Reklama

Seria podtrzymana. Wisła odprawiła Miedź [FOTO]

08/08/2022 21:31

3 mecze, komplet punktów, jedna stracona bramka i pozycja lidera tabeli Ekstraklasy. Takiego otwarcia sezonu w Płocku chyba nikt się nie spodziewał. W czwartej kolejce serię Wisły chciała przerwać drużyna beniaminka z Legnicy. I to właśnie goście w początkowych minutach spotkania mieli przewagę, stosowali wysoki pressing, który sprawiał płocczanom sporo problemów. 

Po początkowym okresie przewagi piłkarzy Miedzi Wisła zaczęła odzyskiwać kontrolę. Pierwsze poważne ostrzeżenie dla gości przyszło przyszło w 12 minucie spotkania, kiedy piłka znalazła drogę do bramki strzeżonej przez Lenarcika. Na szczęście dla gości sędzia dopatrzył się w tej sytuacji pozycji spalonej. Chwilę później ponownie zakotłowało się na przedpolu bramki gości, ale dwa strzały Wiślaków zostały skutecznie, chociaż trochę rozpaczliwie, zablokowane. Niezła gra gospodarzy przyniosła efekt w 26 minucie spotkania. Wtedy to doskonałym podaniem popisał się Wolski, a akcję Wiślaków celnym strzałem wykończył Vallo. Wydawać by się mogło, że po strzelonej bramce Wisła ruszy do przodu i zepchnie beniaminka do obrony - nic takiego jednak się nie stało. Co więcej, w 36 minucie spotkanie błąd popełnił ten, który do tej pory był pewnym punktem Wisły - Gradecki, który przepuścił dość słaby strzał z dystansu, na który zdecydował się Chuca i było 1:1. 

Goście z remisu cieszyli się zaledwie 2 minuty. Na ponowne prowadzenie wyprowadził Wisłę Davo, i było to jego 4 trafienie w bieżących rozgrywkach, dzięki czemu Hiszpan jest najskuteczniejszym strzelcem nie tylko Wisły, ale całych rozgrywek. Do końca pierwszej połowy więcej bramek już nie padło i to Wisła schodziła na przerwę z minimalnym prowadzeniem.

Reklama

Po zmianie stron to goście częściej utrzymywali się przy piłce, ale z tej przewagi niezbyt wiele wynikało. Duża w tym zasługa Gradeckiego, który w ten sposób starał się zrehabilitować za błąd przy trafieniu gości, Wiślakom dopisało też szczęście, kiedy to Tomasik wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Gammelby z rzutu wolnego. I kiedy już wydawało się, że do końca utrzyma się wynik z pierwszej połowy, nadszedł doliczony czas gry, a głównych rolach wystąpili rezerwowi. Najpierw bramkarza gości pokonał Mateusz Lewandowski, po podaniu innego zmiennika - Damiana Rasaka, a tuz przed końcowym gwizdkiem wynik na 4:1 ustalił atomowym strzałem z dystansu Marko Kolar.

Dzięki temu zwycięstwu Wisła pozostaje jedyną drużyną z kompletem punktów, a bilans bramkowy 14:2 również może budzić uznanie. W następnej kolejce podopieczni trenera Stano wybierają się do Szczecina na mecz z trzecią w tabeli Pogonią, gdzie postarają się o potwierdzenie swojej dobrej formy.

Reklama

fot. Rafael Dominik

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości