Reklama

Powrócił zlot „Mercedesem po Wiśle”, a z nim... Motoryzacyjne skarby na starówce

30/05/2023 15:00

Do Płocka powróciła kultowa impreza motoryzacyjna. Mowa o zlocie „Mercedesem po Wiśle”. Dzięki niej w sobotę przed ratuszem zaparkowało ponad 80 perełek spod trójramiennej gwiazdy – zarówno tych wiekowych, jak i współczesnych. Dostępny był cały przekrój mercedesowego świata. Największe wrażenie robiły najstarsze modele. Ta elegancka linia nadwozia... Ten urok dawnej i do tego niezawodnej motoryzacji... I ta wspaniała historia...    

Bogdan Palmąka nie miał długiej trasy, by przyjechać na tegoroczny zlot. Przyjechał z Borowiczek-Rydzyna. Ale czym przyjechał? Dużym pontonem! Tak w kręgach miłośników marki mówi się o modelu Mercedes Benz W180 220S. Ta maszyna zdecydowanie jest z zeszłej epoki. Duża, luksusowa, wygodna, z masywnymi, pękatymi nadkolami. Rok produkcji? 1958. - To „S” klasa. Takim mercedesem jeździł niegdyś prezydent Mościcki. Był to samochód dla dygnitarzy - mówi z dumą właściciel pojazdu. Dlaczego wybrał akurat ten model? - Sam nie jestem najmłodszy, dlatego też takie zainteresowania – mówi z uśmiechem, gładząc drewnianą, połyskującą deskę rozdzielczą swojego samochodu. 
Ten egzemplarz pan Bogdan znalazł pół roku temu w Radomiu. Silnik? Benzyna. Pojemność? 2,2 litra. Po blisko 70 latach od zejścia z linii produkcji samochód odpala bez problemu! - Trochę jednak trzeba było się przestawić. Biegi w tym modelu są przy kierownicy. W tamtym czasie tak były montowane. Ale to nie problem – tłumaczy pan Bogdan, który w swoim garażu posiada jeszcze jedną perełkę – volkswagena kubelwagena z 1970 roku, też w oryginale. To samochód typowo wojskowy. Pasjonat dodaje, że ponadto kocha też motocykle i jest stałym bywalcem imprez motocyklowych. Oczywiście na zlocie mercedesów również się odnalazł. 
Cóż za wjazd na starówkę zaliczyli w niedzielę Małgorzata i Wojciech Astachow. Przyjechali białym kabrioletem W111 z 1963 roku. On i ona w stylowych kapeluszach. Zabrali ze sobą przeciwsłoneczną parasolkę, która powstała z wielu pięknych, kolorowych kwiatów. Wzrok wszystkich skierowany był na nich. - Zawsze przygotowujemy się do każdego z takich wyjazdów. To nie jest tak, że wsiada się w samochód i jedzie do celu. Trzeba zadbać o image – mówi małżeństwo, które przyjechało do Płocka aż z Gdańska, by już po raz czwarty spotkać się ze znajomymi ze zlotu. Ponownie postawili na imprezę Macieja Kulasa, choć mogli jechać do... Portofino. - Z tym mercedesem wiążą się nasze marzenia, które próbujemy zrealizować. Z powodu koronawirusa, nie udało nam się, niestety, wyjechać do Włoch, ale kto wie, co będzie za rok – zastanawia się pan Wojciech. 
Jego samochód – choć ma przeszło pół wieku – zawiezie go wszędzie. To właśnie magia niezawodności mercedesa. Auto jest w pełni odrestaurowane i bliskie ideału ważnego dla kolekcjonerów, czyli ma 100% oryginalności. Warto było w nie zainwestować – za tę satysfakcję, możliwości i spojrzenia, które ściąga na siebie to piękne, klasyczne auto. 
W sobotę na płockiej starówce pojawił się jeszcze on! Cóż za konkurencja! Amerykańska gwiazda wśród wszelkiej maści mercedesów jak magnes przyciągała wzrok. To ekskluzywny Studebaker President z 1958 roku. Wyprodukowano ich 1171 egzemplarzy na cały świat. Jeden z nich należy właśnie do płocczanina. Na pewno jest to też jedyny model w Europie Środkowej. A należy do Piotra Kędzierskiego. Dlaczego pojawił się na zlocie „Mercedesem po Wiśle”? Organizator zlotu Maciej Kulas jest fanem motoryzacji w najlepszym wydaniu, stąd też i zaproszenie dla właściciela takiego rarytasu.  
Piotr Kędzierski od lat fascynuje się motoryzacją. Doskonale zna mercedesy, gustował również w MG, jak i Jaguarach. Ciągle szuka jednak czegoś, co go zachwyci. To tak jak z miłością. Musi być od pierwszego spojrzenia. I nie będzie wtedy żal sprzedać Studebakera, by zrobić miejsce dla nowej perełki. - A ja uważam, że nie sprzedaje się swoich marzeń – tłumaczy brat kolekcjonera, patrząc na zjawiskowego amerykańca. Choć Studebaker ma 65 lat, jest sprawny, jeżdżący, oryginalny. Pojemność 4,7 litra. Ile pali benzyny na trasie? To nietakt pytać o takie rzeczy w przypadku zabytkowych samochodów, ale dowiedzieliśmy się, że przy spokojnej jeździe potrzebuje 15-20 litrów benzyny na 100 km.   
Tegoroczny zlot „Mercedesem po Wiśle” dostarczył wszystkim wielu wrażeń. Na pewno warto było wybrać się na starówkę. - Zobaczyliśmy motoryzacyjne cuda. Historia motoryzacji miesza się dziś z tym, co równie wspaniałe, czyli z pasją – podsumował wydarzenie Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka, który również dał się wciągnąć w wir motoryzacyjnego święta.   
Dodajmy, że imprezę po raz 17. zorganizował w Płocku Maciej Kulas, wielki miłośnik mercedesów, ale – jak widać – nie tylko. Ponownie udało mu się zaprosić do Płocka sympatyków tej marki z całej Polski. Przy okazji pokazał też współczesność. Na starówce pojawiły się też najnowsze mercedesy, do tego elektryczne. Czy wytrzymają próbę czasu, jak ich wiekowi koledzy obecni na zlocie? Żeby się o tym przekonać, pytanie pozostawimy na razie otwarte, na następne pół wieku...  

Tekst i fot. Blanka Stanuszkiewicz

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości