Początkowo wino nie kryło w sobie więcej mocy niż może mieć napój zawierający alkohol, który otumania umysł i rozwesela. Jednak z czasem nabrało dodatkowej boskiej siły, gdyż ok. VI w. p.n.e. Grecy przypisują winu opiekuna w postaci boga Dionizosa oraz coroczne święto ku jego czci, czyli dionizje. Wersji o pochodzeniu Dionizosa w greckiej mitologii jest wiele, jednak najbardziej klasyczna głosi, że jest on synem Zeusa i kapłanki księżyca Semele. Ta nosząc w swoim łonie Dionizosa poprosiła kochanka o dowód boskości. Zeus spełniając jej prośbę stanął w ogniu błyskawic i nieopatrznie raził Semele. Zdołał jedynie uratować swoje dziecko, które ukrył we własnym udzie. Kiedy nadszedł czas rozwiązania, Hermes pomógł malutkiemu Dionizosowi wyjść na świat. Następnie zaniósł go do groty, w której mieszkały czarujące nimfy. To one dawały Dionizosowi winne grona do zabawy. Kiedy dorósł wycisnął z nich sok i przygotował napój, którym napoił nimfy i satyry, które po jego spożyciu doznały niespotykanej radości. Tak w opinii Greków powstało wino, które sprawia, że ludzie przez moment czują się równi bogom i zapominają o swych ziemskich smutkach.
Duszona wołowina po toskańsku
Skład:
Wykonanie:
Myjemy starannie mięso, osuszamy papierowym ręcznikiem i kroimy w kostkę. Na głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę, na której następnie obsmażamy pokrojone mięso i oprószone mąką. Obieramy cebulę i kroimy w kostkę. Dodajemy do mięsa i przesmażamy do momentu, aż cebula zmięknie. Następnie dodajemy czerwone wino, gotujemy do momentu odparowania alkoholu. W dalszej kolejności dodajemy dwa listki laurowe, tymianek i przeciśnięty przez praskę czosnek. Dolewamy bulion wołowy, przykrywamy gulasz pokrywką i gotujemy na małym ogniu przez półtorej godziny (w razie konieczności dolewamy wodę, gdyby sos za bardzo zgęstniał). Po tym czasie mięso powinno być miękkie. Dodajemy pokrojoną w niewielkie cząstki łodygę selera oraz obraną marchewkę (jeśli nie dysponujemy małymi marchewkami, możemy duże pokroić w słupki). Gotujemy gulasz przez kolejne pół godziny. Po tym czasie dorzucamy groszek i gotujemy całość, do momentu, aż groszek zmięknie. Do wołowiny po toskańsku podajemy makaron farfalle (kokardki).
Rzymianie kontynuują greckie podejście do wina, jako boskiego napoju, zmieniają jedynie imię boga opiekuna na Bachusa, a święto w związku z tym nazywają bachanaliami. W rzymskiej opowieści o początkach wina bohaterami są Bachus i rolnik Falernus. W domu tego rolnika razu pewnego, pojawił się Bachus przebrany za żebraka. Falernus przyjął go pod swój dach i nakarmił. Dobry bóg w nagrodę zamienił Falernusowi mleko w wino, którym gospodarz się spił, po czym zasnął. W czasie tego snu bóg wina obsadził winoroślą zbocze góry Massico. Ten boski dar był początkiem słynnych win faleriańskich, które według Pliniusza Starszego (historyk i pisarz rzymski), nie psuły się przez 20 lat. W obecnych czasach odtworzono to wino, ponieważ winorośl pochodziła z Grecji, nazwano je Greco di Tufo.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze