Nie jest wykluczone, że sezon 2006/2007 będzie ostatnim sezonem zmagań Wisły Płock w ekstraklasie piłkarzy nożnych. I liga bez Nafciarzy? Zdaniem decydentów z PKN ORLEN, jest to bardzo możliwe. Bez względu jednak na to, jaki budżet „zaklepie” 15 marca Rada Nadzorcza firmy, zawodnicy i kibice Wisły mają zamiar pokazać, że Płockowi należy się ekstraklasa. Trener drużyny Josef Csaplar po rundzie jesiennej zarzucał sobie, że nie zrobił porządku z zespołem zanim rozpoczął się sezon. W letniej przerwie powinien wyrzucić z zespołu kilku piłkarzy, którzy nie tylko nie pasowali do składu, ale na dodatek rozbijali ekipę od środka. Nie zrobił tego i w efekcie płocki zespół zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. W okresie przygotowawczym do rundy rewanżowej do zespołu doszło dziesięciu piłkarzy, których trzeba było wkomponować w trzon zespołu. Bo trzon, czyli: Robert Gubiec, Patryk Rachwał, Żarko Belada, Patrik Gedeon, Vahan Gevorgyan i Sławomir Peszko, został. Oni przede wszystkim będą decydować o obliczu drużyny. A wkomponować nowych piłkarzy nie było łatwo, chociaż warunki do pracy były znakomite. – Mieliśmy dobrą pogodę, zrealizowaliśmy wszystkie założenia na zgrupowaniu, była tylko jedna kontuzja, Tomek Parzy ma kłopoty z przywodzicielem – tłumaczył trener Csaplar. – Odpowiem filozoficznie, wiosna pokaże, czy wykorzystaliśmy szansę. Wiem, że zespół grał fatalnie, tracił głupie bramki, których nie da się w żaden sposób wytłumaczyć. Dziś też tracimy w meczach sparingowych, ale mniej, a na dodatek wiadomo, dlaczego je tracimy. W rundzie wiosennej płocczanie więcej spotkań grają na własnych obiektach. Wystarczy spojrzeć na terminarz, by zobaczyć, że do 24 marca Wisłę czeka siedem meczów u siebie. Nie będzie dalekich podróży, będzie za to więcej czasu na odpoczynek i analizę rozegranych już spotkań. Z zawodników, którzy doszli do drużyny, trener najbardziej zadowolony jest z: Petera Leranta, Krzysztofa Kretkowskiego i Ireneusza Kowalskiego. Tomasz Parzy ma niestety kontuzję, a bardzo by się przydał na boisku od pierwszego spotkania. Jakub Kujawka musi jeszcze popracować na swoimi umiejętnościami, ale ma na to czas. Więcej czasu na aklimatyzację potrzebuje Ludomir Iwański. Trener jest zadowolony z postawy Artura Wyczałkowskiego i liczy na to, że młodzi wychowankowie Wisły słusznie trenowali z pierwszym zespołem. Bywało już tak, że młodzi przychodzili z zespołu juniorów i szybko tam wracali. Na razie Wisła ma takie problemy jak Chelsea. Bezwzględnie potrzebuje dobrych obrońców. – Mam nadzieję, że uda się załatwić takich piłkarzy jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek – dodał Csaplar. – Bo w zespole ilościowo obrońców jest wystarczająco, gorzej z jakością. Bardzo trudno będzie znaleźć dobrego, polskiego obrońcę, jeśli się nie uda, ściągniemy z Czech. Bez wątpienia, dzięki zmianom w drużynie, atmosfera jest zdecydowanie lepsza. Piłkarze wiedzą, o co walczą w rundzie rewanżowej, wiedzą też, że ich postawa może mieć wpływ na późniejszą sytuację klubu. – Jako zespół staramy się o tym nie myśleć, ale wiemy, że mamy pół roku, by dobrze się zaprezentować i wywalczyć utrzymanie w lidze – powiedział Vahan Gevorgyan. – Wiemy, że będzie ciężko, ale zdajemy sobie sprawę z tego, co możemy stracić, jeśli planów nie uda się zrealizować. Zespół jest w dobrej kondycji psychicznej, lepiej będzie się prezentować obrona, ale do zwycięstwa potrzebne są bramki. Czy będzie komu strzelać? – Mam nadzieję, że strzelcy nie zawiodą. Szkoda, że wśród nich nie ma Pawła Sobczaka, który cały czas narzeka na kontuzję. Wiem, że jego problem jest poważny, ale myślę, że on najpierw musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy nadal chce grać, musi przede wszystkim zrobić porządek sam ze sobą, a potem wrócić na murawę. Nam rzeczywiście brakowało skuteczności, stwarzamy groźne sytuacje, ale potem nie ma kto ich wykorzystać. To kwestia treningu i jakości zawodników. Doskonale wiemy, że jeśli nie będziemy strzelać, to nie będziemy wygrywać. Piłkarze wybiegną w tym tygodniu dwa razy na boisko, już we wtorek, potem w sobotę. Oczywiście widowisko sportowe muszą na żywo oglądać kibice. W Wiśle liczą na to, że ten sezon może być rekordowy pod względem frekwencji. I to nie dlatego, że może być ostatni, ale dlatego, że płoccy kibice wiedzą doskonale, jak pomóc piłkarzom swoim dopingiem. A pomocy zawodnicy Wisły bardzo potrzebują. Od nowego sezonu ustalone zostały nowe ceny biletów na mecze. Teraz chętni do oglądania spotkań muszą zapłacić za bilet: od 1 zł na sektor szkolny, przez 5 zł na sektor Klubu Kibica, po 10 zł na trybunę wschodnią, 15 zł na zachodnią i 35 zł na krytą. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze