Reklama

Tańszy gaz, pewnie także paliwo

02/01/2013 11:37
Od pierwszego stycznia możemy spodziewać się kolejnych podwyżek. Najbardziej odczuwalna dla gospodarstw domowych ma być podwyżka cen energii. Tu szczegółów jeszcze nie ma, gdyż nie jest znana decyzja prezesa Urzędu Regulacji Energetyki w sprawie taryfy za energię elektryczną, stanowiącej drugą część faktury za prąd. Ale już wiadomo, że należy spodziewać się większych wydatków za ogrzewanie i podatki. Od nowego roku o około 1% wzrosną rachunki za ogrzewanie. Płocczanie zapłacą także większe podatki. Tu stawki będą wyższe średnio o około 4% w stosunku do roku 2012. Z niepokojem jest obserwowany także rynek farmaceutyczny, bo nadal nie wiadomo, jakie leki decyzją Ministerstwa zostaną wprowadzone na listę refundowaną. Wiele emocji budzi także zapowiadana podwyżka cen śmieci, która od lipca ma mocno uderzyć indywidualnego odbiorcę po kieszeni. W lipcu płocczanie dowiedzą się również, jaka będzie decyzja radnych w kwestii opłat za wodę i ścieki.
Doświadczenie z lat poprzednich pokazuje, że tuż na początku Nowego Roku oraz w kolejnych jego miesiącach na obniżki raczej nie ma co liczyć. Wyjątkiem w 2013 roku będzie zapowiadany spadek cen gazu dla gospodarstw domowych, średnio na poziomie 10%. Obniżka cen gazu była możliwa dzięki wynegocjowanej przez PGNiG niższej cenie gazu z Rosją. Nowa taryfa, która ma obowiązywać od pierwszego stycznia, zgodnie z informacją przekazaną przez Urząd Regulacji Energetyki, oznacza dla odbiorców gazu z grup taryfowych gospodarstw domowych spadek płatności o ok. 10%. W wypadku pozostałych grup odbiorców koszty spadną od 2 do 4%. Nowa taryfa będzie obowiązywała do 30 września 2013 r. Zgodnie z wyliczeniami, miesięczne rachunki odbiorców wykorzystujących gaz do gotowania spadną średnio o 2,61 zł. U odbiorców pobierających gaz do gotowania i podgrzewania wody miesięczne rachunki zmniejszą się średnio o 10,43 zł. Dla tych, którzy korzystają z gazowego ogrzewania domów, przewidywany spadek miesięcznych kosztów wyniesie 39,27 zł netto.

Jajka i chleb nie zdrożeją

Przynajmniej w pierwszych dwóch kwartałach Nowego Roku można spodziewać się cenowej stabilizacji na rynku spożywczym. W branży owocowej i warzywnej ceny po Nowym Roku nie zbiją klientów z nóg. – To zasługa bardzo dużego urodzaju w tym roku. W tej chwili ceny mamy na poziomie tych z lat ubiegłych i nie ma zapowiedzi, aby czekała nas cenowa rewolucja. Utrzymująca się cena 2 zł za kilogram gwarantuje zwrot kosztów z umiarkowanym zyskiem na odtworzenie produkcji i utrzymanie rodziny. Jedynym ryzykiem na rynku cenowym w tej branży mogłoby być zachwianie eksportu do Rosji czy Holandii – mówi Lech Dąbrowski, jeden z największych sadowników w regionie płockim.
Jego zdaniem także na rynku warzyw nie powinno być sensacyjnych podwyżek. Ale tak jak w całej gospodarce wszystko zależy od cen energii, która określa wysokość kosztów stałych producentów, firm.
Noworocznej drożyzny nic nie zapowiada także na rynku jaj. – Przynajmniej na razie nie ma powodów do gwałtownego wzrostu cen na tym rynku. Ruchy finansowe mogą być możliwe jedynie ze względu na wyższe koszty skupu zboża, ale nie będą one miały wpływu i przełożenia na ceny jaj. Zresztą w wypadku dużych producentów ceny określane są w półrocznych, rocznych kontraktach. Możliwość zmian jest ewentualnie negocjowana przy kolejnych umowach. A drugą ważną kwestią jest to, że panuje ciągła presja sieci handlowych na niższe ceny – mówi Antoni Kołodziejski, właściciel fermy Złote Jajko z Bonisławia.
Początek stycznia nie przyniesie także podwyżek cen za pieczywo.
– Nie widzę tendencji wzrostowej, ale oczywiście całorocznych deklaracji nie można złożyć, bo nie wiemy, co wydarzy się na rynku w ciągu najbliższych miesięcy: czy producenci nie podniosą cen, jakie będą koszty surowca, opału, energii, itd. – poinformowała nas Małgorzata Bartnik, dyrektor działu handlowego w PSS „Społem” w Płocku.

Idą zmiany w lekach

Nieco mniej pewnych informacji co do cen mają osoby, które po Nowym Roku odwiedzą apteki. Bo te nie otrzymały jeszcze z Ministerstwa list leków refundowanych obowiązujących od 1 stycznia. – Sami jeszcze nie wiemy, co będzie w tej kwestii po Nowym Roku, ale nie mamy od pacjentów sygnałów, że są zaniepokojeni. Nie obserwujemy także, aby wykupowali oni leki na zapas. Recepty są realizowane na bieżąco – mówi Ewa Dobrosielska, pełnomocnik Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie na Płock i powiat płocki.
Ale dodaje, że jeszcze nie było takiej sytuacji, aby zmiany były na korzyść pacjenta czy apteki. – W wypadku aptek sytuacja ekonomiczna jest niepewna. Kilka z nich w ostatnim czasie zamknięto. Pacjenci dopłacają więcej do leków. A apteki z leków refundowanych mają małe zyski – podsumowuje sytuację aptek Ewa Dobrosielska.

Podatki 4% w górę

Płocczanie w Nowym Roku muszą przygotować się na wyższe opłaty od nieruchomości. Od stycznia średnio o 4% wzrosną stawki podatków od nieruchomości. Nieznacznie niższe stawki w 2013 roku zapłacą tylko organizacje pożytku publicznego. Zgodnie z decyzją radnych stawki podatku od gruntów będą wynosić: 0,88 zł za m kw. powierzchni od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, bez względu na sposób zakwalifikowania w ewidencji gruntów i budynków; 4,51 zł za 1 ha powierzchni od gruntów pod jeziorami, zajętych na zbiorniki wodne retencyjne lub elektrowni wodnych; 0,26 zł od 1 m kw. powierzchni od pozostałych gruntów, w tym zajętych na prowadzenie odpłatnej statutowej działalności pożytku publicznego przez organizacje pożytku publicznego.
Podatek od budynków lub ich części wyniesie: mieszkalnych – 0,55 zł od 1 m kw. powierzchni użytkowej; związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz od budynków mieszkalnych lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej – 22,82 zł od 1 m kw. powierzchni użytkowej; zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie obrotu kwalifikowanym materiałem siewnym – 10,65 zł od 1 m kw. powierzchni użytkowej; zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie udzielania świadczeń zdrowotnych – 4,63 zł od 1 m kw. powierzchni użytkowej, od pozostałych budynków: o powierzchni nieprzekraczającej 12 m kw., w tym zajętych na prowadzenie odpłatnej statutowej działalności pożytku publicznego przez organizacje pożytku publicznego – 3,58 zł od 1 m kw. powierzchni użytkowej; o powierzchni powyżej 12 m kw., w tym zajętych na prowadzenie odpłatnej statutowej działalności pożytku publicznego przez organizacje pożytku publicznego – 7,16 zł od 1 m kw. powierzchni użytkowej. Podatek od budowli wyniesie 2% ich wartości.

Więcej za ogrzewanie

W noworocznym bilansie podwyżek i obniżek ważną pozycję zajmują opłaty za ogrzewanie. I tu wiadomo już, że podwyżki będą. – Cena ciepła dla odbiorcy zależy od wielu różnych elementów, takich jak np. zamówiona moc, zużyte ciepło, zużyty nośnik ciepła, dostarczona usługa przesyłowa, własność węzła ciepłowniczego (czy należy do Fortum czy do odbiorcy). Poziomy poszczególnych składników mogą być różne u różnych odbiorców, co wpływa na kalkulację opłat dla danego odbiorcy. Różnice te mogą być znaczne. Szacujemy jednak, że rachunki odbiorców w Płocku wzrosną średnio o ok. 1% – mówi Jacek Ławrecki, rzecznik prasowy Corporate Relations & Sustainability, Fortum Corporation.
Bezwzględnie jednak najbardziej emocjonująca jest kwestia opłat za energię tak dla odbiorców indywidualnych, jak i firm. A w tym wypadku nie wiadomo, jak będą kształtowały się ceny energii elektrycznej, bo prezes URE nie podjął jeszcze decyzji w sprawie nowej taryfy za energię elektryczną. – W związku z tym nie możemy się wypowiadać na temat przyszłorocznych cen energii elektrycznej. Prezes URE zatwierdził już natomiast taryfę dystrybucyjną (za przesył energii do klientów) spółce Energa-Operator – mówi Jakub Dusza z biura prasowego Grupy Energa. – Wzrost taryfy Energi-Operator za dystrybucję energii elektrycznej jest niewielki – poniżej inflacji. Ponieważ dystrybucja zajmuje ok. 46% rachunku, wzrost łącznej ceny wyniesie ok. 1,5–1,7% Przyczyną jest przede wszystkim wzrost niezależnej od spółki Energa-Operator opłaty za przesył energii elektrycznej sieciami najwyższych napięć oraz realizowane przez spółkę niezbędne inwestycje, związane z modernizacją i rozbudową sieci – wyjaśnia Jakub Dusza.
Jakie są prognozy na rynku paliw? Jak słyszymy w biurze prasowym PKN ORLEN, spółka jako producent i przetwórca ropy naftowej nie podejmuje się dokładnego prognozowania cen benzyn, ponieważ ich poziom ustalany jest w głównej mierze na podstawie niezależnych wskaźników makroekonomicznych jak giełdowe notowania gotowych produktów paliwowych, ceny ropy i kursu złotego do dolara amerykańskiego. – Obecnie z powodu spowolnienia wzrostu gospodarczego we wszystkich regionach świata, globalny popyt na paliwa i ropę naftową rośnie wolniej, niż oczekiwano. Ponieważ podaż ropy naftowej nie maleje, do czego przyczynia się amerykańska ropa naftowa wydobywana z łupków, giełdowe ceny ropy naftowej i ceny paliw, notowane w dolarach amerykańskich obniżyły się – mówi Arkadiusz Ciesielski z biura prasowego PKN Orlen S.A.
Dzięki wspólnym działaniom Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego opanowane zostało ryzyko makroekonomiczne w strefie euro. Z tego też powodu euro dzisiaj jest mocniejsze względem dolara amerykańskiego, niż przed rokiem, a wraz z euro umocnił się także złoty. – Wystarczy wspomnieć, że dolar kosztuje teraz około 40 groszy taniej niż rok temu. O cenach paliw w najbliższym okresie można więc mówić jedynie warunkowo – jeśli napięcia geopolityczne nie spowodują wzrostu cen ropy naftowej, a kurs złotego do dolara utrzyma się na podobnym do dzisiejszego poziomie, to ceny paliw nie powinny rosnąć. Ale jak będzie, to czas pokaże – odpowiada Arkadiusz Ciesielski w kwestii cen na stacjach paliw.
Na tym nie koniec podwyżkowych emocji. Już w lipcu zapadną decyzje dotyczące cen za śmieci. I ma być sporo drożej. Także w lipcu płocczanie poznają nowe taryfy za wodę i odbiór ścieków. I zapewne nowe, wyższe stawki opłat za czynsz, w sprawie którego decyzje zostaną podjęte także w lipcu.
O jednej podwyżce płocczanie, podobnie jak i większość rodaków, mogą zapomnieć – podwyżce pensji. Zdaniem ekonomistów w przyszłym roku firmy będą mocno oszczędzać. To oznacza, że wynagrodzenia przed utratą realnej wartości będzie chronić tylko spadająca inflacja. Tu prognozy nie są najlepsze. Od kilku miesięcy ceny rosną szybciej niż wynagrodzenia.
–- Spadek realnych płac jest najsilniejszy od 2004 roku. Wówczas jednak sytuacja pracowników była lepsza, bo temu zjawisku nie towarzyszyło jednocześnie tak duże ryzyko wzrostu bezrobocia – podkreśla w wypowiedzi dla Money.pl Ignacy Morawski, główny ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości. Jego zdaniem z sytuacją, w której wskaźnik inflacji jest wyższy od przeciętnego wzrostu wynagrodzeń, mamy w Polsce do czynienia już od połowy roku. A to może spowodować, że w rezultacie będzie ona miała wpływ na wyniki konsumpcji, bo w obliczu spowolnienia gospodarczego Polacy zaczną bardziej oszczędzać.
Teresa Radwańska-Justyńska
t.radwanska@tp.com.pl
fot. D. Ossowski

 
Na czym można zaoszczędzić?

Mariusz Żukowski
Właściwie to już na niczym, bo przy dwóch średnich pensjach wystarcza na normalne, godne życie i opłaty, które dosłownie zżerają domowy budżet. Jeżeli co chwilę słyszymy, albo nawet nie słyszymy, ale odczuwamy przy zakupach i opłatach kolejne podwyżki, a wypłaty pozostają na tym samym poziomie, to nie ma się co dziwić, że jest pieniędzy na styk. A niestety u coraz większej grupy uczciwie pracujących ludzi brakuje na miesięczne wydatki.

Agnieszka Pazdecka
Podobno ma teraz spaść cena gazu, ale to jest mało pocieszające, chociaż mąż cieszy się, że rachunki będą niższe. Co do energii, to teraz jest już tak droga, że kolejne podwyżki są bardzo niepokojące. Niestety oznaczają one większe wydatki, które i tak dla przeciętnej rodziny są makabrycznie wysokie.

Antoni Prusiński
Nie można zaoszczędzić, bo w kwestii zdecydowanej większości rachunków i wydatków, które musimy co miesiąc regulować, jest tendencja ciągle w górę. W przeciętnym gospodarstwie domowym wszelkie możliwości oszczędzania są wyczerpane. Człowiek żyje od brzegu do brzegu i modli się, żeby nie zabrakło. Szczególnie emerytom jest ciężko żyć.

Katarzyna Piórkowska
Podwyżki to taki ponury element naszej rzeczywistości, który zawsze kładzie się cieniem na naszej radości związanej z Nowym Rokiem. Ja nie bardzo wyobrażam sobie, aby jeszcze na czymś można było zaoszczędzić. Podwyżki dręczą nas od lat. Wszystkie oszczędności, jakie dało się poczynić w gospodarstwie domowym, zostały poczynione. Ja w każdym razie tak zrobiłam. W tej chwili nie widzę możliwości oszczędzania na czymkolwiek.

Jacek Kuczmarski
Na razie nie myślę o Nowym Roku i podwyżkach, bo dopiero przyjechałem z zagranicy. Słyszę, że to temat numer jeden. W porównaniu do zarobków jest drożyzna. I naprawdę o cięciu kosztów w domowych budżetach nie ma co mówić, bo nie ma z czego. Gdybym tu musiał pracować i żyć, mówimy tu o normalnym życiu, to bym nie wyżył. Od sześciu lat pracuję i mieszkam za granicą. I jak obserwuję tutejszą sytuację, to nie bardzo wyobrażam sobie funkcjonowanie w tych realiach.     rad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości