We wrześniu 2003 roku Leszek Fortuński - naczelnik OSP w Gąbinie wracał samochodem osobowym razem z żoną i druhem Tadeuszem Kurpiasem ze święta kwiatów w Skierniewicach. Jechali przez Sanniki. Minutę wcześniej tą samą drogą przejeżdżała Toyotą Camry dziewięcioosobowa rodzina. Ich auto ścięło drzewo i podwójny słup wysokiego napięcia, ostatecznie na nim zawisając.
Nie było czasu na zastanowienie. Leszek Fortuński starał się otworzyć samochód z ludźmi w środku (na szczęście nie stracili przytomności), Tadeusz Kurpias zadzwonił ze swojej komórki na pogotowie i do OSP w Gąbinie - obaj wiedzieli, że koledzy z ich jednostki strażackiej nadjadą najszybciej. Byli po 6-8 minutach. W tym czasie udało się już wydostać z samochodu rodziców wraz z siedmiorgiem dzieci. Akcja trwała błyskawicznie, ponieważ z samochodu zaczął wydobywać się dym i nie wiadomo było, czy nie dojdzie do pożaru: - Dwoje najmłodszych dzieci wyjęliśmy przez szyberdach. Nie można było otworzyć drzwi, ale podbiegło do nas dwóch młodych mężczyzn, podnieśliśmy samochód i wreszcie udało się otworzyć drzwi z lewej strony i wydobyć pozostałe osoby - relacjonuje Strażak Roku 2003 Leszek Fortuński. Kiedy przyjechała karetka i druhowie z OSP w Gąbinie, cała rodzina z Toyoty była wprawdzie jeszcze w szoku, ale już bezpieczna.
Całą sytuację Fortuński pamięta z detalami, ale przyznaje, że jest już zmęczony jej opowiadaniem, ponieważ ostatnio zmuszony jest nieustannie udzielać odpowiedzi na pytania związane z okolicznościami przyznania mu zaszczytnego tytułu. Mówi, że to była jedna z wielu sytuacji, w których pomagają strażacy: - Strażacy niejednemu już życie uratowali. Latem pomogliśmy topiącemu się wędkarzowi i trzem młodym ludziom na rowerze wodnym, kiedy sprzęt zaczął się topić - opowiada Leszek Fortuński.
O akcji w Sannikach dowiedział się powiatowy komendant Państwowej Straży Pożarnej w Płocku, dalej o sprawie poinformowano miesięcznik “Strażak Mazowiecki”. Druh Fortuński został “Strażakiem miesiąca września”. Ze wszystkich dwunastu strażaków na “Strażaka roku” Zarząd Wojewódzki OSP wybrał właśnie jego. Dostał dyplom, statuetkę i nagrody rzeczowe. Jak się czuje po otrzymaniu tak zaszczytnego tytułu? - Zawsze normalnie się czuję - przyznaje skromnie strażak z Gąbina, trochę zdziwiony zamieszaniem, jakie ostatnio wokół niego powstało. Zapewnia, że w dalszym ciągu będzie realizował swoje dwie pasje - społeczną pracę w straży pożarnej oraz zajmował się hodowlą koni.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze