S?d Okr?gowy w P?ocku skaza? Macieja Sz. na kar? pi?ciu lat wiezienia, a Piotra Cz. i Andrzeja M. na kary po cztery lata pozbawienia wolno?ci. Ponadto na kar? jednego roku z warunkowym zawieszeniem na trzy lata s?d skaza? Joann? Z. Wyrok nie jest prawomocny.M??czy?ni byli oskar?eni o napad na fili? Banku Pekao S.A., do kt?rego dosz?o 7 czerwca tego roku na ulicy Przemys?owej w P?ocku. Oskar?enie domaga?o si? dla oskar?onego Macieja Sz. kary dziewi?ciu lat, a dla Piotra Cz. i Andrzeja M. kar po osiem lat pozbawienia wolno?ci. Dla Joanny Z. dw?ch lat z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na pi?? lat. - Wydarzenie z 7 czerwca tego roku jawi si? jako scenariusz dobrego filmu gangsterskiego. Jest po?udnie. W filii banku s? tylko dwie kobiety, bez ochrony, chroni je tylko szyba kuloodporna w boksie kasowym. Nagle, do ?rodka wpada dw?ch zamaskowanych sprawc?w trzymaj?cych w r?kach pistolety. Krzycz? „to jest napad”. Polecaj? obu kobietom po?o?y? si? na pod?odze, tak ?eby uniemo?liwi? jakikolwiek ich kontakt ze ?wiatem zewn?trznym. Dzi? wiemy, ?e Cz. pilnowa? jednej z kobiet tak, ?eby M. m?g? bez problemu zabra? pieni?dze. Ca?a ta sytuacja nie trwa?a d?ugo, odcisn??a si? jednak trwale w psychice poszkodowanych – m?wi?a mi?dzy innymi w mowie ko?cowej prokurator. – O tym, ?e sprawcy zabrali 18 tysi?cy z?otych, metalow? kaset? warto?ci 700 z?otych, w kt?rej by?y karty bankomatowe i dokumenty – m?wi?a dyrektor banku. Wed?ug zezna? oskar?onych m??czyzn, pomys?odawc? napadu by? Maciej Sz. To on rozrysowa? plan filii banku Pekao przy Przemys?owej. Pracowa? on w p?ockiej centrali banku jako agent ochrony. M??czy?ni planowali, ?e zdob?d? oko?o 20 tysi?cy z?otych. 7 czerwca oskar?eni spotkali si? przed po?udniem. Za kierownic? swojego samochodu siedzia? Sz., podwi?z? M. i Cz. na miejsce, potem zaparkowa? przy siedzibie Urz?du Pracy. W tym czasie M. i Cz. weszli do budynku, w kt?rym znajdowa? si? bank. Na p??pi?trze za?o?yli przygotowane wcze?niej kominiarki. Tak zamaskowani wbiegli z wyci?gni?tymi pistoletami do sali operacyjnej banku. Kazali si? dw?m pracownicom po?o?y? na pod?odze. Cz. ubezpiecza?, M. zabra? pieni?dze, kasetk? z kartami bankomatowymi i dokumentami. Po oko?o minucie wybiegli z banku i udali si? do kolegi czekaj?cego w samochodzie. M. wsiad?, Cz. poszed? pieszo. Mieli go zabra? p??niej, ale gdy z Bielskiej skr?cili w Gwardii Ludowej, na miejsce jecha?y ju? policyjne radiowozy. Tego samego dnia podzielili pieni?dze, mia?a to zrobi? Joanna Z. Sz. swoj? cz??? zabra? do pracy, tego dnia mia? dy?ur na drugiej zmianie w centrali banku przy Kolegialnej. Cz. i M. swoj? cz??? schowali do metalowej kasetki. Cz. poprosi? Joann?, ?eby schowa?a pieni?dze, ta zanios?a je do mieszkania swojego brata. Do wieczora wszyscy zostali zatrzymani przez policj?, przyznali si? do wszystkiego, pieni?dze zosta?y odzyskane. - Stan faktyczny w tej sprawie nie wymaga g??bszego wyja?nienia. Trzeba jednak wspomnie? o pistoletach, kt?rymi pos?ugiwali si? oskar?eni. Z wyja?nie? M. wynika, ?e mia? on atrap?. Tego przedmiotu nie znaleziono, ale s?d nie dopatrzy? si? dowod?w mog?cych to podwa?y?. Co do drugiego pistoletu, wszyscy na wst?pie zeznawali, ?e by? to pistolet gazowy nale??cy do Sz. Da? on ten pistolet przed napadem Cz., wcze?niej wyjmuj?c z niego magazynek. W czasie przewodu s?dowego Cz. m?wi?, ?e by? to jego pistolet – zabawka, a pistolet gazowy pozosta? w samochodzie, gdzie zosta? znaleziony po zatrzymaniu Sz. S?d jednak przyj??a, ?e Cz. pos?ugiwa? si? w czasie napadu pozbawionym magazynka pistoletem gazowym, nie stanowi? on jednak rzeczywistego zagro?enia, s?u?y? do zastraszenia pracownic banku. Chocia? ten napad zas?uguje tak jak ka?dy na pot?pienie, mia? jednak do?? ?agodny przebieg. Kary, o jakich m?wi?a pani prokurator, w przypadku rozboj?w zapadaj? bardzo rzadko. Tylko w sytuacjach, kiedy sprawcy s? bardzo brutalni, lub dokonuj?c ich recydywi?ci – powiedzia?a s?dzia Ludomira Rudzi?ska, przewodnicz?ca sk?adu orzekaj?cego. – W tym przypadku wszystkie okoliczno?ci przemawiaj? na korzy?? oskar?onych. Nie byli wcze?niej karani. Maj? dobre opinie. Ich wyja?nienia by?y szczere i wyczerpuj?ce, co ?wiadczy o tym, ?e szczerze ?a?uj? tego, co zrobili. Trzeba te? spojrze? na to, co b?dzie kiedy ci m?odzi m??czy?ni wyjd? na wolno??. Najci??ej ukarali sami siebie. Wiadomo, jaka jest sytuacja na rynku pracy, pracodawcy mog? sobie dobiera? ludzi jak chc?. S?d zwr?ci? te? w uzasadnieniu wyroku uwag? na rol?, jaka odegra?y rodziny oskar?onych: - Trzeba powiedzie?, ze rodziny zrobi?y wszystko, ?eby pokry? szkody i stara?y si? pom?c swoim dzieciom, dlatego oskar?eni powinni o tym pami?ta? i mam nadziej?, ?e po zako?czeniu kar nadal b?d? mieli takie oparcie w rodzinach – doda?a s?dzia Rudzi?ska. S?d wspomnia? te? o roli w ca?ej sprawie Joanny Z. Zauwa?y?, ?e szkodliwo?? zarzucanego jej czynu – paserstwa, nie by?a w tym przypadku a? tak wielka: - Z tego powodu ta bardzo m?oda osoba dozna?a ju? wielu przykro??, i s?d ma nadziej?, ?e po zako?czeniu okresu zako?czenia kary nie pope?ni ju? ?adnego przest?pstwa, a po uko?czeniu studi?w jej dalsza droga ?yciowa b?dzie prosta. Oskar?eni w czasie rozprawy przyznali, ?e napadu dokonali tylko i wy??cznie z g?upoty, a swoim zachowaniem zniszczyli swoje ?ycie. (jac) Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze