Reklama

Swawolny Dyzio?

07/12/2021 17:10

Minęło trochę czasu od losowania baraży do mistrzostw świata w Katarze. I dobrze. Emocje opadły, do marca dużo czasu… Można bez nadmiernej presji skomentować to, co się stało. Nie da się tego zrobić bez wykonania kroku wstecz, do nieszczęsnego  meczu z bratankami znad Dunaju, który zamykał fazę grupową eliminacji. Do tego wydarzenia odnosi się wszak tytuł dzisiejszego tekstu. Napisałem już o tym w jednym ze wcześniejszych felietonów kilka słów, niczego nowego się nie dowiedziałem, ale sprawa warta jest chyba szerszego skomentowania. I to jest najlepszy moment. Nie po zakończeniu baraży. Ich wynik, podobnie jak wyniki losowania nie może w najmniejszym stopniu wpłynąć na ocenę decyzji selekcjonera reprezentacji. Kiedy ją podejmował, nie miał żadnej wiedzy „w tych tematach”. 
N ie wiemy do końca, i zapewne się nie dowiemy, jakie motywy stały za tym, by na mecz o wielką stawkę (nie bójmy się tych słów) wysłać na plac drużynę pozbawioną filarów w każdej formacji. I tylko w jednym przypadku nie on o tym zadecydował (absencja za kartki). Ale w pozostałych… Tak, są „przecieki”, że nie tylko w tym wypadku. Sam o tym wspomniałem. Ale dotyczą jednego nazwiska. Napastnika, a tutaj mamy ostatnio „kłopoty bogactwa”. Tymczasem nie zagrał człowiek – ostoja defensywy oraz rozgrywający – wiecznie nie spełniona „nadzieja białych”, ale przecież nie mamy na tej pozycji zmiennika podobnej klasy i wobec braku drugiego filaru linii pomocy (kartki)… 
Dość, bo jak dalej tak pójdzie, to stanę do najbliższego konkursu na selekcjonera reprezentacji (oby nie w marcu)! Co ma do powiedzenia „w temacie” obecny? Jedyne   wyjaśnienie, jakie można potraktować poważnie to takie, że młodzi muszą się uczyć brania odpowiedzialności. I teraz mogę zaszaleć, bo nie jest to argument fachowy, dotyczący wiedzy czysto piłkarskiej, ale szeroko rozumianego zarządzania. A tu już mogę uchodzić za fachowca, bo mam stosowny dyplom. Wprawdzie z czasów peerelu i od skończenia studiów rzadko wyjmowany z szuflady, ale zawsze… 
To nie był mecz bez stawki. Przeciwnie, na stole leżały wielkie pieniądze. W przenośni i dosłownie! Czy w takiej sytuacji można kluczowe role powierzać ludziom, którzy dopiero się uczą? A niekiedy nawet tej nauki nie zaczęli? Bo któż się pojawił na boisku zamiast rutyniarzy, których selekcjoner posadził na ławce? Młodzi zdolni, którzy w swoich klubach, bynajmniej nie z europejskiego topu, wręcz przeciwnie, czasem występujących na drugim szczeblu krajowych rozgrywek, grywają od czasu do czasu, najczęściej w niepełnym wymiarze. Jaka presja na nich ciąży? Czy ktoś od nich oczekuje wzięcia na swoje barki odpowiedzialności za los zespołu? Może kiedyś, w przyszłości tak będzie. Życzę im tego. Ale na dziś  w reprezentacji kraju mogą co najwyżej patrzeć na „starszych i mądrzejszych” kolegów i uczyć się. A tak na marginesie, selekcjoner też debiutuje w tej roli…

Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości