Wszystko zaczęło się od anonimowego zgłoszenia do Straży Miejskiej o wpuszczaniu do Wisły ścieków. Patrol pojechał we wskazane miejsce i znalazł rurę, wystająca z ziemi, z której wprost do rzeki wypływały nieczystości. Funkcjonariusze wytypowali posesję, z której mogły one płynąć, by przeprowadzić rutynową kontrolę dotyczącą odprowadzanie ścieków.
- Właściciel nieruchomości usilnie przekonywał strażników, że nieczystości ciekłe z domu spływają do starej studni, która została wybudowana jeszcze przez jego ojca. Nie mają zbiornika bezodpływowego, a studnia przykryta jest betonowymi płytami. Niestety, mężczyzna nie posiadał żadnych rachunków na wywóz nieczystości ciekłych ze zbiornika bezodpływowego – mówi Jolanta Głowacka rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Płocku.
W tej sytuacji konieczne było dalsze dochodzenie. A wystarczyło odkręcenie kurka kranu w domu, by z rury zaczęły wylewać się do rzeki śmierdzące nieczystości. W końcu mężczyzna przyznał się strażnikom do winy. We wspomnianej studni gromadził nieczystości ciekłe, a dzięki doprowadzonej rurze ścieki wpływały do Wisły.
- Strażnicy podejrzewając, że proceder ten może trwać od kilku lat, jak również ze względu na skalę zagrożenia środowiska skierowali przeciwko mężczyźnie wniosek o ukaranie do Sądu. Polecili jednocześnie natychmiastowe zablokowanie rury, tak aby nieczystości ze studni nie wpływały do Wisły – tłumaczy Jolanta Głowacka.
Przypomina również, że polskie przepisy regulują konieczność udokumentowania wywozu nieczystości ciekłych z nieruchomości (wykonanego przez podmiot posiadający stosowne uprawnienia). Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach każdy właściciel nieruchomości ma obowiązek przyłączenia nieruchomości do istniejącej sieci kanalizacyjnej, lub w przypadku gdy budowa takiej sieci jest technicznie lub ekonomicznie nieuzasadniona, wyposażenia nieruchomości w zbiornik bezodpływowy nieczystości ciekłych lub w przydomową oczyszczalnię ścieków bytowych, spełniające wymagania określone w przepisach odrębnych. W tym przypadku, przepisy nakazują udokumentowanie wywozu nieczystości płynnych z nieruchomości. Dowodem na przestrzeganie przepisów są umowy z firmami zajmującymi się wywozem nieczystości oraz rachunki za regularnie wykonane usługi. Bardzo ważne jest, aby umowy były podpisane z przedsiębiorstwem, które posiada pozwolenie na opróżnianie zbiorników bezodpływowych oraz transportowanie nieczystości płynnych. Tego typu dokumentacja potwierdza, że właściciel działki nie pozbywa się nieczystości w nielegalny sposób. Ponadto każdy właściciel nieruchomości zobowiązany jest do okazywania ich na każde wezwanie organu kontrolującego w tym Straży Miejskiej.
To niestety nie jedyny przypadek lekceważenia przez płocczan obowiązujących przepisów. 1 lipca przestał istnieć na Radziwiu Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. - Osoby, które o tym nie wiedziały iż, ten punkt został zlikwidowany i przywiozły do niego posegregowane odpady niestety nie zabrały i nie dowiozły ich do Kobiernik, tylko utworzyły nowe wysypisko śmieci. Teraz te śmieci zgodnie z przepisami będą musieli usunąć na własny koszt właściciele działek na których zostały one porzucone – dowiadujemy sięw Straży Miejskiej.
Teren nowego wysypiska śmieci objęty jest obecnie częstszymi kontrolami strażników. Pojawiły się tam także fotopułapki. Dzięki nim sprawcy zaśmiecania terenu mogą liczyć się z konsekwencjami tj. wnioski o ukaranie do Sądu.
Ceb
fot. arch. Straż Miejska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo
Brawo. Ok. Ale kogo masz na myśli? Pomysłowego Dobromira czy straż miejską?
Brawo
Brawo. Ok. Ale kogo masz na myśli? Pomysłowego Dobromira czy straż miejską?