To naprawdę nie boli i jest bezpieczne dla zdrowia. Przy okazji jeden taki zabieg pozwoli zaoszczędzić człowiekowi zbędnych stresów i słonych wydatków na 500 złotowe mandaty, wystawianych przez Straż Miejską. Warto się więc pospieszyć, bo tylko do 30 września trwa w mieście akcja bezpłatnego znakowania psów mikro chipami. Po tym terminie litości dla właścicieli czworonogów już nie będzie...Kilka lecznic weterynaryjnych w Płocku podpisało z Urzędem Miasta kontrakt, dzięki czemu można tam bezpłatnie oznakować psa. Obecnie przeżywają prawdziwe oblężenie. W Płocku przypuszczalnie jest bowiem około 10 tys. psów, a oznakowanych zostało ledwie 2 tys. - Ludzie wiedzieli o tym, że psy trzeba będzie znakować. Akcja przez pewien czas nie była obowiązkowa, więc nie było dużego zainteresowania – twierdzi Barbara Kiljan koordynująca akcję w Płocku z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami i Biurem ds. Identyfikacji i Rejestracji Komputerowej Zwierząt w Gdańsku. Z chwilą wejścia w życie uchwały o obowiązkowym znakowaniu psów w drugiej połowie kwietnia zaczął się ruch, w sierpniu jest tłok, a we wrześniu będzie gorączka. Choć chipów nie powinno zabraknąć, to jednak weterynarze alarmują, że nie wszyscy zdążą przyjść ze swoimi psami w wyznaczonym terminie. Co się wtedy stanie? - Do tej pory sytuacja wyglądała tak: szedł sobie człowiek, trzymał w rękach smycz, obok niego biegał duży, siejący postrach pies. Strażnik Miejski pytał czyj to zwierzak. Nikt się do niego nie przyznawał, zaprzeczał też pan ze smyczą, twierdząc, że strażnik jak chce, to może sobie tego psa wziąć. Teraz, dzięki czytnikom, będzie można szybko dowiedzieć się czyj to jest pies, gdzie mieszka, kto jest jego właścicielem, czy był szczepiony – tłumaczy komendant Straży Miejskiej w Płocku Jerzy Tomaszewski. Wtedy będzie wiadomo, kogo obciążyć karą do 500 złotych za to, że pies pałęta się samotnie bez kagańca, że zwierzak nie jest na smyczy, choć takie są postanowienia uchwały Rady Miasta Płocka z dn. 26 marca br. Od teraz na spacerze z pupilem trzeba będzie uważać na wszystko, bo nawet za zanieczyszczanie przez psy trawników można zapłacić mandat do 250 zł. Więc może lepiej nie robić sobie problemu i nie wszczepiać psu tego zdradliwego urządzenia... O znakowaniu psów w Płocku zdecydowała Rada Miasta. Jeśli ktoś nas przyłapie na niestosowaniu się do miejskich uchwał w myśl art. 54 przyjdzie nam zapłacić do 500 zł. grzywny. Nie ma co kryć, sytuacja jest bez wyjścia. Choć inicjatorzy akcji przekonują nas o samych zaletach znakowania psów. – Oznakowane psy będą w ogólnopolskiej bazie identyfikacji zwierząt, do której przez cała dobę dostęp jest bezpłatny. W razie, gdy pies zaginie, jest większa szansa na odnalezienie czworonoga. Pies nabiera też większej tożsamości prawnej, znane jest jego imię, właściciel, adres, stan zdrowia, trudniej będzie go ukraść – tłumaczy Barbara Kiljan. Doktor Fomański z lecznicy weterynaryjnej "Chiron" dodaje: - Program jest o tyle dobry, że zmusi potencjalnych właścicieli psów do tego, by zastanowili się nad tym, czy są w stanie utrzymać psa w domu. Zwierzę to nie zabawka. Czasami choruje, dochodzą także koszty jego utrzymania i już na szczęście nie tak łatwo będzie można wyrzucić czworonoga z domu. Niewątpliwie atutem będzie możliwość kontrolowania przez miasto liczby psów, a co za tym idzie także odprowadzanych przez nas podatków od czworonogów. Niestety, o tym dość często zapominamy. Roczna składka podatku od psa wynosi 37 złotych. Na ulgi liczyć mogą jedynie emeryci i renciści, którzy płacą tylko połowę tej stawki. Całkowicie zwolnieni z podatku są ludzie, którzy ukończyli 70 lat. Opłaty uiszcza się w Oddziale Podatków i Opłat w Urzędzie Miejskim. Jak to wygląda? Mikro-chip to urządzenie, w którym kryje się kilkunastocyfrowy kod. Jest wielkości ziarnka ryżu. Schowany jest w dość grubej igle. Specjalnym aplikatorem wczepia się go psu w fałd skórny między łopatkami. – Jest to zabieg niebolesny zarówno dla jamnika, jak i dla bernardyna – zapewnia doktor Fomański z Chirona. Dla uspokojenia dodajmy jeszcze, że nie zdarzyło się, by chip został odrzucony. W zestawie z igłą i chipem są też trzy naklejki z tym samym numerem. Jedną wkleja się do książeczki zdrowia psa, druga trafia do Krajowego Biura Identyfikacji Zwierząt, trzecia - pozostaje w lecznicy. Cała "operacja" trwa kilka minut. Aktywny chip sprawdzany jest na miejscu czytnikiem. Rząd cyfr wprowadzony do komputerowej bazy danych zdradzi m.in. imię psa, adres jego właściciela. Psu "ziarenko" pod skórą w niczym nie przeszkadza. W chwili śmierci czworonoga, zgłasza się ten fakt do biura identyfikacji, gdzie jego dane są kasowane. A co z psami bezpańskimi? - One i tak wcześniej, czy późnej trafiają do schroniska – mówi kierownik Grażyna Pełka. – Zdążyliśmy większość psów przebywających u nas oznakować. Z pewnością każdy zwierzak, który trafi do nowego właściciela, będzie miał już mikro-chip i swoje miejsce w bazie danych. Chip jest bardzo dobrym rozwiązaniem, aby zmusić właścicieli do wykazywania się większą troską o stan zdrowia zwierzaka, a także o miejsce jego pobytu. Pies przestanie być zabawką w rękach dzieci, stworzeniem do wyładowywania agresji, bo dokładnie będzie wiadomo, kto się nad nim znęca. Będzie można podjąć odpowiednie działania. Pilnować nas będzie nie tylko Straż Miejska. – My nie jesteśmy od pilnowania psów. Reagujemy w sytuacjach doraźnych w całym mieście – twierdzi komendant Jerzy Tomaszewski. Wyciągać konsekwencje z niestosowania się do uchwały miasta, mówiącej o m.in. tym, że pies wyprowadzany na ulicę, nie może stwarzać zagrożenia, ani też zanieczyszczać otoczenia oraz że musi być oznakowany, mogą także organy administracyjne, zdolne do tego, by wypowiedzieć najem lokalu właścicielowi psa. Możliwość karania mandatami ma także policja. Jedno jest pewne. Pomimo powszechnego obowiązku i tak wszystkie psy w Płocku nie będą miały chipów. - Zdajemy sobie z tego sprawę - mówi Barbara Kilian. - Podobnie jest w przypadku szczepień przeciwko wściekliźnie. Wszyscy wiedzą, że są one potrzebne, ale są tacy, którzy nie przyprowadzają swoich psów. W tym przypadku liczymy na to, że oznakowaniem uda nam się objąć zdecydowaną większość psów, tak jak ma to miejsce w innych miastach. I to się sprawdza, bo zainteresowanie akcją jest duże. Pozytywną stroną jest również to, że weterynarze maja okazję obejrzeć psy, sprawdzić szczepienia. Wychodzi to na dobre przede wszystkim zwierzętom. Nieco gorzej ich właścicielom, którzy za inne usług muszą płacić w gabinetach. - Poza tym nie tylko czekamy na pacjentów. Prowadzimy tę akcję również na obrzeżach miasta. Jeździmy z chipami tak, jak wcześniej jeździliśmy ze szczepionkami przeciw wściekliźnie. Ludzie są do tego przyzwyczajeni i możemy oznakować większą ilość psów - twierdzi doktor Formański. Warto podkreślić, że dzięki tej akcji znakowane są wszystkie psy, nie tylko rasowe, które w większości są już oznakowane. Związek Kynologiczny tatuuje bowiem swoich czworonożnych członków, co ma chronić psy z rodowodem przed kradzieżą. W tym przypadku tatuaż umieszcza się na uchu lub na pachwinie. Jest to litera oznaczając dany związek i dalej numer porządkowy. Na koniec nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Co z psami, które są za młode na chipowanie lub przyjdą na świat po 30 września br.? Oczywiście będą mogły mieć chipy. Nieco gorzej sytuacja wygląda w przypadku psów dorosłych, które zgłoszą się do lecznic po wyznaczonym terminie. Nie wiadomo, czy nadal będą mogły skorzystać z tej usługi za darmo. Najlepiej nie czekać na ostatnią chwilę, albo zamiast psa kupić sobie kota. Program nie przewiduje bowiem znakowania innych zwierząt. Blanka Stanuszkiewicz Lecznice, w których do 30 września można oznakować bezpłatnie psy: "Chiron" ul. Otolińska, "Jar-Wet" ul. Rembielińskiego, ul. Armii Krajowej, ul. Lenartowicza, "Drob-wet" ul. Obrońców Płocka 1920, "Marion" ul. Piłsudskiego, "Oskar" ul. Kobylińskiego, "Mikrowet" ul. Tumska i "Argos" ul. Jana Pawła II.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze