Reklama

Słowo o słowie

14/03/2007 08:41
Unosić się bez ruchu
– Czy można mówić „unosić się do góry”? – zastanawia się pan Arkadiusz. – Spieram się na ten temat z siostrą, która twierdzi, że to jest ten sam błąd, co „cofać się do tyłu”.
– Otóż chyba niezupełnie. Myślę, że rację ma pan Arkadiusz, bo, jak tłumaczy, „unosić się” to także lewitować, nie zmieniając położenia. A „unosić się do góry” to zmieniać położenie. Rzeczywiście, kiedy mamy połączenie „unosi się ktoś (czy coś) do góry”, to na pewno jest to jakiś kierunek, jakiś ruch. Kiedy powiemy, że „mgła unosi się nad łąkami”, to nie myślimy raczej o tym, że ta mgła podnosi się, ale raczej o tym, że ona jest gdzieś nad tymi łąkami. Unosi się, czyli utrzymuje się. Częściej za błąd możemy uznać na przykład „schodzić w dół”, bo „schodzić” na pewno oznacza taki kierunek, „opadać” także – mamy tutaj ruch. W określeniu „unosić się” ruchu nie musimy zawierać. Oprócz tego, oczywiście, powinniśmy pamiętać, że „unoszenie się” łączy się z innymi jeszcze określeniami – można się na przykład „unosić gniewem”, ale tego już Państwu nie radzę.
Przy jedzeniu pączków
Moją rodzinę dręczy pewien problem, który pojawia się przy jedzeniu pączków – czy jemy „pączka”, czy jemy „pączek”? – pisze pani Beata Piekarczyk.
– Większość je chyba „pączka” – „zjadłem pączka”, „jem pączka” (chociaż podczas jedzenia pączka trochę trudno mówić – może więc „zjadłem właśnie pączka”). To nie tylko z pączkiem tak jest, jemy przecież także na przykład „arbuza”, „pomidora”, a niektórzy nawet „kotleta” jedzą, choć większość chyba ciągle je „kotlet”. W takim przypadku możemy myśleć o dwóch niejako interpretacjach. Możemy traktować to, jako coś żywego czy też niegdyś żywego, bo przecież „jemy karpia” i nikt nie powie „jem karp”, bo karp kiedyś był żywy, podobnie jak szczupak („jem szczupaka”) czy kurczak („jem kurczaka”) – biernik żywotnych tak właśnie, jak dopełniacz, brzmi. Słuszniejsze chyba jednak będzie myślenie, że mamy tu do czynienia z tzw. dopełniaczem cząstkowym, czyli używamy tutaj formy dopełniacza na oznaczenie jedzenia – czy też kupowania czy też posiadania – kawałka, części czegoś. Kiedy mówimy „pożycz mi ołówka”, to mamy na myśli, że tak trochę tylko „ten ołówek” weźmiemy, na trochę, jakbyśmy brali część ołówka. „Napij się herbaty” – nie całą herbatę wypiję, tylko trochę herbaty. Można to interpretować tak, jakby tam w środku było jeszcze słowo „trochę” – „jem trochę pączka”, „kup trochę chleba” itd. (bo jemy jednak „chleb”, a nie „chleba”), „trochę chleba”, czyli bochenek, może pół bochenka, ale trochę tego chleba, a nie chleb jako jeden przedmiot. Tak to właśnie bywa, że biernik jest całościowy, a dopełniacz cząstkowy. Stąd też „jemy loda” na przykład, a nie „lód”. Życzę smacznego, smacznego pączka i czy Państwo jedzą „pączka” czy „pączek”, to naprawdę nie powinno rozłamu w rodzinie powodować, bo obie te formy są poprawne.
Dyskoteka, siłownia i solarium
Pani Agnieszka od niedawna zaczęła opalać się w solarium. – Chciałabym wiedzieć, jak powinno się mówić – „idę na solarium” czy „idę do solarium”? – pyta pani Agnieszka.
– Jeżeli będziemy, a ja myślę, że tak właśnie jest, traktowali solarium jako miejsce, jako pewien zakład, to wtedy raczej mówić będziemy „idę do solarium”, tak jak „idziemy do teatru” czy „do szkoły”. Wprawdzie jest trochę rzeczowników, które łączą się z „na”, oznaczających miejsce – nie idziemy „do poczty”, tylko idziemy „na pocztę”, nie idziemy „do dworca,”, tylko „na dworzec” – ale myślę, że wszystkie nowe nazwy miejsc przybierają raczej, jeśli tak właśnie je interpretujemy, przyimek „do”, kiedy do nich się wybieramy. Jednak możemy pomyśleć także, że solarium to nie tylko miejsce, ale też coś, co się tam odbywa. To trochę tak, jak jest z dyskoteką – idę „do dyskoteki”, jeśli myślę o miejscu, ale idę „na dyskotekę”, jeśli dyskoteką jest impreza czy też pewne zdarzenie. Na zdarzenie idziemy – idziemy „na przedstawienie do teatru”. Jeśli dla kogoś solarium jest takim zdarzeniem, to mówiłby pewnie „na solarium”, ale myślę, że w tej chwili jednak to słowo w takim znaczeniu nie występuje. Mamy czasami wątpliwości – jak jest na przykład z siłownią? Czy idę „do siłowni” czy, coraz częściej, „na siłownię”? Może dlatego, że tam się coś dzieje, a może też dlatego, że z siłownią jak z pocztą: „siłownia – na siłownię”, „poczta – na pocztę”. Co do solarium, jednak wybrałbym „do solarium”, myśląc że wybieram się do jakiegoś miejsca, w którym to miejscu coś będę robił.
* Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową.
Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości