Każdy z nas, kto miał okazję leżeć w szpitalu na Winiarach lub odwiedzać chorych, na pewno widział lub choćby czuł dym papierosowy, ulatniający się z toalety lub z innego trudniej dostępnego miejsca. Placówki medyczne są objęte całkowitym zakazem palenia, nie ma nawet mowy o wyznaczaniu palarni, a jednak nałóg jest silniejszy. Nie każdy może wyjść na zewnątrz budynku, nie zawsze pogoda jest odpowiednia, by puścić dymka na dworze. Za to przytulnie, choć niezbyt komfortowo, jest na korytarzu, a nawet w toalecie. Co z tego, że obok przechodzą lekarze i pielęgniarki. Oni mogą najwyżej poprosić o zgaszenie papierosa. Nałożyć mandatu ani wypisać pacjenta ze szpitala nie mogą, nie mają też żadnych sankcji wobec odwiedzających. Proceder kwitnie, ale nie wszystkim się podoba. Na brzydki zapach narzekają pacjenci niepalący, a z toalety, nawet na położnictwie czy onkologii, buchają kłęby dymu.Czy w szpitalu powinno być wyznaczone miejsce dla palaczy?
Jerzy Podsędek, nauczyciel
Nie wiem, czy to jest dozwolone, ale myślę, że pacjent powinien, przynajmniej na czas pobytu w szpitalu, zapomnieć o paleniu. Ja wiem, że są nałogowcy, którzy nie są w stanie przeżyć bez papierosa nawet kilku godzin, ale jest to szczególne miejsce. A jeśli już ktoś nie może wytrzymać, to powinien wyjść w takie miejsce, by absolutnie nie przeszkadzać innym pacjentom.
Hanna Skonecka, pracownik szpitala
Oczywiście, że powinny być palarnie. Ja pracuję w szpitalu i muszę kryć się po kątach. Jestem w tym wieku, że raczej się nie odzwyczaję, a przecież w pracy na porządku dziennym są emocje, stres, jedni się znęcają nad drugimi, panujący wszędzie mobbing nie jest niczym dziwnym. Nie wiadomo, co czeka mnie w pracy, a gdy jest źle, to muszę zapalić, żeby ochłonąć.
Marek K., spacerowicz
Absolutnie nie powinno być palarni na terenie żadnego szpitala ani żadnej przychodni zdrowia. Szpital jest od leczenia, a nie od szkodzenia. Pozwalając na palenie papierosów, zgadzamy się na promocję tego szkodliwego nałogu.
Marianna Żółtowska, działacz społeczny
Uważam, że nie powinno być miejsc wyznaczonych do palenia papierosów w szpitalu, tym bardziej że tam się leczy ludzi. Przecież nie jest żadną tajemnicą, że nikotyna szkodzi, w szpitalach często pacjenci są leczeni ze skutków palenia. Zdecydowanie powinno być zabronione także palenie na korytarzach i w toaletach. Jestem zniesmaczona tym, co widzę podczas odwiedzin chorych. Zewsząd wydobywają się kłęby dymu.
Marianna Cichocka, pracownik PCK
Jak zobaczyłam, to nie uwierzyłam, że przed szpitalem są wystawione popielniczki. Tak nie powinno być. Uważam, że konieczne są zdecydowane działania w tym kierunku, zabraniające wychodzenia pacjentom nawet na zewnątrz szpitala. A to, że palą odwiedzający, to jest już skandal. Ja z racji swojej pracy często spotykam się z osobami uzależnionymi i dlatego moim zdaniem trzeba zrobić wszystko, by walczyć z osobami palącymi nałogowo tytoń.
Michał Stańczak, ślusarz
Uważam, że w szpitalu powinien być kącik dla palaczy. Sam byłem niedawno jako pacjent i musiałem chować się po kątach, w łazience. Wcale nie tak łatwo rzucić palenie na kilka dni pobytu w szpitalu. Palę od dawna i dla mojego zdrowia chyba byłoby gorzej, gdybym nagle pozbył się nałogu. Zresztą wszędzie takie palarnie, w miejscach, które odwiedzają ludzie, są, powinny też być w szpitalu.
Sławomir Czerwiński, pracownik reklamy
Moim zdaniem powinna być przynajmniej jedna palarnia na Winiarach. Mogłaby być oddalona od budynku szpitalnego, nawet trudno dostępna, ale dobrze oznakowana. Przecież to nie jest tak, że pacjent za drzwiami placówki odzwyczaja się od palenia, tak łatwo nie jest. Ale gdyby wiedział, że może zapalić, tylko wiąże się to z trudnościami, wtedy na pewno by ograniczył ilość wypalonych papierosów. Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze