Pracujesz po godzinach, bo przełożony szantażuje cię, że rozwiąże z tobą dyscyplinarnie umowę? A może szef wyróżnia całą załogę, zapominając dać premię tylko tobie? Coraz więcej tego typu skarg na pracodawców z terenu Płocka w sprawie mobbingu i dyskryminacji trafia do płockiej inspekcji pracy. I dobrze. Lepiej trafić tutaj, by pracodawca został skontrolowany, niż przypłacić pracę zdrowiem. W ubiegłym roku w płockim oddziale Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie odnotowano ponad 9 tys. zgłoszeń. Problemy mieli przede wszystkim wykorzystywani pracownicy płockich biur, sklepów, urzędów czy placów budów. Wszędzie zdarza się m.in. mobbing, dyskryminacja, ale najczęściej ludzie skarżą się na niewypłacanie wynagrodzeń, złe naliczanie wypłat, a także nieprawidłowe nawiązywanie i rozwiązywanie stosunku pracy. – Pracodawcy rozwiązują umowę o pracę z dnia na dzień i nie wydają pracownikom świadectwa pracy – alarmuje Teresa Łygać, starszy specjalista oddziału inspektoratu pracy w Płocku. Gdy docierają do niej takie sygnały, chwyta za słuchawkę i dzwoni do winowajcy. – To jest wykroczenie. Kodeks Pracy mówi wyraźnie, że w związku z rozwiązaniem stosunku pracy, pracodawca ma obowiązek niezwłocznego wydania świadectwa pracy. Za łamanie tego przepisu grozi odpowiedzialność karna – podkreśla starszy specjalista. W tym roku do inspekcji pracy w Płocku trafiło już kilka takich przypadków. Taktyka urzędu odnosi jednak skutek. Być może to także kwestia strachu przed kontrolami PIP-u w zakładzie. Zaległe świadectwa pracy pracowników są wysyłane natychmiast, a faksem dostarczany jest do inspekcji fax z kopią dokumentu i dowodu nadania pocztą. Brak świadectwa pracy jest uciążliwy i krzywdzący dla pracownika. Bez niego trudno zarejestrować się jako bezrobotny w Urzędzie Pracy, a co dopiero dostać zasiłek. Ten dokument jest też potrzebny do przedłożenia u kolejnego pracodawcy. – Zawarte są w nim informacje dotyczące dotychczasowego zatrudnienia, czy kwestii urlopowych, co przekłada się na konkretne uprawnienia pracownicze. Zapisany jest również sposób rozwiązania umowy o pracę. Tę informację wiele osób chce ukryć, zwłaszcza w przypadku zwolnień dyscyplinarnych, z powodu ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych. Są to np. nadużycie alkoholu czy kradzież – wymienia Tomasz Szymański, kierownik płockiego oddziału PIP. Ludzie się tego wstydzą, bo zdarza się, że pracodawca wpisuje taką adnotację złośliwie i bezpodstawnie. Ten zapis może dopiero zmienić proces sądowy, kiedy pracownik jest w stanie udowodnić, że to nieprawda.
W rękach tyrana mobbingu – Pracowałem 7 lat w firmie zajmującej się naprawą sprzętu komputerowego. Z początku byłem zadowolony i z pracy i z zarobków. Potem firma miała problemy z konkurencją. Szef obwiniał nas, że „partaczymy robotę”. Zwróciłem uwagą, że może sam postarałby się o pozyskanie nowych klientów – wspomina pan Marek. To był błąd. Od tej chwili przełożony miał zastrzeżenia do wszystkiego, co robi pracownik. Zaczęły się posądzenia, że pan Marek działa na niekorzyść firmy. W końcu został „wylany” z pracy z „dyscyplinarką” w papierach. Znalazł pracę w innej firmie, ale nie pokazał tam świadectwa pracy. – Przysługuje mi mniej dni urlopu, zaczynam wszystko od nowa i chcę zapomnieć o koszmarze – tłumaczy pan Marek. Jego historia to przykład mobbingu, który coraz częściej występuje w płockich firmach. – Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym (około 6 miesięcznym) nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników – tłumaczą specjaliści. Duże obciążenie pracą, zwłaszcza w przypadku okrojonego zespołu, sprawia, że pracownicy nie wyrabiajają się z obowiązkami. Do tego często wprowadzana jest oszczędność funduszy płac. Ludzie dostają najniższe wynagrodzenie. W płockiej inspekcji dowiadujemy się też, że pomimo, iż pracownikom przysługują 4 dni urlopu na żądanie, to pracodawcy tego nie przestrzegają. Nie liczą się nawet z trudną sytuacją rodzinną pracownika.
Brak solidarności w ludziach Występowanie mobbingu w miejscu pracy wciąż jest bardzo trudne do ustalenia. Na palcach jednej ręki można wyłuskać orzeczenia Sądu Najwyższego w tej sprawie. Jednak jeśli uda się to zjawisko udowodnić, można wystąpić o odszkodowanie. Na pewno byłoby o wiele łatwiej, gdyby ludzie byli bardziej solidarni. – Pracownik, który czuje się mobbingowany, podaje za świadka kogoś ze swoich współpracowników, a ten nie potwierdza prawdy w obawie, że straci posadę. O ile też pracownik może czuć się szykanowany i wykorzystywany, to pracodawca może się tłumaczyć, że jest wymagający i żąda rzetelnej pracy – twierdzi kierownik płockiego oddziału PIP. Mimo to poszkodowani przychodzą do biura inspekcji i proszą o pomoc. Szkoda, że trafiają tutaj dopiero, gdy stracą pracę i gdy trudno ustalić fakty związane z przebiegiem zatrudnienia. Blokadą jest strach przed inspektorami pracy, by nie wydali informatora podczas kontroli. Polska podpisała jednak konwencję z Międzynarodową Organizacją Pracy o zasadzie anonimowości. Kolejnym grzechem pracodawców jest dyskryminacja. Okazuje się, że w Płocku narażeni są na nią m.in. działacze związków zawodowych, którzy zdarza się, że jako jedyni w załodze nie dostają premii, albo podwyżki płac. Zdarzają się też przypadki braku świadczeń z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych.
Zamarzają w sklepach Z kolei choć głośno było w kraju na temat fatalnych warunków pracy w hipermarketach, w Płocku rzadko kiedy trafiają się takie zgłoszenia. – Gorzej jest za to z małymi sklepami, gdzie pracują po dwie osoby, w tym jedna na czarno – mówi kierownik inspekcji w Płocku. – Z czegoś trzeba jednak żyć. Kto by mnie przyjął do pracy po 40-ce. Na początku w warzywniaku miałam tylko sprzątać. Potem właściciel ulitował się nade mną, bo raz dzieci były chore, potem kredyt musiałam spłacić i dołożył mi obowiązków – opowiada pani Halina. Godzin pracy przybyło. Kobieta zapomniała już kiedy miała wolną sobotę, czy nawet niedzielę. Skarżyć się jednak nie ma komu. – Najważniejsze, że mam dzieciom co do garnka włożyć – kwituje całą sprawę. W takich sklepach jest najgorzej zwłaszcza zimą. Temperatura spada, a właściciele nie mają zamiaru płacić za ogrzewanie. Tłumaczą to dbałością o towar, który w cieple szybciej mógłby się zepsuć. Inspektorzy podkreślają, że będą kontrolować temperaturę w pomieszczeniach pracy, także w małych zakładach. Zwrócą też uwagę na dachy i zalegającą na nich warstwę śniegu. – W każdym przypadku można spodziewać się kontroli – przestrzegają pracodawców. Poza interwencjami typu wypadki czy skargi, prowadzą też kontrole tematyczne dotyczące m.in. sytuacji ochrony pracy kobiet, pracy niepełnosprawnych czy młodocianych.
Wypadek przy pracy – Pracodawca ma obowiązek zagwarantowania bezpiecznej pracy pracownikowi – podkreślają. Do inspekcji trafia więc każdy wypadek z płockich zakładów. Najniebezpieczniejsze są prace budowlane oraz transport samochodowy. Tylko w ubiegłym roku zgłoszono do PIP-u w Płocku ponad 40 zdarzeń potencjalnie wypadkowych. Odnotowano też 8 zdarzeń śmiertelnych. W raportach czytamy o zdarzeniu z lipca ub. r., kiedy to dwóch pracowników przysypała ziemia podczas wykopów. Tylko jeden przeżył. Kilka miesięcy temu inspekcja pracy znalazła się też na stacji benzynowej w Płocku, gdzie zastrzelony został pracownik. – To był napad, ale jednocześnie zginął wtedy mężczyzna, który pracował na stacji. Ten przypadek również wymagał naszej kontroli – mówi Tomasz Szymański. W kartotekach są też zdarzenia z Orlenu. – Wiele zależy od kultury pracy. Tutaj zdają sobie sprawę z warunków, w jakich pracują i wiedzą, jak temu się przeciwstawić działaniami organizacyjnymi, aby do takich zdarzeń nie dochodziło. W koncernie dochodzi do wypadków, ale głównie w przypadku podwykonawców z firm zewnętrznych – tłumaczy kierownik płockiego oddziału PIP. Do tego tematu każdy pracownik mógłby dopisać długą listę przewinień pracodawców. Nie bójmy się jednak walczyć o swoje prawa w pracy, ani domagać się godziwych warunków w miejscu zatrudnienia. Nie bójmy się też inspektorów z Inspekcji Pracy, którzy są w stanie pomóc i pracownikowi i pracodawcy, zwłaszcza jeśli z problemem zgłosimy się odpowiednio wcześnie. Pamiętajmy też, że aby móc dochodzić swoich praw nie należy podpisywać w pracy dokumentów z datą wsteczną, warto pilnować wpisywania odpowiedniej ilości godzin naszej pracy, jak również patrzeć na kwoty swoich wypłat na listach plac. To niby drobiazgi, ale jakże istotne dowody w ewentualnej walce z nieuczciwym pracodawcą. Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze