Pewnie każdy z nas ma swój ulubiony smak lata – dla jednych to jagody zrywane w lesie, dla innych kompot z porzeczek popijany na plaży. Dla mnie jest to smak lepkich, złocistych śliwek – renklod odmiany Ulena. Wywodząca się z Francji, w Polsce spotykana jest głównie w przydomowych sadach, gdzie cieszy oko i podniebienie. To owoc doskonały do przetwarzania – w Niemczech i we Francji najczęściej przerabiany na aromatyczne dżemy, a w Czechach nierzadko zamienia się w wyrazistą śliwowicę. Ze względu na swój słodki smak i soczystość stanowią również znakomity dodatek do domowych wypieków, czego przykładem jest marcepanowe ciasto z ulenami.
Marcepanowe ciasto z renkoldami
Skład:
- kruche ciasto
- 300 g mąki;
- 200 g masła;
- 100 g cukru pudru;
- 1 łyżka kwaśnej śmietany (18%);
- nadzienie
- 8 szt. renklod (ulen, ale takich jeszcze lekko kwaskowatych, niezupełnie dojrzałych);
- 150 g pokruszonych biszkoptów;
- 100 g surowej masy marcepanowej.
Wykonanie:
Na stolnicę przesiewamy mąkę oraz cukier puder, po czym siekamy masło i dodajemy kwaśną śmietanę. Gdy uzyskamy grudkowatą konsystencję, szybko zagniatamy ciasto, owijamy je w folię spożywczą i odkładamy na pół godziny do lodówki. W tym czasie starannie myjemy śliwki i usuwamy z nich pestki. Formę do ciasta o średnicy 22 cm smarujemy tłuszczem. Połowę ciasta rozwałkowujemy i wykładamy nim formę, a następnie zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C przez około 20 minut – do momentu, gdy będzie suche, lecz jeszcze nie zrumienione. Na podpieczonym spodzie układamy cienkie plasterki masy marcepanowej i zapiekamy całość jeszcze około 5 minut. Po wyjęciu posypujemy ciasto pokruszonymi biszkoptami i układamy na nich połówki renklod. Drugą połowę ciasta rozwałkowujemy, przykrywamy nią owoce, zlepiamy boki i nakłuwamy wierzch widelcem. Pieczemy przez około 25 minut, aż wierzch nabierze złocistego koloru. Ciasto najlepiej smakuje podane na gorąco, z gałką lodów śmietankowych.Reklama
Śliwki trafiły na ziemie francuskie już w czasach rzymskich, jednak przełom w ich historii nastąpił dopiero w XII wieku za sprawą benedyktynów z opactwa Clairac. Wracając z III wyprawy krzyżowej, zakonnicy przywieźli pestki syryjskich damaszek i skrzyżowali je z miejscowymi odmianami, tworząc nową odmianę prune d’Ente (od starofrancuskiego enter – „szczepić”). Nie są to oczywiście te same owoce, co wspomniane wcześniej renklody Ulena. Odmiana z Agen wyróżnia się ciemniejszą skórką, intensywnym aromatem i wysoką zawartością cukru, dzięki czemu doskonale nadaje się do suszenia. Według legendy, wyjątkowo obfite zbiory skłoniły mnichów do suszenia owoców na słońcu, co zapoczątkowało tradycję wytwarzania słynnych suszonych śliwek z Agen. Spławiane Garonną do Bordeaux, a następnie wysyłane w świat, osiągnęły szczyt popularności w XVII–XIX wieku. W XX wieku ich pozycję przejęły śliwki kalifornijskie, których uprawy w Dolinie Santa Clara zapoczątkował Francuz Louis Pellier. Od 2002 roku śliwki z Agen posiadają unijne chronione oznaczenie geograficzne (ChOG). W Polsce szczególnym uznaniem cieszą się śliwki szydłowskie i sechlońskie, również objęte unijnym ChOG – znane z głębokiego smaku i aromatu, uzyskiwanych dzięki tradycyjnemu podwędzaniu.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze