Nasze obyczaje ulegają zmianie. Nawet trudno powiedzieć, czy to dobrze, czy też źle. Tak jest i jedyne co można z tym zrobić to się pogodzić. Z czasów mojego dzieciństwa pamiętam, iż jeśli dorośli „coś” świętowali, to były to imieniny bądź rocznica ślubu. Obecnie imieninowe imprezy nieco przygasły na rzecz urodzin, a szczególnie tych tzw. okrągłych czyli 30-tych, 40-tych, aż do 120-tych. Mimo to pamiętamy jeszcze o solenizantach popularnych imion i gdzie niegdzie możemy załapać się na torcik imieninowy. Koniec lipca to okres szczególnie bogaty w dni popularnych patronów, to w tym czasie przypadają imieniny Krzysztofa, Anny i Natalii. Ponieważ kobiety stanowią tu większość, to propozycja będzie pod panie. Czyli tort z owocami (są już brzoskwinie). W dodatku ciasto jest relatywnie szybkie w przygotowaniu (podobnie jak Barack Obama jest relatywnie młody). Tak to już jest, że mamy relatywne czasy. Kiedyś coś było albo brzydkie, albo ładne, młode bądź stare, szybkie, wolne teraz jest relatywne. Może to i dobrze, zawsze to fajnie być młodym, nawet jeśli tylko relatywnie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze