Reklama

Różaland w opałach. Różal prosi o wsparcie tych, którym pomagał

Mają tylko dwa miesiące na to, żeby zabrać 1 500 000 złotych i kupić teren, który dzięki Stowarzyszeniu Pomagaj Pomagać Różaland od lat jest azylem dla 25 koni uratowanych z różnych życiowych opresji. To blisko 6 hektarów ziemi niedaleko Płocka położonych w gm. Słupno.

- Różaland po raz kolejny jest w opałach i to wcale nie małych. Wszystkie tereny dla koni, po których nasze zwierzęta chodzą, trafiła na sprzedaż za bardzo dużą kwotę, której my, jako stowarzyszenie nie mamy. Nigdy, nie ukrywałam, że ten teren nie jest nasz, że go dzierżawimy – mówi Marta Kwiatkowska, prezeska stowarzyszenia w poruszającym filmiku, który pojawił się wczoraj w mediach społecznościowych i wywołał ogromne poruszenie.

Stowarzyszenie Pomagaj Pomagać Różaland istnieje od 2017 roku. Uratowało blisko 100 koni i wiele innych zwierząt gospodarskich. Niektóre z nich są w Różalandzie do dziś i cieszą się przede wszystkim życiem.

Reklama

- Niestety, nie wszystkim udało się pomóc i nie wszystkie udało się wyleczyć, bo właśnie przede wszystkim trafiają do nas konie schorowane, niechciane, bądź przeznaczone na rzeź. U nas dostają drugie życie, a te którym możemy pomóc i wracają do sprawności pomagają nam podczas różnego rodzaju terapii z dziećmi, młodzieżą oraz seniorami o różnym stopniu niepełnosprawności – dowiadujemy się w stowarzyszeniu.

Teren, z którego Różaland korzystał od 2017 roku został przekazany do użytku stowarzyszeniu przez pana Adama.

Reklama

- Pan Adaś niestety zmarł. Nie miał żony, ani dzieci, więc po pewnym czasie okazało się, że ziemia, z której korzystają nasze zwierzęta ma 21 spadkobierców. Dzięki ich uprzejmości nadal mogliśmy korzystać z tych terenów, organizować warsztaty edukacyjny, pikniki i eventy dla wielu placówek szkolno-wychowawczych oraz seniorów. Część koni żyje na tym terenie w systemie wolno-wybiegowym. Znalazły tu swoje miejsce na spokojna starość, w ciszy oraz wśród pięknej, leśnej scenerii – mówi Marta Kwiatkowska.

Nad różalandową sielanką zawisły ciemne chmury

Niestety, nad nad różalandową sielanką zawisły ciemne chmury. Spadkobiercy zdecydowali się na sprzedaż swojego terenu. Na znanym portalu sprzedażowym nieruchomości pojawiło się ogłoszenie o terenach inwestycyjnych na sprzedaż pod zabudowę. Teren podzielony jest na 4 działki, ale sprzedawany jest jako jedna całość. Nie ma możliwości wyboru jednej z nich. Pojawili się też pierwsi chętni do kupna. Wycofali się w momencie, gdy nad Polska pojawiły się drony. Różaland postanowił wtedy zawalczyć. Po rozmowach z przedstawicielem biura nieruchomości udało się w pewnym sensie zawiesić ogłoszenie. Stowarzyszenie ma dwa miesiące na zebranie półtora miliona złotych na zakup ziemi. To ogromna kwota, ale jest szansa na to, żeby ją uzbierać, zwłaszcza jeśli siły połączą ci, którzy od lat kibicują Różalandowi, jak również Marcinowi Różalowi Różalskiemu, znanemu zawodnikowi sztuk walki, osobie wyjątkowo medialnej i związanej ze stowarzyszeniem.

Reklama

 Zrobiliśmy burzę mózgów. Półtora miliona złotych brzmi przerażająco, ale 26 zł za metr kw. działki brzmi bardziej optymistycznie. Problem z tym, że musimy zmobilizować 60 tys. osób żeby wpłaciły tę kwotę na naszą zbiórkę internetową. Mamy też w planach różne akcje. Można powiedzieć, że porywamy się z motyką na słońce. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie postanowili zawalczyć o ten teren dla naszych koni. Żeby nie powstały tutaj domy. Żeby ten teren dalej był dziewiczy i to tak blisko Płocka - tłumaczy w filmiku Marta Kwiatkowska prezeska Stowarzyszenia a prywatnie partnerka Różala.

Nie szukamy jeleni

Od razu też uprzedza, że zbiórka prowadzona jest na zakup ziemi na rzecz stowarzyszenia i pozostanie własnością w jego strukturach.

Reklama

- Nie będzie to zbiórka dla osób prywatnych czyli dla Marty Kwiatkowskiej i Marcina Rożalskiego. To będą pieniądze na działkę dla stowarzyszenia. Żebyście nie pomyśleli, że szukamy jeleni, którzy kupią nam ziemię – przekonuje i odsyła do sprawdzenia statutu Różalandu, w którym te kwestie są wyraźnie zaznaczone.

Stowarzyszenie podaje również, że podatek od czynności cywilnoprawnych, wynagrodzenie dla pośrednika nieruchomości, taksa notarialna w kwocie 77.564zl 60gr zostanie opłacone z funduszy Różalandu. Zbiórka jest tylko i wyłącznie na sam zakup.

Reklama

- To zbiórka dla osób, które kochają przyjeżdżać do Różalandu, spędzają tutaj czas a przede wszystkim dla naszych zwierząt – tłumaczy Marta Kwiatkowska.

Tylko koni żal...

Jeśli te 6 hektarów znajdzie się w posiadaniu stowarzyszenia to otworzy to nowe możliwości, by szerzej działać na rzecz zwierząt, jak również na rzecz osób wykluczonych. Plany zawsze były szerokie, ważne jednak było również rozsądne podejście do istniejącej sytuacji.

- Ktoś może powiedzieć, że już dawno nie pomogliśmy nikomu, jeśli chodzi o zwierzęta. Cały czas miałam z tyłu głowy, że ten teren nie jest nasz. Musimy myśleć rozsądnie i że musimy zadbać o te zwierzęta, które już u nas są i też potrzebują pomocy. Utrzymane stada 25 koni, z których każdy potrzebuje suplementacji, odpowiedniej paszy, leczenia, jak również utrzymywanie koni seniorów w formie, to duży nakład finansowy. 20 koni mamy w adopcji stacjonarnej. W każdej chwili może się okazać, że muszą wrócić do domów. Musiałam myśleć rozsądnie, a teraz musimy zawalczyć. To jest nasze miejsce na ziemi. Przeżyliśmy tu wszystko: zalania, trąby powietrzne, wichury, stuletnie akacje przewracały się jak zapałki. Każdą burzę pokonaliśmy. Po cichu myślę, że uda nam się i tą sytuację pokonać – dzieli się swoimi myślami prezeska stowarzyszenia.

Reklama

A co jeśli?

Pod uwagę bierze wszystkie rozwiązania, by ratować dzieło swego życia. Każde z nich jest bardzo trudne...

- Można by było sprzedać dom i się wyprowadzić, może gdzieś na Mazury. Ale to wymaga nowej organizacji i utworzenia nowej infrastruktury. Tutaj znamy wszystkich sąsiadów. Okoliczni rolnicy nam pomagają. Przekazują paszę i siano. Jeśli się nam jednak nie uda, to trzeba będzie i o tym myśleć. Chcielibyśmy tu zostać – tłumaczy łamiącym się głosem.

Ten filmik z apelem o pomoc dla Różalandu zamieścił również w sobotę na swoim profilu Różal. Na reakcję długo nie trzeba było czekać. W komentarzach głos zabrali zarówno ci, którzy wspierają stowarzyszenie, jak i mniej przychylne osoby. Nie zabrakło również rad, że wystarczyłoby aby zawalczył w freak fightach, a błyskawicznie zebrałby potrzebną sumę na zakup działki.

Reklama

Uprzejma prośba Różala  

Różal zabrał głos w tej sprawie i przedstawił jasno swoje stanowisko.

- Odkąd pomagamy i pomagam tyle zawsze słyszałem pięknych słów „panie Marcinie, jaki pan jest dobry i cudowny. Pan ma tylko taki wizerunek. Jak będzie pan potrzebował pomocy, to może pan na nas liczyć. Dużo nie mamy. Ale tę złotówkę...” Jest to bardzo miłe... Tyle razy słyszałem - przyjechałby pan na akcję charytatywną. Przyjechałem. Słyszałem też – Różal, syn kolegi jest chory, coś byś dał na licytacje. Różal dał. Ma pan może jakieś gadżety na licytację, bo to, bo tamto. Różal dał. Rzeczy po walkach? Nie mam nic. Nie mam rękawic. Nie mam koszulek, spodenek, pucharów, pasów. Rozdałem na licytacje treningi personalne. Różal zawsze pomógł. Oczywiście, nie jestem w stanie pomóc wszystkim. Nigdy nie byłem i nigdy nie będę. Gdybym to wszystko przeliczył na złotówki, to pewnie byśmy mieli te półtora bani. Teraz ja się zwracam z uprzejmą prośbą do wszystkich tych, którym w jakikolwiek sposób kiedyś pomogliśmy - pomóżcie nam! – stwierdził Różal.

Reklama

Na sugestie, by sprzedał samochód, motocykl, czy zawalczył w freak fightach odpowiedział krótko i stanowczo - „darujcie sobie, bo ja wiem, jak mam działać i co robić”. Zwrócił się też do sąsiadów z Borowiczek-Pieniek, by również pomogli w tym, by w ich okolicy przetrwała cisza i enklawa spokoju. Różal bierze pod uwagę, że akcja związana ze zbiórka datków na działkę może ponieść fiasko.

- Co będzie, to będzie. Przyjmiemy z pokorą i będziemy działać dalej, ale wyciągniemy z tego bardzo duże wnioski – zakończył wypowiedź.

Reklama

Zrzutkę internetową pn „Ziemia dla koni Różalandu” znajdziecie pod linkiem www.pomagam.pl/wrhgfp . W ciągu jednej doby od uruchomienia znalazło się na niej ponad 60 tys. zł. Wpłaty dokonało ponad 800 osób, a licznik cały czas gnał do przodu.

fot. zrzut z filmików z mediów społecznościowych oraz z internetowej zrzutki

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/09/2025 17:07
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości