Stuffat tal-fenek – maltańska potrawka z królika, to danie, w którym historia nie jest tłem, lecz jednym ze składników. Króliki pojawiły się na Malcie wraz z Fenicjanami, mniej więcej 3600 lat temu. A króliki – jak to króliki – raz sprowadzone i puszczone wolno, szybko zaczęły żyć własnym rytmem, rozmnażając się na tyle skutecznie, że stały się realnym wsparciem żywieniowym dla mieszkańców wyspy. Ten naturalny porządek został jednak przerwany w XVI wieku, gdy na wyspie osiadł Zakon Joannitów. W 1530 roku wprowadzono surowe ograniczenia – za zabicie lub handel królikami groziły dotkliwe kary, na przykład dwa lata pracy na galerach. Na wyspie Comino zakazano nawet koszenia trawy i wypasu kóz, aby zapewnić królikom więcej pożywienia. Prawo do polowania stało się przywilejem zarezerwowanym wyłącznie dla zakonników. Nietrudno się domyślić, że takie regulacje budziły sprzeciw, choć same w sobie nie doprowadziły do otwartego buntu. Ten przyszedł później wraz z francuską okupacją. Gdy w 1798 roku na Maltę wkroczyła armia Napoleon Bonaparte, początkowa nadzieja na zmiany szybko ustąpiła rozczarowaniu. Wysokie podatki, grabieże oraz działania wymierzone w Kościół doprowadziły do wybuchu buntu, znanego jako Powstanie Księży, ponieważ jego liderami byli duchowni. W dłuższej perspektywie te polityczne zawirowania przyniosły również zmiany w codzienności mieszkańców. Dopuszczono możliwość polowań na terenach prywatnych, dzięki czemu królik mógł powrócić na stoły zwykłych ludzi.
Duszony królik po maltańsku
Skład:
- 1 królik (ok. 1,5 kg);
- 200 ml czerwonego wina;
- 400 g pomidorów w puszce;
- 2 cebule;
- 1 duża marchewka;
- 3 ząbki czosnku;
- 2 listki laurowe;
- 150 g mrożonego groszku;
- 1 łyżeczka ziół prowansalskich;
- oliwa;
- sól i pieprz.
Wykonanie:
Królika dzielimy na małe porcje. Nacieramy je ziołami i zalewamy winem. Do marynaty dodajemy listki laurowe oraz jeden ząbek czosnku pokrojony w plasterki. Tak przygotowane mięso odstawiamy na noc do lodówki. Następnego dnia wyjmujemy królika z marynaty i dokładnie osuszamy papierowym ręcznikiem. Marynatę przecedzamy i zachowujemy do późniejszego podlewania mięsa. W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę i obsmażamy królika z każdej strony, aż nabierze złocistego koloru. Oczyszczamy cebulę i marchewkę, a następnie kroimy je w kostkę. Pozostałe dwa ząbki czosnku kroimy w plasterki. Warzywa dodajemy do mięsa i razem krótko przesmażamy. Następnie dolewamy wino z marynaty, przykrywamy patelnię i dusimy królika na małym ogniu. Gdy wino częściowo odparuje, dodajemy posiekane pomidory i kontynuujemy duszenie przez około półtorej godziny, w razie potrzeby podlewając wodą lub bulionem, jeśli sos zacznie nadmiernie gęstnieć. Po tym czasie dodajemy groszek, doprawiamy solą i pieprzem i dusimy jeszcze około pół godziny, aż mięso będzie miękkie i zacznie odchodzić od kości, a sos stanie się gęsty i esencjonalny.Reklama
Rolnik maltański oczywiście hodował królika. A pomysłowość, z jaką to robił, dobrze oddaje spryt i praktyczny zmysł Maltańczyków. Na wyspie żyły bowiem liczne dzikie króliki, radzące sobie doskonale bez ludzkiej pomocy. Rolnik więc nie tyle je utrzymywał, ile umiejętnie wykorzystywał ich naturę. Tuczył samicę i trzymał ją w kojcu otoczonym niewysokim murkiem. Jego wysokość nie była przypadkowa, bowiem ciężka i mało skoczna samica nie była w stanie go pokonać. Inaczej samce: dzikie, zwinne i bardzo zainteresowane znajomością, bez trudu wskakiwały do środka. Po krótkiej wizycie równie sprawnie wracały na wolność. I w tym prostym rozwiązaniu wszystko się zgadzało. Rolnik nie musiał utrzymywać całego stada, a przychówek się pojawiał. Samica miała wybór, samce - swobodę i brak zobowiązań.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze