Pleśń, grzyb, odpadające tynki i toaleta na kluczyk
Korytarze ciemne, bo nie ma żarówki, a nawet w dzień mało światła tu wpada. – Może się spaliła, może znów ktoś ukradł, może od ostatniego razu nikt nie wkręcił. A racja. To będzie tak już kilka miesięcy od chwili jak się tu kopciło, coś siadło i tak zostało. Jak zresztą ze wszystkim w tym domu – mówi pani Zenobia, jedna z kilkunastu lokatorek kamienicy przy ulicy Misjonarskiej 5 w Płocku. Ściany bez tynku, od góry do dołu czarne. Częściowo po jakiejś awarii z kominem, częściowo od wszechobecnego tu grzyba i pleśni, bo zimno. – Jak w norze, gdzie wszystko odpada, melinie zapomnianej przez wszystkich – dodaje rozgoryczona pani Zenobia. – To miejsce, to chyba lubią tylko bezdomni, jak uda im się wemknąć zimą na noc i dodatkowo jeszcze nam tu narobić szkody. Obsikać klatkę albo coś wyrwać, jak się da jeszcze wykorzystać. Ale czy ja wiem, czy może być gorzej – zastanawiała się głośno wędrując z nami po budynku jedna z jego przymusowych lokatorek.
Teresa Radwańska-Justyńska Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze