Kiedyś babcia była figurą niemal symboliczną: chustka szczelnie związana pod brodą, fartuch, laseczka i cierpliwe siedzenie „na ławce pod domem”. Wspomnienie ciepłe, ale zatrzymane w bezruchu. Potem przyszła babcia -pomocna zastępczyni mamy: odbierała z przedszkola, gotowała rosół, pilnowała dzieci, aby córka lub syn mogli „robić karierę”. Sama swoje ambicje odkładała dyskretnie na półkę. Dziś ten obraz pęka jak stara fotografia. Współczesne babcie podróżują, uczą się języków, zapisują się na jogę, kurs fotografii albo nordic walking. Mają kalendarze pełne planów i bardzo jasne granice: „mogę pomóc, ale mam też swoje życie”. O tym, jak bardzo to się zmieniło, najlepiej wiedzą przedszkolanki. Gdy w przedstawieniu zakładają „babci” chustkę i wręczają laseczkę, dzieci protestują oburzone: „Ale moja babcia tak nie wygląda!”. I mają rację. Na szczęście jedno się nie zmieniło. Gdy wnuczęta odwiedzają babcię, zawsze mogą liczyć na słodki poczęstunek – czasem własnoręczny wypiek, a czasem sprawdzony przysmak z ulubionej cukierni.
Placek drożdżowy z powidłami
(przepis pochodzi z książki M. Disslowej „Jak gotować. Praktyczny podręcznik kucharstwa” z 1931 r. z lat młodości mojej babci Seni)Skład:
- 500 g maki;
- 125 g masła;
- 60 g cukru;
- 40 g drożdży;
- 250 ml śmietanki 18%;
- 5 żółtek;
- 1 słoik powideł;
- 2 łyżki płatków migdałowych;
- 1 łyżka trzcinowego cukru;
- duże rodzynki do dekoracji;
- 1 jajko do posmarowania wierzchu ciasta.
Wykonanie:
Podgrzewamy śmietankę, a następnie rozpuszczamy w niej drożdże oraz dodajemy łyżkę cukru i mąki. Tak przygotowany rozczyn odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Masło rozpuszczamy i odstawiamy, aby lekko przestygło. W dużej misce ucieramy żółtka z pozostałym cukrem na puszystą, jasną masę. Następnie dodajemy wyrośnięty rozczyn oraz mąkę i wyrabiamy kleiste ciasto. Do masy stopniowo wlewamy letnie masło i całość dokładnie wyrabiamy, aż uzyskamy gładkie i elastyczne ciasto. Gotowe ciasto odkładamy na około godzinę do wyrośnięcia. Blachę o wymiarach 13 × 23 cm wykładamy papierem do pieczenia. Po wyrośnięciu ponownie krótko wyrabiamy ciasto, po czym 2/3 porcji równomiernie rozkładamy na dnie blachy. Na cieście rozsmarowujemy warstwę powideł. Z pozostałej części formujemy wałeczki i układamy z nich kratkę na wierzchu ciasta. W powstałych rombach umieszczamy po jednej rodzynce. Wierzch kratki smarujemy roztrzepanym jajkiem, a następnie posypujemy cukrem oraz płatkami migdałowymi. Ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st. C przez około 45 minut, aż wierzch ładnie się zarumieni.Reklama
Czasami sukces pojawia się po latach – i to wielu. Nie dlatego, że nie byliśmy na niego gotowi, lecz dlatego, że świat nie był gotowy na nas. Historia Joan Alexander, 88. letniej babci z USA, przypomina, że sukces nie zawsze ma jedno imię. W 1959 roku była przygotowana do ukończenia studiów i pracy nauczycielki. Uczelnia nie dopuściła jej do obowiązkowych praktyk wyłącznie z powodu ciąży – i tylko dlatego nie otrzymała dyplomu. Joan nie walczyła z systemem. Zrobiła coś innego: zbudowała życie. Wychowała cztery córki, stworzyła ciepły dom, wspierała męża ze Straży Przybrzeżnej, działała społecznie. Sukces przyszedł inną drogą – w postaci rodziny, relacji, sensu. A jednak marzenie o dyplomie nie zgasło. Po 65 latach uczelnia naprawiła dawną krzywdę i wręczyła jej tytuł licencjata. Joan powiedziała, że „coś się domknęło”. Bo sukces bywa jak deser: czasem ma inną formę, czasem podaje się go bardzo późno.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze