Rozmowa z Teresą Trojanowską – siostrzenicą pochodzącego z Bromierza Wacława Michalskiego – zamordowanego na Rakowieckiej przez UB w 1950 roku
Od naszej ostatniej rozmowy upłynęło kilka miesięcy, czy udało się odnaleźć szczątki Wacława Michalskiego, twojego wujka? Żadnej informacji jeszcze z pracowni badań genetycznych w Szczecinie nie otrzymaliśmy. Czekamy. Poszukiwania na Łączce przeprowadzone przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka zakończono, trwają badania identyfikacyjne. Podejrzewamy, że został zakopany na Łączce, bo więźniów z Rakowieckiej tam zasypywano. Przeczuwam, że w dołach śmierci głęboko w ziemi są ukryci. W tych grobach na szczątkach niezłomnych chowani byli zasłużeni dla PRL-u działacze, dla kamuflażu. Dlatego tak je trudno odkryć. Mamy nadzieję, że ta niezabliźniona rana kiedyś zagoi się i wuj Wacław będzie miał należny mu pochówek i zaśnie w spokoju.
W jakich okolicznościach 24-letni młody człowiek znalazł się w podziemiu? Zdecydował o tym wiosną 1947 r. Działał w Ruchu Oporu Armii Krajowej, najpierw w oddziale Franciszka Majewskiego – Słonego. Wprowadzającym był mąż siostry mamy – Henryk Jakubiak. Według rodzinnego przekazu musiał chronić się w lesie, bo zadenuncjował go sąsiad, który odkrył, że Wacek (tak go w rodzinie nazywano) ma broń. Po kłótni sąsiedzkiej nazajutrz wkroczyło do gospodarstwa rodzinnego UB. Wacek uciekł do podziemnych. Od października 1947 r. walczył w oddziale Wiktora Stryjewskiego pseudonim Cacko, w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym. Organizacja działała na terenie wielu powiatów. Nie godzono się na komunizm.
Przełom w tych działaniach nastąpił w Gałkach...? W Gałkach w wyniku donosu rozpętało się piekło.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze