Reklama

Pozostał blues i „Czarny Kot”

21/03/2007 14:19
Mamy w Płocku „Czarnego Kota”, w którym króluje blues, po części dzięki Tadeuszowi Nalepie. To właśnie ten muzyk podpowiedział nazwę kawiarni Krzysztofowi Świeradowi. Poznał on Nalepę w czasach, gdy zaczynał swoją karierę zespół Breakout, grupa, która wylansowała bluesa w Polsce.

– Wychowywałem się na muzyce Nalepy. Jego twórczość wiele razy mnie inspirowała. Z Tadeuszem nie łączyła nas wielka przyjaźń, ale na pewno była to dobra znajomość. Trudno mi wciąż uwierzyć, że Tadeusza nie ma już z nami – wspomina Krzysztof Świerad. Od końca lat 90. Tadeusz Nalepa był ojcem chrzestnym jego działalności artystycznej. Świerad otrzymał od muzyka gitarę, którą teraz przekazuje następcom.
Panowie poznali się w Rzeszowie, w czasach kiedy polski blues dopiero wychodził z podziemia. Współpraca rozpoczęła się na dobre, gdy Krzysztof Świerad został animatorem kultury w WDK-u w Płocku. Z Nalepą śpiewała już Mira Kubasińska. Pisał dla nich teksty płocczanin Bogdan Loebl.
Zaprzyjaźnili się bardziej, gdy Tadeusz Nalepa przeniósł się z rodziną do Warszawy na Saską Kępę. Krzysztof często bywał tu na plenerach malarskich, ale też równie często jeździł na koncerty Breakoutów, a potem Blackoutów i Nalepy do Wrocławia i Szczecina. Czasem spotykali się w „Krokodylu” na warszawskiej Starówce.
– W 1997 założyłem kawiarnię „Pod Kominem”. Po 20-tu latach znajomości stwierdziłem, że moja działalność artystyczna na tyle zasługuje na uwagę, żeby Tadeusz został jej ojcem chrzestnym. Chodziło mi o wymiar symboliczny. Nie oczekiwałem pomocy, a raczej świadomości. Tadeusz przystał na to – wspomina Krzysztof Świerad. Wtedy muzyk ofiarował mu jedną ze swoich gitar. Potem dość często bywał w Płocku, ale nie grał koncertów. To były bardziej prywatne wizyty.
Choć śmierć przyszła po długiej chorobie, to zaskoczyła wszystkich. W „Czarnym Kocie” wspominkowy koncert zagrała młoda płocka grupa „Mięta”. Muzycy grają rockowe covery, ale nie gardzą też bluesem. Szybko znaleźli więc nić porozumienia z szefem lokalu.
W czasie koncertu otrzymali gitarę Tadeusza Nalepy, żeby nie tracili tego, co ważne w twórczości. Do wielu gitarowych improwizacji dołączał do nich muzyk, pedagog i niezły bluesmen Janusz Dądzik.
W najbliższym czasie Mięta jeszcze nieraz zagra bluesa, tym razem już dla szerszej publiczności, na Starówce. A Krzysztof Świerad po raz kolejny chce zorganizować w wakacje Płocką Noc Bluesową. Tegoroczna będzie wyjątkowa, bo poświęcona Tadeuszowi Nalepie. Sprawą już jest zainteresowany syn muzyka. Niewykluczone, że również wystąpi. 
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości