36-letni płocczanin, jadąc hulajnogą elektryczną, o mało nie wjechał wprost pod koła radiowozu Straży Miejskiej. Powód? Prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie. Finał? Gigantyczny mandat.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 17 marca, około godziny 19:45 na ul. Kilińskiego. Rutynowy patrol Straży Miejskiej zamienił się w interwencję, która dla kierującego jednośladem okaże się bardzo kosztowna.
- Mężczyzna, poruszając się hulajnogą elektryczną, zlekceważył przepisy ruchu drogowego i doprowadził do niebezpiecznej sytuacji – niemal zderzył się z jadącym radiowozem. Strażnicy natychmiast zatrzymali pojazd, by sprawdzić stan kierowcy. Od 36-latka wyczuwalna była silna woń alkoholu – mówi Jolanta Głowacka, rzeczniczka prasowa Straży Miejskiej w Płocku.
Reklama
Na miejsce wezwano patrol policji. Badanie alkomatem wykazało u mężczyzny prawie 1,5 promila alkoholu. Finał tej przejażdżki to mandat karny w wysokości 2500 zł.
Służby mundurowe regularnie przypominają: przepisy dotyczące jazdy pod wpływem alkoholu są bezlitosne nie tylko dla kierowców samochodów. Hulajnoga elektryczna, choć traktowana przez wielu jako "zabawka", w świetle prawa jest pojazdem, a jej nietrzeźwy użytkownik stanowi realne zagrożenie na drodze.
Strażnicy apelują o rozsądek: niezależnie od tego, czy wybierasz auto, rower czy hulajnogę – piłeś, nie jedź. Chwila nieuwagi na ul. Kilińskiego mogła tym razem skończyć się tragicznie nie tylko dla portfela 36-latka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze