Mieszkaniec gminy Słupno Szymon Marciniak stał się prawdziwym bohaterem mistrzostw świata i od kilku dni jest na ustach wszystkich miłośników piłki nożnej. Nic dziwnego, że zarówno mieszkańcy, jak i władze gminy, w której mieszka zorganizowały mu wyjątkowe powitanie po powrocie z Kataru. Była specjalna oprawa dla najsłynniejszego arbitra, a także uroczyste śniadanie, podczas którego Marciniak odpowiedział na pytania dziennikarzy i mieszkańców. Jego barwne opowieści przeniosły wszystkich uczestników tego wydarzenia za kulisy najważniejszej piłkarskiej imprezy. A te były pełne ciekawostek i zaskakujących sytuacji.
Gminy Słupno gorąco powitała Szymona Marciniaka. Arbiter zdradził kulisy najważniejszego meczu Mistrzostw Świata
Co Marciniak powiedział po zakończeniu rywalizacji do Mbappé? Jak sędziowie przygotowują się do zawodów? Jakie warunki trzeba spełnić, aby sędziować finał mistrzostw świata? Jakie są jego zawodowe marzenia na kolejne lata? Między innymi na te pytania odpowiedział najsłynniejszy polski arbiter.
Gospodarz spotkania - wójt gminy Słupno Marcin Zawadka podkreślał, że jest pełen podziwu, dumy i uznania dla arbitra. - Mam ogromny podziw dla osiągnięć Szymona, jestem dumny z tego, że mamy takiego mieszkańca. Mam też ogromne uznanie dla wielkiej pracy, jaką wykonał, żeby znaleźć się na szczycie szczytów, czyli w finale mistrzostw świata. To jest najwyższy poziom, jaki można osiągnąć. Dziękuję mu za to, że przyjął nasze zaproszenia i jest dzisiaj z nami – mówił Marcin Zawadka.
Podczas spotkania nie mogło zabraknąć prośby o przybliżenie kulis symbolicznego gestu, który stał się prawdziwym hitem internetu. - To był dla mnie ciężki mecz, najcięższy, jaki kiedykolwiek sędziowałem, ale też chyba najlepszy, jakie kiedykolwiek widziałem. Trudno jest wytłumaczyć kibicom, jak to wygląda od środka, na boisku, kiedy musisz zarządzać takimi zawodnikami, którzy zarabiają niebotyczne pieniądze i grają o coś, co pozwoli im zapisać się w historii. Sędziowałem mecze obu drużyn, z zawodnikami znałem się dość dobrze. Byli zadowoleni z mojego sędziowania. Myślałem, że to zarządzanie będzie łatwiejsze, ale jednak finał spowodował, że zawodnicy zachowywali się dużo gorzej niż w poprzednich meczach. Już w siódmej minucie miałem na koncie dwie reprymendy – wyjaśniał Szymon Marciniak. - Ten gest wykonałem do Rodrigo de Paula (Argentyna), jednego z najtrudniejszych zawodników do zarządzania. Trzeba mu zawsze poświęcić dużo czasu. To zawodnik Atletico Madryt i gdy tam jesteśmy, to zawsze trzeba nad nim popracować. Stworzyła się taka para od początku, złapał się z Adrien Rabiotem. Oczywiście, można było dać kartki, ale wiedziałem, że w meczu finałowym na te kartki trzeba poczekać tak długo, jak się da. Trzeba tak zarządzić, żeby potem nie mieć tego dyskomfortu, że np. musisz pokazać drugą, a najgorsze, co mogłoby być to gra 11 na 10 w meczu finałowym. Tego starałem się uniknąć – mówił arbiter.
Marciniak podkreślał, że słynny już gest był wywołany impulsem. - Najpierw coś tam chciał, rzucał się, ja go trochę ochrzaniłem, potem się uśmiechnąłem, on znowu zaczął rozmawiać, a ja pokazałem, żeby już zajął się grą. Widzę, że się to spodobało. Przy tylu kamerach na takich meczach nic nie umknie - tłumaczył Marciniak.
Szymon Marciniak wyjaśnił też, co trzeba zrobić, aby sędziować najważniejszy mecz mistrzostw świata. - Żeby zostać wyznaczonym na sędziego finału mistrzostw świata trzeba mieć naprawdę duże doświadczenie. Byliśmy cztery lata temu na finale mistrzostw świata w Rosji i wiedzieliśmy, z czym to się je. Sędziowałem tam dwa ciężkie mecze i byłem rozczarowany, bo myślałem, że dojdę dalej. Pamiętam jak Pierluigi Collina powiedział mi: A co ty myślałeś młody? Że przyjedziesz tutaj i dostaniesz od razu finały? Przyznam szczerze, że właśnie tak myślałem. Jak tam jechałem to dałem się troszeczkę podpuścić prasie i ten balonik był napompowany. Jechałem z większymi oczekiwaniami. Skończyło się tak, że dostałem dwa bardzo ważne mecze i spisałem się na tyle dobrze, że byli ze mnie zadowoleni. Ostatnie dwa lata to dla mnie niesamowity okres, każdy mecz był coraz lepszy. Myślę, że osiągnąłem taki poziom spokoju, że się tym wszystkim, aż tak nie emocjonuje, zresztą zawsze miałem „chłodną głowę”. Mam też w sobie chęć zwycięstwa i bycia jak najlepszym, niezależnie od tego, jaki mecz sędziuję. Myślę, że na wybór składu sędziowskiego finału miała wpływ m.in. odporność psychiczna, którą pokazaliśmy w poprzednich meczach, a także forma fizyczna, którą szlifowaliśmy bardzo mocno – wyjaśniał Marciniak.
Sędzia główny finału mistrzostw świata zdradził również, co powiedział Mbappé tuż po zakończeniu rywalizacji. - Podszedł do mnie Mbappé, który był wzruszony. To był ludzki odruch, że zbiłem z nim piątkę i zamieniliśmy kilka słów. Powiedziałem mu, że jest świetnym zawodnikiem, już jest mistrzem świata i będzie nim jeszcze nieraz. Zauważyłem, że poleciały mu łzy, więc przytuliłem go. Nie planowałem tego, chciałem podać mu rękę i podziękować za mecz, ale to są ogromne emocje i wszystko dzieje się bardzo szybko. Oczywiście, wszystko wychwyciły kamery i ten obrazek poszedł w świat – tłumaczył Szymon Marciniak.
Więcej na ten temat przeczytacie w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
(ek)
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze