Wydawało się, że rok 2020 dla płockiego Centromostu, firmy z kapitałem holenderskim należącej do grupy Veka, będzie najlepszy w historii. Latem, ubiegłego roku z Płocka odholowano częściowo wyposażony śródlądowy statek wycieczkowy. Jednostka została zamówiona przez armatora Nicko Cruises w holenderskiej grupie stoczniowej Veka, do której należy także płocka stocznia Centromost.
– Do tej pory specjalizowaliśmy się w jednostkach towarowych. To jest poszerzenie naszej oferty i możliwości. Sprawdziliśmy się i już wiemy, że jesteśmy w stanie podołać takim zamówieniom – powiedział wówczas Tygodnikowi Płockiemu wiceprezes Centromostu Krzysztof Małkiewicz.
W planach było wybudowanie jeszcze dwóch podobnych jednostek i nikt się nie spodziewał, że wypełnienie trudnego zamówienia może stać się źródłem problemów firmy nie tylko w 2020, ale przede wszystkim w 2021 roku.
Statek odpłynął, zaczęły się problemy
Kilka miesięcy po odpłynięciu statku wycieczkowego w firmie zaczęły się problemy finansowe, które od razu dotknęły załogę. Pracownicy nie dostawali w terminie wynagrodzenia, a nawet jeśli dostawali, to nie w pełnej wysokości.
Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia rozdzwoniły się w redakcji telefony od zaniepokojonych ludzi, że nie mają za co przeżyć świąt. Ale to nie był ich jedyny problem. Przychodzili codziennie do pracy, bo bali się odejść i szukać nowej. Nie otrzymywali należnej im zupy regeneracyjnej, ani ubrań roboczych.
Na początku 2021 roku otrzymali zeznania podatkowe PIT z rozliczonymi dwunastoma miesiącami, choć za te ostatnie nie dostali jeszcze pieniędzy. Zresztą opóźnienia zdarzały się już wcześniej, ale były regulowane.
W rozmowie z dziennikarzem powtarzali wówczas najczęściej, że najgorsza jest ta niepewność, że nie wiedzą kiedy i jakie wynagrodzenie dostaną, czy będzie praca, czy będą musieli szukać nowej.
Na dodatek niemożliwe było porozumienie się z szefami firmy. W mailu z 22 grudnia 2020 pisaliśmy do Centromostu. „Dzwoniliśmy do Państwa dziś rano w sprawie braku wypłaty za listopad dla pracowników. Sekretarka poprosiła o telefon po godz. 12, bo jak powiedziała, prezes jest na spotkaniu i dopiero wtedy będzie dostępny. Niestety, mimo kilku prób dodzwonienia się, także do dyrektorów: ds technicznych i do handlowych, nikt nie odebrał telefonu. Bardzo prosimy o kontakt. Mamy wypowiedź jednej strony, czyli pracowników, potrzebujemy drugiej - czyli szefostwa firmy. Wypłaty wpływały na konto pracowników około 10 dnia miesiąca, teraz, przed świętami pracownicy nie wiedzą, czy dostaną wypłatę, czy nie, zwłaszcza że we wtorek zostali odesłani do domów i mają czekać na telefon z firmy. Nie chcielibyśmy wyciągać za daleko idących wniosków”.

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No jak ktokolwiek moze coś zrobić skoro nie ma nikogo z zarządu (nikogo decyzyjnego). Na dzień 10 czerwca prokurent stoczni byl na urlopie a Małkiewicz na chorobowym. Nikt się niczym nie interesuje. Ludzie nie mają pieniędzy, nie mają za co żyć a oni unikają kontaktu z nimi. Mobbing tam jest na porządku dziennym, pracownicy nie dostają pieniędzy i strajkują, a szef produkcji straszy ich że nie będą dostawać pieniędzy za te dni w których strajkują, albo że ich zwolnią. Firma Veka przelała pieniądze na 2 wypłaty dla pracowników, a szef dał im jedna wypłatę a druga przeznaczył na materiały, żeby "ludzie mieli co robić". Od 3 miesięcy nie dostają wypłaty i nie jest to pierwsza taka sytuacja od ukończenia statku Nico Spirit.
Ogarnijcie się i ruszczie 4 litery do innej firmy z waszym doświadczeniem macie pracę wszędzie czy to w Płocku lub okolicach jak i za granicą za nieporównywalnie większe wynagrodzenie :-) ale po co jak w głowie się ma tylko jedno że jest jedna firma i innych nie ma :-)
Niestety, ale były pracownik ma rację. W tych czasach trzeba być macochistą, żeby "pracować" u biznesmena który od 3 miesięcy nie płaci Mam jedną zasadę jeśli chodzi o wypłatę Tydzień po terminie wypłaty nie ma pieniędzy, to nie pracuję, bo to tylko powiększa zaległości.
No jak ktokolwiek moze coś zrobić skoro nie ma nikogo z zarządu (nikogo decyzyjnego). Na dzień 10 czerwca prokurent stoczni byl na urlopie a Małkiewicz na chorobowym. Nikt się niczym nie interesuje. Ludzie nie mają pieniędzy, nie mają za co żyć a oni unikają kontaktu z nimi. Mobbing tam jest na porządku dziennym, pracownicy nie dostają pieniędzy i strajkują, a szef produkcji straszy ich że nie będą dostawać pieniędzy za te dni w których strajkują, albo że ich zwolnią. Firma Veka przelała pieniądze na 2 wypłaty dla pracowników, a szef dał im jedna wypłatę a druga przeznaczył na materiały, żeby "ludzie mieli co robić". Od 3 miesięcy nie dostają wypłaty i nie jest to pierwsza taka sytuacja od ukończenia statku Nico Spirit.
Ogarnijcie się i ruszczie 4 litery do innej firmy z waszym doświadczeniem macie pracę wszędzie czy to w Płocku lub okolicach jak i za granicą za nieporównywalnie większe wynagrodzenie :-) ale po co jak w głowie się ma tylko jedno że jest jedna firma i innych nie ma :-)
Niestety, ale były pracownik ma rację. W tych czasach trzeba być macochistą, żeby "pracować" u biznesmena który od 3 miesięcy nie płaci Mam jedną zasadę jeśli chodzi o wypłatę Tydzień po terminie wypłaty nie ma pieniędzy, to nie pracuję, bo to tylko powiększa zaległości.