partii, jeśli chodzi o liczbę kobiet w Sejmie. Wywiązała się dyskusja na temat parytetów. Gapińska na początku była im przeciwna. Kiedy jednak przekonała się, jak trudno dostać się do świata polityki czy biznesu, nieco zmieniła zdanie. Zmieniłaby również niesprawiedliwość związaną z zaniżonym względem mężczyzn o 20–30% wynagrodzeniem kobiet na stanowiskach prezesów, dyrektorów, szefów. Elżbieta Gapińska nie boi się wykorzystywać w pracy swej kobiecości. To nie tylko jej atut ale też broń. – Mówi się, że kobiety, które idą do polityki, to takie babochłopy. To nieprawda. Kobiety w Sejmie są bardzo eleganckie i świetnie zorganizowane – zapewnia. To oczywiście nie wystarczy, by poradzić sobie w męskim świecie polityki. Potrzebna jest jeszcze stanowczość. Ta cecha pomogła Gapińskiej także, gdy była przewodniczącą rady miasta. – Tę funkcję objęłam jako pierwsza kobieta w historii Płocka. To zaskakujące, że wcześniej nie było tutaj pań.
Przy stole zasiadła również Aldona Niedzielak, radna miejska z ramienia PSL-u. Dała się poznać jako kobieta, która wyjątkowo dobrze radzi sobie w męskim świecie. Ukończyła Politechnikę. Ma męża i dwóch synów. Wychowywała się z 4 braćmi. Z mężczyznami świetnie radzi sobie zarówno w pracy, jak i w domu. – Nie był łatwo – wspomina. – Mój mąż jest wicemistrzem Polski w podnoszeniu ciężarów. Lubi dobrze zjeść, a ja ciągle na zebrania biegałam. Byłam przewodniczącą rady osiedlowej. Powoli wprowadzałam go w kuchenne przepisy, a potem zorganizowałam przyjęcie. Mąż przygotował dania, a ja chwaliłam go, że jest najlepszym kucharzem.
Radna Joanna Olejnik weszła na scenę w motocyklowym stroju, a do tego z kaskiem w ręku. To jej znak rozpoznawczy. – Lubię aktywność. Stąd pomysł na to, by udzielać się w życiu politycznym miasta, żeby coś zrobić dla mieszkańców. Do tego doszła jazda motocyklem – tłumaczy. A gdy czasem koleżanki stwierdzą, że jej długie motocyklowe buty są za mało kobiece, ma gotową odpowiedź: „najważniejsze, że ja czuję się seksownie”. Dodała jeszcze:
– Zanim odniesiesz sukces w polityce, zacznij od siebie. Miej poczucie własnej wartości i dąż do wytyczonego celu. Jeśli chcemy udzielać się w polityce to nie po to, by tam tylko być, ale by działać, by zostać nawet prezydentem.
Pod wrażeniem słów Joanny Olejnik była również prowadząca PKK – aktorka Dorota Stalińska. Nie prowadziła typowej konferansjerki. Dała się poznać płocczanom, jako kobieta czynu, która wiele w życiu przeszła. Nie poddała się nawet wtedy, gdy groził jej paraliż po wypadku samochodowym. – Jestem też samodzielną matką. Nie samotną! Termin „samotna matka” wymyślił chyba jakiś mężczyzna. Jak kobieta, która urodzi dziecko, może być samotna? Ilu samodzielnych rodziców mamy na sali? – pytała. Kilka rąk uniosło się do góry. Zadedykowała im wiersze. Wkradającą się nostalgię równoważyła żartem.
Sympatyczką Płockiego Kongresu Kobiet jest również płocczanka Beata Cnotkowska. – Byłam współorganizatorką pierwszego Kongresu Kobiet w Polsce i uczestniczyłam w jego wszystkich czterech. Teraz postanowiłam pomóc przy organizacji kongresu w regionie. Uważam, ze kobiety na Mazowszu powinny działać razem, wspierać się i walczyć z faktem, że na rynku lokalnym są pomijane i spychane na margines. Liczę, że kongres zbliży ze sobą kobiety z naszego regionu. Mam też nadzieję, że dzięki Iwonie Wierzbickiej, koordynatorce kongresu regionalnego, kobiety zaczną działać poza Płockiem – zaznacza działaczka polityczna.
Takich osób na kongresie było znacznie więcej. Nie brakowało wśród nich także mężczyzn. Spotkaliśmy m.in. Ryszarda Wolbacha, który dla pań zaśpiewał kilka swoich przebojów, w tym także piosenki z nowej płyty, która ukaże się w czerwcu. Obecny był też organizator Jarmarku Tumskiego Paweł Mieszkowicz oraz Paweł Śliwiński, prezes Towarzystwa Przyjaciół Płocka. – Staramy się wspierać idee innych organizacji pozarządowych. W tym przypadku odpowiedzieliśmy na zaproszenie kongresu. Ponadto w naszych kręgach mamy sekcję fotograficzną, w której działają kobiety. Pokazujemy dziś prace w dwóch działach tematycznych: kobiety oraz krajobrazy. To nasz znak, że dostrzegamy tematykę, którą omawia kongres, i że ją wspieramy – mówi prezes.
Pierwszy Płocki Kongres Kobiet to też panele poświęcone urodzie bez skalpela, zdrowiu, agresji, aktywności zawodowej kobiet po 45 roku życia. Jednak najbardziej oblegane stoisko w towarzyszącemu kongresowi Parku Kobiet należało do Koła Gospodyń Wiejskich w Podlasiu (gm. Łąck). Żur, barszczyk, paszteciki i smalec z gęsi zniknęły błyskawicznie. Wkrótce i na półmiskach z ciastem zrobiło się pusto. Panie nie były zdziwione. – To zdrowa żywność. Wszystko przygotowałyśmy same. Wykorzystałyśmy wiejskie jaja, mąkę i masło – wymienia Maria Matusiak, prezes stowarzyszenia, działającego zaledwie od pół roku przy Centrum Rekreacji Sportu i Kultury w Podlasiu. Koło po raz pierwszy prezentowało się poza swoją gminą. – Spotykamy się raz w tygodniu. Choć na co dzień w gospodarstwach mamy dużo pracy, to znajdujemy na to czas. To dla nas bardzo mobilizujące. Warto razem działać – podkreśla prezeska. Panie nie tylko gotują, ale też śpiewają. Z zespołem Korzenianki zadebiutują pod koniec maja na Giełdzie Rolniczej w Łącku.
Według ostrożnych szacunków organizatorów Płocki Kongres Kobiet odwiedziło ponad 200 osób. – Przyszłyśmy zobaczyć, jak inne kobiety radzą sobie w biznesie i nie tylko. Chcemy rozwijać swoje kariery. Szukamy kontaktów, ale nie jest to takie proste. Są tutaj osoby, które tak jak my nie wiedzą jak się tutaj odnaleźć – mówią radna gminy Radzanowo Agata Trojanowska i Milena Jędrzejczak, kierownik w firmie Premium Partner. Paniom nie wystarczyły jedynie wykłady, panele i porozstawiane w Domu Technika stoiska. To może być wskazówką, co trzeba poprawić, bo już wiadomo, że w przyszłym roku będzie kolejny kongres.
– Pierwszy kongres otworzył nam furtkę do dalszego działania, do podejmowania projektów, które dotyczą kwestii kobiecej w życiu politycznym i biznesowym. Chcemy działać i myślę, że ten kongres jest inspiracją dla kobiet. Pokazuje, że mimo wszystko warto być razem – mówi Iwona Wierzbicka, pełnomocniczka Kongresu Kobiet Regionu Płockiego. Kongres zorganizowała Fundacja Kobiet Regionu Płockiego. Wywodzi się ona z płockiego nurtu kobiecego, czyli ze Stowarzyszenia „Czas Kobiety”. Osoby zainteresowane współpracą mogą szukać kontaktu przez stronę internetową PKK kongreskobietplock.pl, która na pewno będzie dostępna do drugiej edycji kongresu.
tekst i fot. Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości