Reklama

Słowo o słowie

28/03/2007 08:15
Czekanie i oczekiwanie
Pan Tomasz Żmudziński pyta, czy poprawny jest zwrot „oczekujemy na Państwa telefony”. – Wydaje mi się, że poprawnie jest „oczekujemy Państwa telefonów”, ponieważ oczekujemy raczej „czegoś” niż „na coś” – pisze pan Paweł.
– Tak istotnie było przez wiele lat i sam postrzegałem oczekiwanie „na coś” jako pewien rodzaj gramatycznej niestosowności. Dziś jednak jest to w pełni zaakceptowane. Oczekujemy już nie tylko odpowiedzi, ale także „na” odpowiedź. Można by się zastanawiać, czy w ogóle nie lepiej zrezygnować z tego „oczekiwania” i „czekać” tylko. Czy „czekać” i „oczekiwać” to jest coś innego? Jednak tak – „czekać” bowiem może znaczyć coś innego, np. „zwlekać z czymś”. „Czekać” jest może za krótkie czasami, a czekamy często tak długo, że chcielibyśmy to wyrazić jakimś długim wyrazem, więc „oczekujemy czegoś”. A może oczekujemy tak długo, że chcielibyśmy jeszcze dłużej to powiedzieć? Wtedy mamy „oczekiwanie na coś”, a nie „oczekiwanie czegoś”. Trochę to żart, ale tylko trochę, bo słowa często wiążą się ze swoimi znaczeniami także formą. „Oczekiwanie” to czekanie z pewnym napięciem na przykład, czasem z obawą, czasem z tęsknotą, czasem z nadzieją – w każdym razie z jakimiś emocjami. Jest rzeczywiście różnica między „oczekiwaniem” a „czekaniem”. Kiedyś mówiło się „czekać czegoś” i to wystarczało – „czekam człowieka”, „czekam kolegi”, ale dzisiaj tylko „czekamy na coś”. Co do „oczekiwania”, niektórzy, pielęgnując dawne formy, mówią jeszcze „oczekuję czegoś”, ktoś „oczekuje kogoś”, ale coraz częściej mamy oczekiwanie „na coś”. Pojawia się też taki kontekst, w którym oczekiwanie „na” jest właściwe – jeżeli w miejscu spotkania nie tyle czekamy, ile oczekujemy „na” kogoś, to wtedy tak właśnie powinniśmy powiedzieć. „Oczekujemy kogoś”, to „się spodziewamy”, a tutaj nie – umówiliśmy się i w danym miejscu oczekujemy „na” kogoś, tak jak czekamy „na” kogoś. Obie te formy są już dziś poprawne.
Gdy jestem posłuszny
Pani Teresa Białek pyta, czy „słuchamy kogoś” czy „słuchamy się kogoś”.
– „Słuchać kogoś”, „słuchać czegoś” – to słyszeć coś i nasłuchiwać jednocześnie, czyli nie tyle bezwiednie odbierać sygnały, ale też nadstawiać ucha – słuchać. „Słucham muzyki”, ale też „słucham ojca”. Kiedy słucham ojca, to na przykład mogę słuchać, jak ojciec coś do mnie mówi. Czy jestem mu posłuszny? Wcale nie – słucham jego opowiadania na przykład, tak jak słucham muzyki – Beethovena czy Mozarta. Oprócz tego mamy „słuchać” w znaczeniu „być posłusznym”. Tu nie powiem o słuchaniu muzyki, że „jestem posłuszny muzyce” (chociaż w jakichś metaforycznych zwrotach mogłoby być to użyte), ale kiedy powiem „słucham kolegi” czy „słucham matki”, to mam na myśli często – jestem posłuszny albo biorę pod uwagę słowa, które do mnie wypowiadają, są one dla mnie ważne. Jeżeli jednak chcemy wyraźnie zaznaczyć, że o posłuszeństwo nam chodzi, wtedy możemy dodać „się”. Nie będzie to niepoprawne, choć bywa odczytywane jako zbyt potoczne. „Słucham się matki”, „słucham się ojca” – jest trochę regionalne, trochę dawne, może nie najbardziej eleganckie, ale ja bym nie potępiał tej właśnie formy i uważałbym ją za właściwą, a nawet bardziej jednoznaczną. Trochę inaczej jest z obocznością „pytać” i „pytać się”. „Pytać się” częściej oznacza dopytywać się, być bardzo zainteresowanym – „pytam się ciebie” zamiast „pytam ciebie”, „pytam kogoś” – „pytam się kogoś”, to „się” wskazuje na większe zaangażowanie. Tu jednak wydaje się ono częściej zbyteczne, wystarczy „pytać”. „Patrzeć się” i „patrzeć” – tu już „się” jest zupełnie niepotrzebne. „Patrzę się na coś” – nie, lepiej „patrzę na coś”. A więc tylko „patrzę na coś”, ale jednak „słucham się kogoś” także może być.
Szanowny Panie pasażerze
Pani Marzena Nowak pyta, jak brzmi forma wołacza liczby pojedynczej od słowa „pasażer”. – Na przykład gdy kierowca chce się zwrócić do jakiegoś pasażera z prośbą o coś i wtedy mówi „szanowny pasażerze”, to chyba nie jest po polsku – pisze pani Marzena.
– Owszem, jest – ale zwracanie się do pasażera per „pasażerze” może się wydawać niezupełnie stosowne. Nawiasem mówiąc, kiedyś kupowałem warzywa w takim sklepiku, którego ekspedient zwracał się do mnie zawsze „szanowny kliencie”. Owszem, byłem klientem, ale czy naprawdę trzeba mnie nazywać „klientem”? Do studentów nie zwykłem mówić „studencie”, choć oni do mnie „profesorze” mówią. W pewnych sytuacjach określanie roli, czy to społecznej czy to chwilowej, nie jest wskazane, więc niekonieczne jest takie właśnie zwracanie się. Ale gdyby jednak kierowca zdecydował się na użycie tego słowa, to właśnie „pasażerze” powinien powiedzieć. Dodałbym wtedy może „panie pasażerze” czy właśnie „szanowny pasażerze”. „Pasażer” to kiedyś podróżny, korzystający z komunikacji publicznej. Słowo pochodzi z francuskiego „passager” („pasaż” czyli przejście) i z łacińskiego „passus” czyli krok.
* Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową.
Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości