Reklama

Sierpc: Nie ma sprawcy, nie było zabójstwa, ale młoda kobieta nie żyje. Bez udziału osób trzecich?

09/03/2022 08:00

Lipcowa noc 2020 roku była najgorszą w życiu rodziny W. Nad ranem dowiedzieli się, że ich córka Dominika nie żyje. Zmarła na terenie jednej z żuromińskich firm w nocy z 4 na 5 lipca po tym, jak podczas towarzyskiego spotkania spożywała alkohol i zażyła tabletkę z nieznaną substancją, co doprowadziło do jej zgonu.

Na początku ludzie wiedzieli niewiele, właściwie tylko tyle, że zmarła, a w jej krwi wykryto spore ilości narkotyków. Potem dowiedzieli się, że jej ciało znaleziono w biurze żuromińskiego przedsiębiorcy. Domysłów i plotek było mnóstwo. W ciągu kolejnych dni ludzie dowiadywali się niewiele więcej, a rodzina miesiącami czekała na rozwiązanie sprawy. 
Pierwszą oficjalną informacją z 5 lipca 2020 roku, która dotarła do rodziny, była karta informacyjna nr 714960 podpisana przez lekarza wezwanego na miejsce zdarzenia. W rubryce zgon lekarz pogotowia napisał: „Zgon – ewidentne znamiona śmierci. Nie wykluczam udziału osób trzecich”.
Kilka dni później, 17 lipca 2020 roku na łamach „Kuriera żuromińskiego” pojawiła się pierwsza i jedyna wzmianka o wydarzeniu. Wynikało z niej, że śledczy cały czas wyjaśniają przyczyny śmierci 40-letniej mieszkanki powiatu sierpeckiego, ale prokuratura już miała wyjaśnienie sprawy. Na łamach portalu prokurator Kamil Rytelewski mówił: „Odbyła się już sekcja zwłok, zgon nastąpił bez udziału osób trzecich. Czekamy na wyniki badań toksykologicznego i histopatologicznego”. W dalszej części artykułu czytamy, że śledczy chcą się dowiedzieć, czy kobieta była pod wpływem środków odurzających oraz czy nie chorowała na przewlekłe schorzenia. Na koniec prokurator bezwzględnie zapewnił: „Nie ma cienia podejrzenia. Nie doszło do zabójstwa”.
Dziś autor artykułu Kacper Czerwiński potwierdza, że wszystko co napisał w artykule, nadal obowiązuje, żadnych więcej dodatkowych informacji na ten temat nie otrzymał.
A jednak rodzina kobiety nadal nie wierzy, że to ona była winna swojej śmierci, tak jak na początku uznała policja. Przez miesiące prowadzenia dochodzenia, odwołań, zgłaszania zapytań, zażaleń, nie uzyskali odpowiedzi, które mogłyby uspokoić ich sumienia, że zrobili wszystko, co było możliwe.
Mieszkańcy Sierpca dobrze wiedzą, czyją historią się zajmowaliśmy. Dlaczego zatem przypominamy tę historię? Bo jest sporo niewiadomych, z którymi najbliżsi nie mogą się pogodzić. A sprawa jest zamknięta i nikt nie chce się nią ponownie zająć. 

Kobieta mieszkała z synem w Sierpcu
Pracowała w Starostwie Powiatowym, była młodą, zaledwie 40-letnią kobietą, na nic nie chorowała, cieszyła się życiem. Wcześniej rozwiodła się z mężem, ale nie była samotna. Poznała przedsiębiorcę z Żuromina, spędzali razem sporo czasu. Można powiedzieć, że byli w związku, spotykali się półtora roku.

Reklama

Jola Marciniak

Fot. www.pixabay.com


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości