Reklama

Przepisy kulinarne Izabeli Chudzyńskiej. Marcepanowe ciasto z renkoldami

Pewnie każdy z nas ma swój ulubiony smak lata – dla jednych to jagody zrywane w lesie, dla innych kompot z porzeczek popijany na plaży. Dla mnie jest to smak lepkich, złocistych śliwek – renklod odmiany Ulena. Wywodząca się z Francji, w Polsce spotykana jest głównie w przydomowych sadach, gdzie cieszy oko i podniebienie. To owoc doskonały do przetwarzania – w Niemczech i we Francji najczęściej przerabiany na aromatyczne dżemy, a w Czechach nierzadko zamienia się w wyrazistą śliwowicę. Ze względu na swój słodki smak i soczystość stanowią również znakomity dodatek do domowych wypieków, czego przykładem jest marcepanowe ciasto z ulenami.

Marcepanowe ciasto z renkoldami

Skład:

  • kruche ciasto
    • 300 g mąki;
    • 200 g masła; 
    • 100 g cukru pudru;
    • 1 łyżka kwaśnej śmietany (18%);
  • nadzienie
    • 8 szt. renklod (ulen, ale takich jeszcze lekko kwaskowatych, niezupełnie dojrzałych);
    • 150 g pokruszonych biszkoptów;
    • 100 g surowej masy marcepanowej.

Wykonanie:
Na stolnicę przesiewamy mąkę oraz cukier puder, po czym siekamy masło i dodajemy kwaśną śmietanę. Gdy uzyskamy grudkowatą konsystencję, szybko zagniatamy ciasto, owijamy je w folię spożywczą i odkładamy na pół godziny do lodówki. W tym czasie starannie myjemy śliwki i usuwamy z nich pestki. Formę do ciasta o średnicy 22 cm smarujemy tłuszczem. Połowę ciasta rozwałkowujemy i wykładamy nim formę, a następnie zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C przez około 20 minut – do momentu, gdy będzie suche, lecz jeszcze nie zrumienione. Na podpieczonym spodzie układamy cienkie plasterki masy marcepanowej i zapiekamy całość jeszcze około 5 minut. Po wyjęciu posypujemy ciasto pokruszonymi biszkoptami i układamy na nich połówki renklod. Drugą połowę ciasta rozwałkowujemy, przykrywamy nią owoce, zlepiamy boki i nakłuwamy wierzch widelcem. Pieczemy przez około 25 minut, aż wierzch nabierze złocistego koloru. Ciasto najlepiej smakuje podane na gorąco, z gałką lodów śmietankowych.

Reklama

 

Śliwki trafiły na ziemie francuskie już w czasach rzymskich, jednak przełom w ich historii nastąpił dopiero w XII wieku za sprawą benedyktynów z opactwa Clairac. Wracając z III wyprawy krzyżowej, zakonnicy przywieźli pestki syryjskich damaszek i skrzyżowali je z miejscowymi odmianami, tworząc nową odmianę prune d’Ente (od starofrancuskiego enter – „szczepić”). Nie są to oczywiście te same owoce, co wspomniane wcześniej renklody Ulena. Odmiana z Agen wyróżnia się ciemniejszą skórką, intensywnym aromatem i wysoką zawartością cukru, dzięki czemu doskonale nadaje się do suszenia. Według legendy, wyjątkowo obfite zbiory skłoniły mnichów do suszenia owoców na słońcu, co zapoczątkowało tradycję wytwarzania słynnych suszonych śliwek z Agen. Spławiane Garonną do Bordeaux, a następnie wysyłane w świat, osiągnęły szczyt popularności w XVII–XIX wieku. W XX wieku ich pozycję przejęły śliwki kalifornijskie, których uprawy w Dolinie Santa Clara zapoczątkował Francuz Louis Pellier. Od 2002 roku śliwki z Agen posiadają unijne chronione oznaczenie geograficzne (ChOG). W Polsce szczególnym uznaniem cieszą się śliwki szydłowskie i sechlońskie, również objęte unijnym ChOG – znane z głębokiego smaku i aromatu, uzyskiwanych dzięki tradycyjnemu podwędzaniu.

Reklama

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia

Fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości