Dla Wisły Płock, kandydata i obrońcy tytułu Mistrza Polski, mecz z imienniczką z Puław miał być lekki, łatwy i przyjemny. Obie drużyny mają bowiem diametralnie różne cele. Wisła walczy o medal, zawodnicy z Puław o utrzymanie. A jednak od pierwszych minut spotkania widownia przecierała oczy ze zdumienia, bo pierwsza bramka dla Wisły padła dopiero w 10 min. meczu. W 11 min. gospodarze przegrywali 1:4, ale w 19 min. już prowadzili 7:4. Nie był to jednak koniec emocji. Wystarczyło, że płocczanie na moment odetchnęli, a goście natychmiast wykorzystywali chwilę dekoncentracji. W 28 min. pojedynku puławianie doprowadzili do remisu 9:9 i taki wynik pozostał do końca pierwszej części spotkania. Ktoś zapyta, co się takiego stało z płocką drużyną? Może niewiele, ot trochę zlekceważyła rywala i stąd efekt. Powodem takiego wyniku była raczej rewelacyjna postawa puławskiego bramkarza Valentego Koshovego, który bronił niemal każdy rzut Nafciarzy. Płocczanie z determinacją strzelali w słupki, poprzeczki i oczywiście w bramkarza, a ten wyłapywał każdą piłkę strzelaną w pierwsze tempo. Dlaczego Wisła nie próbowała inaczej strzelać, na to pytanie tego dnia nikt nie potrafił odpowiedzieć. Po przerwie niewiele się zmieniło na parkiecie. Goście grali świetnie w obronie, wspomagani przez bramkarza, a Wisła wierzyła, że jedna sensacja tego dnia wystarczy. Bo już przed meczem wiadomo było, że VIVE przegrało mecz u siebie i płocczanie po zwycięstwie znajdą się na II miejscu w tabeli. Ale trzeba było wygrać, a to okazało się wyjątkowo trudne. W 36 min. spotkania był remis 12:12, ale już w 43 min. Azoty prowadziły 16:13. W 45 min. płocczanie doprowadzili do remisu 16:16 i od tego momentu nie oddali prowadzenia. W 59 min. podopieczni Bogdana Zajączkowskiego wygrywali 21:19 i było wiadomo, że goście nie zdobędą w Płocku punktu. Po meczu trener Bogdan Kowalczyk był zadowolony z postawy swoich zawodników podkreślając, że mieli nawet szansę na wygraną. – Przegraliśmy w trochę dziwnych okolicznościach. Szkoda, bo nam, zresztą Wiśle też, punkty są bardzo potrzebne. Ale udowodniliśmy, że potrafimy zagrać, szczególnie w obronie. Pomógł nam w tym bramkarz, który dziś bronił wyjątkowo. Trener Zajączkowski cieszył się z wygranej. – Nie spodziewaliśmy się, że będą emocje aż do końca. Bohaterem meczu był dziś bramkarz gości, który wyjmował nawet „setki”. Do tego doszła płocka publiczność, która nie pozwoliła się zdekoncentrować piłkarzom w ważnych momentach. Wisła P.: Marszałek, Wichary – Kwiatkowski 1, Niedzielski 1, Szyczkow 1, Witkowski 5, Paluch 6/5, Wleklak 2, Kuptel 1, Wuszter 1, Świerad 2, Twardo, Radojevic, Rumniak 1. Azoty Puławy: Koshovy, Zianko – Balicki 2, Sieczkowski 1, Kurowski 3, Płaczkowski, Tylutki 4, Nowakowski 2/1, Siamionau 4, Misiewicz, Mazur, Sieczka 4. Pozostałe wyniki: VIVE – MMTS 24:33, Zagłębie – Traveland 41:25, Stal – Techtrans 31:37, Chrobry – Olimpia 20:25, Śląsk – Kiper 27:31 Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze