„Gdy nasza miłość była mocna, nawet ostrze miecza mogło służyć nam za posłanie. Teraz, gdy miłość nasza jest słaba, nawet łoże długie na 60 łokci jest dla nas za małe.” Trudno o lepszy miernik intensywności uczuć, niż ta myśl talmudyczna (Talmud to jedna z ważniejszych ksiąg judaizmu). Z chwilą, gdy przygasa ogień miłości, automatycznie wzrasta potrzeba przestrzeni, potrzeba separowania się od niekochanych już osób. Im większa wokół pustka, tym lepiej, choć tylko na pozór. W żydowskiej tradycji we wrześniu lub październiku obchodzone jest święto szałasów (Sukkot). Rodziny wówczas opuszczają swoje domy, aby na czas siedmiu świątecznych dni zamieszkać w namiocie (można go urządzić w ogrodzie, na tarasie, balkonie, itp.). W tych prowizorycznych warunkach spędzają czas na modlitwie, rozmowach i wspólnym jedzeniu. Sukkot był pierwotnie świętem rolniczym, które odbywało się po zwiezieniu z pól zbiorów. Budowane z okazji święta szałasy miały upamiętniać te chwile z historii Izraelitów, kiedy to wędrowali po pustyni i w szałasach znajdowali schronienie. Ważnym przykazaniem święta jest „branie lulawu”. Na lulaw składa się owoc cytronu oraz wiązanka złożona z gałęzi palmowej, mirtu i dwóch gałązek wierzby. Trzymając w prawej dłoni wiązankę, a w lewej cytron, należy odmówić błogosławieństwo i w rytualny sposób potrząsnąć roślinami. W naszej tradycji nie mamy święta, które zmuszałoby nas do takiej bliskości z rodziną. Ciekawe, czy takie rodzinne koczowanie sprzyjałoby wzmacnianiu uczuć, czy może obnażałoby wszelkie ich deficyty. W każdym razie wspólne jedzenie też zbliża i jest mniej ryzykowne od wspólnego koczowania. Podczas Sukkot dużo się je. Jednym z wielu świątecznych dań są gołąbki, takie trochę inne niż nasze klasyczne.
Gołąbki na Sukkot
Skład:
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze