Reklama

Praca po płocku

31/01/2007 13:32
Pracujesz po godzinach, bo przełożony szantażuje cię, że rozwiąże z tobą dyscyplinarnie umowę? A może szef wyróżnia całą załogę, zapominając dać premię tylko tobie? Coraz więcej tego typu skarg na pracodawców z terenu Płocka w sprawie mobbingu i dyskryminacji trafia do płockiej inspekcji pracy. I dobrze. Lepiej trafić tutaj, by pracodawca został skontrolowany, niż przypłacić pracę zdrowiem.
W ubiegłym roku w płockim oddziale Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie odnotowano ponad 9 tys. zgłoszeń. Problemy mieli przede wszystkim wykorzystywani pracownicy płockich biur, sklepów, urzędów czy placów budów. Wszędzie zdarza się m.in. mobbing, dyskryminacja, ale najczęściej ludzie skarżą się na niewypłacanie wynagrodzeń, złe naliczanie wypłat, a także nieprawidłowe nawiązywanie i rozwiązywanie stosunku pracy.
– Pracodawcy rozwiązują umowę o pracę z dnia na dzień i nie wydają pracownikom świadectwa pracy – alarmuje Teresa Łygać, starszy specjalista oddziału inspektoratu pracy w Płocku. Gdy docierają do niej takie sygnały, chwyta za słuchawkę i dzwoni do winowajcy.
– To jest wykroczenie. Kodeks Pracy mówi wyraźnie, że w związku z rozwiązaniem stosunku pracy, pracodawca ma obowiązek niezwłocznego wydania świadectwa pracy. Za łamanie tego przepisu grozi odpowiedzialność karna – podkreśla starszy specjalista.
W tym roku do inspekcji pracy w Płocku trafiło już kilka takich przypadków. Taktyka urzędu odnosi jednak skutek. Być może to także kwestia strachu przed kontrolami PIP-u w zakładzie.
Zaległe świadectwa pracy pracowników są wysyłane natychmiast, a faksem dostarczany jest do inspekcji fax z kopią dokumentu i dowodu nadania pocztą.
Brak świadectwa pracy jest uciążliwy i krzywdzący dla pracownika. Bez niego trudno zarejestrować się jako bezrobotny w Urzędzie Pracy, a co dopiero dostać zasiłek. Ten dokument jest też potrzebny do przedłożenia u kolejnego pracodawcy. – Zawarte są w nim informacje dotyczące dotychczasowego zatrudnienia, czy kwestii urlopowych, co przekłada się na konkretne uprawnienia pracownicze. Zapisany jest również sposób rozwiązania umowy o pracę. Tę informację wiele osób chce ukryć, zwłaszcza w przypadku zwolnień dyscyplinarnych, z powodu ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych. Są to np. nadużycie alkoholu czy kradzież – wymienia Tomasz Szymański, kierownik płockiego oddziału PIP.
Ludzie się tego wstydzą, bo zdarza się, że pracodawca wpisuje taką adnotację złośliwie i bezpodstawnie. Ten zapis może dopiero zmienić proces sądowy, kiedy pracownik jest w stanie udowodnić, że to nieprawda.

W rękach tyrana mobbingu
– Pracowałem 7 lat w firmie zajmującej się naprawą sprzętu komputerowego. Z początku byłem zadowolony i z pracy i z zarobków. Potem firma miała problemy z konkurencją. Szef obwiniał nas, że „partaczymy robotę”. Zwróciłem uwagą, że może sam postarałby się o pozyskanie nowych klientów – wspomina pan Marek. To był błąd. Od tej chwili przełożony miał zastrzeżenia do wszystkiego, co robi pracownik. Zaczęły się posądzenia, że pan Marek działa na niekorzyść firmy. W końcu został „wylany” z pracy z „dyscyplinarką” w papierach. Znalazł pracę w innej firmie, ale nie pokazał tam świadectwa pracy. – Przysługuje mi mniej dni urlopu, zaczynam wszystko od nowa i chcę zapomnieć o koszmarze – tłumaczy pan Marek. Jego historia to przykład mobbingu, który coraz częściej występuje w płockich firmach.
– Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym (około 6 miesięcznym) nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników – tłumaczą specjaliści.
Duże obciążenie pracą, zwłaszcza w przypadku okrojonego zespołu, sprawia, że pracownicy nie wyrabiajają się z obowiązkami. Do tego często wprowadzana jest oszczędność funduszy płac. Ludzie dostają najniższe wynagrodzenie.
W płockiej inspekcji dowiadujemy się też, że pomimo, iż pracownikom przysługują 4 dni urlopu na żądanie, to pracodawcy tego nie przestrzegają. Nie liczą się nawet z trudną sytuacją rodzinną pracownika.

Brak solidarności w ludziach
Występowanie mobbingu w miejscu pracy wciąż jest bardzo trudne do ustalenia. Na palcach jednej ręki można wyłuskać orzeczenia Sądu Najwyższego w tej sprawie. Jednak jeśli uda się to zjawisko udowodnić, można wystąpić o odszkodowanie. Na pewno byłoby o wiele łatwiej, gdyby ludzie byli bardziej solidarni. – Pracownik, który czuje się mobbingowany, podaje za świadka kogoś ze swoich współpracowników, a ten nie potwierdza prawdy w obawie, że straci posadę. O ile też pracownik może czuć się szykanowany i wykorzystywany, to pracodawca może się tłumaczyć, że jest wymagający i żąda rzetelnej pracy – twierdzi kierownik płockiego oddziału PIP. Mimo to poszkodowani przychodzą do biura inspekcji i proszą o pomoc. Szkoda, że trafiają tutaj dopiero, gdy stracą pracę i gdy trudno ustalić fakty związane z przebiegiem zatrudnienia. Blokadą jest strach przed inspektorami pracy, by nie wydali informatora podczas kontroli. Polska podpisała jednak konwencję z Międzynarodową Organizacją Pracy o zasadzie anonimowości.
Kolejnym grzechem pracodawców jest dyskryminacja. Okazuje się, że w Płocku narażeni są na nią m.in. działacze związków zawodowych, którzy zdarza się, że jako jedyni w załodze nie dostają premii, albo podwyżki płac. Zdarzają się też przypadki braku świadczeń z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych.

Zamarzają w sklepach
Z kolei choć głośno było w kraju na temat fatalnych warunków pracy w hipermarketach, w Płocku rzadko kiedy trafiają się takie zgłoszenia. – Gorzej jest za to z małymi sklepami, gdzie pracują po dwie osoby, w tym jedna na czarno – mówi kierownik inspekcji w Płocku.
– Z czegoś trzeba jednak żyć. Kto by mnie przyjął do pracy po 40-ce. Na początku w warzywniaku miałam tylko sprzątać. Potem właściciel ulitował się nade mną, bo raz dzieci były chore, potem kredyt musiałam spłacić i dołożył mi obowiązków – opowiada pani Halina. Godzin pracy przybyło. Kobieta zapomniała już kiedy miała wolną sobotę, czy nawet niedzielę. Skarżyć się jednak nie ma komu. – Najważniejsze, że mam dzieciom co do garnka włożyć – kwituje całą sprawę.
W takich sklepach jest najgorzej zwłaszcza zimą. Temperatura spada, a właściciele nie mają zamiaru płacić za ogrzewanie. Tłumaczą to dbałością o towar, który w cieple szybciej mógłby się zepsuć.
Inspektorzy podkreślają, że będą kontrolować temperaturę w pomieszczeniach pracy, także w małych zakładach. Zwrócą też uwagę na dachy i zalegającą na nich warstwę śniegu. – W każdym przypadku można spodziewać się kontroli – przestrzegają pracodawców. Poza interwencjami typu wypadki czy skargi, prowadzą też kontrole tematyczne dotyczące m.in. sytuacji ochrony pracy kobiet, pracy niepełnosprawnych czy młodocianych.

Wypadek przy pracy
– Pracodawca ma obowiązek zagwarantowania bezpiecznej pracy pracownikowi – podkreślają. Do inspekcji trafia więc każdy wypadek z płockich zakładów. Najniebezpieczniejsze są prace budowlane oraz transport samochodowy. Tylko w ubiegłym roku zgłoszono do PIP-u w Płocku ponad 40 zdarzeń potencjalnie wypadkowych. Odnotowano też 8 zdarzeń śmiertelnych.
W raportach czytamy o zdarzeniu z lipca ub. r., kiedy to dwóch pracowników przysypała ziemia podczas wykopów. Tylko jeden przeżył. Kilka miesięcy temu inspekcja pracy znalazła się też na stacji benzynowej w Płocku, gdzie zastrzelony został pracownik. – To był napad, ale jednocześnie zginął wtedy mężczyzna, który pracował na stacji. Ten przypadek również wymagał naszej kontroli – mówi Tomasz Szymański.
W kartotekach są też zdarzenia z Orlenu. – Wiele zależy od kultury pracy. Tutaj zdają sobie sprawę z warunków, w jakich pracują i wiedzą, jak temu się przeciwstawić działaniami organizacyjnymi, aby do takich zdarzeń nie dochodziło. W koncernie dochodzi do wypadków, ale głównie w przypadku podwykonawców z firm zewnętrznych – tłumaczy kierownik płockiego oddziału PIP.
Do tego tematu każdy pracownik mógłby dopisać długą listę przewinień pracodawców. Nie bójmy się jednak walczyć o swoje prawa w pracy, ani domagać się godziwych warunków w miejscu zatrudnienia. Nie bójmy się też inspektorów z Inspekcji Pracy, którzy są w stanie pomóc i pracownikowi i pracodawcy, zwłaszcza jeśli z problemem zgłosimy się odpowiednio wcześnie.
Pamiętajmy też, że aby móc dochodzić swoich praw nie należy podpisywać w pracy dokumentów z datą wsteczną, warto pilnować wpisywania odpowiedniej ilości godzin naszej pracy, jak również patrzeć na kwoty swoich wypłat na listach plac. To niby drobiazgi, ale jakże istotne dowody w ewentualnej walce z nieuczciwym pracodawcą.
Blanka Stanuszkiewicz


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości