Gdy Turkowi zabraknie mięsa Nurtuje mnie rzecz dotycząca uwielbianego przez młodzież dania. Czy poprawnie powiem, że „idę na kebab”, czy też „idę na kebaba?” – pisze pani Anna Czech. – A jeśli akurat Turkowi zabraknie mięsa, to znaczy, że nie „na ma już kebabu”, czy „kebaba”? - Nie wiem, czy istotnie jest to danie uwielbianie przez młodzież, ale pewnie pani Anna lepiej się w tym orientuje. Ja powiedziałbym, że „idę na kebab”, ponieważ ciągle wydaje mi się, że „na” łączy się z tym poprawnym, częstym biernikiem, ale... no właśnie – czy „idziemy na kotlet” czy „na kotleta”? Mówienie, że się idzie „na kotleta” nie brzmi dziś bardzo potocznie, owszem, możemy to spotkać w mówieniu całkiem poprawnym. Tak już z jedzeniem jest, że jemy albo „arbuz” albo „arbuza” – i jedno, i drugie zdarza się. Wolałbym jednak, aby nowe słowa – „kebab” nie jest takim bardzo nowym słowem, ale jeszcze do polszczyzny tak zupełnie nie weszło – próbować jednak odmieniać zgodnie z tą ogólną regułą i mówić „na kebab” – „idziemy na kebab” na przykład. Ale jak mówić, gdy nie będzie tego właśnie – „kebaba”, czy „kebabu”? Raczej „kebaba”, tak w każdym razie wydawnictwa poprawnościowe radzą, przez analogię do innych słów. A więc raczej nie „kebabu”, choć gdyby niektórzy chcieli powiedzieć bardziej wytwornie, to może by po to „u” sięgnęli. Nie – jednak „kebaba”. To jest słowo osmańsko – tureckie, znaczy tyle co pieczeń, ale właściwie przyjęło się już w polszczyźnie i pewnie będziemy „ten kebab”, „tego kebaba” jeść. Gdy ktoś ma pasję Pan Wojciech Denega pyta, czy użycie słowa „pasjonat” wobec osoby, która zajmuje się jakąś rzeczą w sposób ponadprzeciętny, dla której owa rzecz jest nawet na wagę życia i śmierci, o czym nieprzerwanie myśli, do czego dąży, będzie użyte poprawnie. – Słowo „pasja” ma bardzo wiele znaczeń – dzisiaj także. Pochodzi od łacińskiego „passio”, czyli z jednej strony męka, cierpienie, ale z drugiej strony także namiętność. Dzisiaj słowo „pasja” bywa używane częściej chyba w znaczeniu „zamiłowanie” do czegoś – nawet takie gwałtowne. Potem znaczeniem tego słowa jest „gniew”, np. „wpadł w szewską pasję”, a także mówimy o „pasji” jako o nabożeństwie, wreszcie o utworze artystycznym – muzycznym czy malarskim. „Pasja” – ukazanie męki Chrystusa. Kiedyś słowo „pasjonat” wiązało się silniej z drugim dzisiaj znaczeniem słowa „pasja”. Mówię o drugim znaczeniu, ponieważ dziś, gdy mówimy „pasja”, myślimy raczej o namiętności i zaangażowaniu, niż o gniewie. Kiedyś pasjonat to był ten, który wpadał w gniew. Dziś częściej używamy tego określenia na kogoś, kto jest zapaleńcem, fanatykiem, a zdarza się nam używać go nawet wówczas, kiedy opisujemy tylko pewne zaangażowanie w coś – czyli nie tylko wtedy, kiedy ktoś jest absolutnym fanatykiem. Ostrzegałbym przed nadużywaniem tego słowa – jeżeli ktoś mówi, że jest pasjonatem jeździectwa, a raz na jakiś czas zaledwie dosiądzie konia, to chyba przesadza. Ale rzeczywiście, w słownikach już oba te znaczenia słowa „pasjonat” się pojawiają – mówimy tak zarówno o zapaleńcu, jak też o kimś, kto w gniew wpada. Coraz częściej tak mówimy o tym pierwszym – kto wie, może to i lepiej, choć tradycja językowa na tym trochę cierpi. Jak znajdujesz, czyli jak sądzisz Pani Justyna Kołtun zwraca się z prośbą o wyjaśnienie, czy zwrot „jak znajdujesz” w odniesieniu do wyrażenia opinii na dany temat, jest poprawny – czyli na przykład „jak znajdujesz ten film?”. - Czy jest to jakieś tłumaczenie, czy zwrot ten był używany przez naszych pradziadów, czy to jest archaizm? – zastanawia się pani Justyna. – Odbieram to jako archaizm. Ja czasem jeszcze używam takiej właśnie konstrukcji i pytam „jak znajdujesz tę książkę?”, czyli „czy ona ci się podoba?”. Słowo „znajdować”, „znaleźć” ma kilka znaczeń – oczywiście najczęściej mówimy o znajdowaniu czegoś gdzieś – „znalazłem w kieszeni pięciozłotówkę”. Ale mamy także to „znajdować” w sensie trochę przenośnym – „znalazł w nim przyjaciela” możemy na przykład powiedzieć. W dawniejszych konstrukcjach, ale dzisiaj czasem jeszcze używanych, mamy „znaleźć, że” coś się stało – „znalazł, że to jest słuszne”. Czasem nawet „znajduję coś jakimś” – „znajduję to słusznym”. W tych przypadkach lepiej już mówić „stwierdzam, że to jest słuszne”, ale jeśli chcemy wyrażać się z pewną patyną, to wtedy „znajduję, że to jest słuszne” może być użyte. Podobnie w odniesieniu do wyrażenia opinii, zwłaszcza w pytaniu – „jak znajdujesz to?”, „czy ci się podobało, czy nie?”. No właśnie, tym bardziej, że to „znajdować” w pytaniu może być użyte po to, żeby nie sugerować niczego słuchaczowi. „Jak ci się podobało?” – tam jednak jest słowo „podobać się” – to jest pewna sugestia. A „jak znajdujesz?” – to bardzo ogólne, neutralne, można na to pytanie odpowiedzieć różnie. Znajduję, że to jest troszkę dawne, ale dopuszczalne – sam, jak powiadam, czasem tego używam. * Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową. Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze