Reklama

Skok na II miejsce

14/03/2007 08:47
Dla Wisły Płock, kandydata i obrońcy tytułu Mistrza Polski, mecz z imienniczką z Puław miał być lekki, łatwy i przyjemny. Obie drużyny mają bowiem diametralnie różne cele. Wisła walczy o medal, zawodnicy z Puław o utrzymanie. A jednak od pierwszych minut spotkania widownia przecierała oczy ze zdumienia, bo pierwsza bramka dla Wisły padła dopiero w 10 min. meczu. W 11 min. gospodarze przegrywali 1:4, ale w 19 min. już prowadzili 7:4.
Nie był to jednak koniec emocji. Wystarczyło, że płocczanie na moment odetchnęli, a goście natychmiast wykorzystywali chwilę dekoncentracji. W 28 min. pojedynku puławianie doprowadzili do remisu 9:9 i taki wynik pozostał do końca pierwszej części spotkania.
Ktoś zapyta, co się takiego stało z płocką drużyną? Może niewiele, ot trochę zlekceważyła rywala i stąd efekt. Powodem takiego wyniku była raczej rewelacyjna postawa puławskiego bramkarza Valentego Koshovego, który bronił niemal każdy rzut Nafciarzy. Płocczanie z determinacją strzelali w słupki, poprzeczki i oczywiście w bramkarza, a ten wyłapywał każdą piłkę strzelaną w pierwsze tempo. Dlaczego Wisła nie próbowała inaczej strzelać, na to pytanie tego dnia nikt nie potrafił odpowiedzieć.
Po przerwie niewiele się zmieniło na parkiecie. Goście grali świetnie w obronie, wspomagani przez bramkarza, a Wisła wierzyła, że jedna sensacja tego dnia wystarczy. Bo już przed meczem wiadomo było, że VIVE przegrało mecz u siebie i płocczanie po zwycięstwie znajdą się na II miejscu w tabeli. Ale trzeba było wygrać, a to okazało się wyjątkowo trudne.
W 36 min. spotkania był remis 12:12, ale już w 43 min. Azoty prowadziły 16:13. W 45 min. płocczanie doprowadzili do remisu 16:16 i od tego momentu nie oddali prowadzenia. W 59 min. podopieczni Bogdana Zajączkowskiego wygrywali 21:19 i było wiadomo, że goście nie zdobędą w Płocku punktu.
Po meczu trener Bogdan Kowalczyk był zadowolony z postawy swoich zawodników podkreślając, że mieli nawet szansę na wygraną. – Przegraliśmy w trochę dziwnych okolicznościach. Szkoda, bo nam, zresztą Wiśle też, punkty są bardzo potrzebne. Ale udowodniliśmy, że potrafimy zagrać, szczególnie w obronie. Pomógł nam w tym bramkarz, który dziś bronił wyjątkowo.
Trener Zajączkowski cieszył się z wygranej. – Nie spodziewaliśmy się, że będą emocje aż do końca. Bohaterem meczu był dziś bramkarz gości, który wyjmował nawet „setki”. Do tego doszła płocka publiczność, która nie pozwoliła się zdekoncentrować piłkarzom w ważnych momentach.
Wisła P.: Marszałek, Wichary – Kwiatkowski 1, Niedzielski 1, Szyczkow 1, Witkowski 5, Paluch 6/5, Wleklak 2, Kuptel 1, Wuszter 1, Świerad 2, Twardo, Radojevic, Rumniak 1.
Azoty Puławy: Koshovy, Zianko – Balicki 2, Sieczkowski 1, Kurowski 3, Płaczkowski, Tylutki 4, Nowakowski 2/1, Siamionau 4, Misiewicz, Mazur, Sieczka 4.
Pozostałe wyniki: VIVE – MMTS 24:33, Zagłębie – Traveland 41:25, Stal – Techtrans 31:37, Chrobry – Olimpia 20:25, Śląsk – Kiper 27:31
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości