Policjanci z Centralnego Biura Śledczego zatrzymali siedemnastoletniego płocczanina, który groził w internecie dokonaniem zamachu w Warszawie. Chłopak jest na wolności, prokuratura nie znalazła podstaw do postawienia mu zarzutów, ale śledczy wciąż badają sprzęt komputerowy, z którego korzystał.
Na trop gróźb na jednym z polskich portali internetowych wpadło biuro niemieckiego Interpolu w Wiesbaden. Wszystko przez informację, że w Warszawie może dojść do zamachu terrorystycznego. Autor wpisu miał przestrzegać, że nie jest to żart.
– Adresat wpisu potraktował to poważnie, tym bardziej że były w nim odniesienia do zamachu w Norwegii. Stąd najpierw informacja do Interpolu w Wiesbaden, który poinformował polską policję, a ta prokuraturę – mówi prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Ustaleniem miejsca pobytu autora wpisu zajęli się policjanci z CBŚ i specjaliści od cyberprzestępczości z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Ustalili, że sprawcą zamieszania jest siedemnastoletni płocczanin. W chwili zatrzymania nie stawiał oporu, był zaskoczony. Policjanci zabezpieczyli częściowo już rozmontowany sprzęt komputerowy, z którego chłopak korzystał.
– Młody człowiek został zatrzymany 18 sierpnia, a dzień później przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Płocku w charakterze świadka. W świetle zebranych materiałów prokurator nie znalazł podstaw do postawienia zarzutów. Policjanci nie znaleźli też przedmiotów, które mogły świadczyć, że zamach był rzeczywiście przygotowywany. Będzie jeszcze badany zabezpieczony sprzęt komputerowy. Wszystko wskazuje na to, że było to jedynie nieodpowiedzialne zachowanie młodego człowieka, który sądził, że pozostanie anonimowy. Tak się jednak nie stało – dodaje prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska.
Po lipcowych zamachach w Norwegii europejskie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo są wyczulone na punkcie jakichkolwiek sygnałów o zagrożeniu. Dlatego nawet nierozsądne żarty są traktowane wyjątkowo poważnie. W takich przypadkach internet daje jedynie złudne poczucie anonimowości. Pracownikom biura Interpolu w Wiesbaden wystarczył sygnał, żeby postawić na nogi polską policję. W naszym kraju wystarczył adres IP podejrzanego komputera, żeby funkcjonariusze CBŚ zapukali do konkretnego mieszkania.
Gdyby prokurator postawił młodemu mieszkańcowi Płocka zarzuty, to za grożenie zamachem siedemnastolatek mógłby spędzić nawet dziesięć lat w więzieniu. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze