Reklama

Potrzebny zdrowy rozsądek

18/04/2012 08:52
Wiosna chyba już przyszła na dobre, a wraz z nią problem, z którym nie można sobie poradzić od lat. Ludzie wychodzą na spacery, a w ręku trzymają reklamówkę z zapasem suchego chleba dla ptaków. Inni wychylają się z okna i wyrzucają na podwórko resztki z obiadu, albo zostawiają okruchy na parapecie. Zwykle długo nie trzeba czekać, by przyleciały – nierzadko sporych rozmiarów – ptaki. Bo problem dotyczy nie tylko gołębi i wróbli, ale nawet mew czy rybitw.
Na osoby dokarmiające ptaki skarżą się spacerowicze i mieszkańcy bloków na kilku osiedlach. Najwięcej rozrzucanego chleba jest na Starym Rynku. Mieszkańcy bloków należących do Płockiej Spółdzielni Mieszkaniowej narzekają na wyrzucane na trawniki okruchy.
W dokarmianiu ptaków pewnie nie byłoby nic nagannego, gdyby nie kilka umykających uwadze ludzi szczegółów. Przede wszystkim odchody, które karmione ptactwo pozostawia wszędzie: na parapetach, na oknach, antenach satelitarnych. Na suszące się na balkonie pranie trzeba zakładać folię, a żrące plamy zostawione na szybie lub masce samochodu bardzo trudno zmyć. Ale najgorsze jest to, że zanieczyszczone są trawniki, ławki i piaskownice, z których korzystają dzieci.
Przed placem zabaw na osiedlu Tysiąclecia pojawiły się tabliczki z prośbą o niedokarmianie ptaków, ale od razu ktoś przykleił kolejne, z napisem „gołąb jest ptakiem chronionym”. I tak trwa zabawa w kotka i myszkę. Jedni się buntują i proszą o zakaz dokarmiania, inni wyrzucają suchy chleb, uznając, że pomagają ptakom w zdobywaniu pokarmu.
Na problem zwrócił nam uwagę czytelnik, który stwierdził, że to nie jest problem całoroczny, ale wiosenny. – Ptaki są dokarmiane głównie przez starszych ludzi, ale nie zimą, tylko właśnie teraz, wiosną – tłumaczy. – Starsi ludzie czują przyzwolenie na takie działania i nie zdają sobie sprawy, że to wcale nie jest dobre rozwiązanie, mało tego, szkodliwe. Próbuję z tym walczyć, ale to walka z wiatrakami. W żadnej instytucji nie uzyskałem pomocy, a wydaje mi się, że to może grozić epidemią. W końcu to są odchody ptasie.
Ludziom karmiącym ptactwo wydaje się, że robią dobry uczynek i nie można ich za to ukarać. A jednak wcale tak nie jest. Przede wszystkim karmienie ptaków, zwłaszcza wiosną pozbawia je instynktu do zdobywania pokarmu. Fachowcy mówią jasno, dokarmianie tak, ale tylko zimą, wtedy gdy jest mróz i duża warstwa śniegu. Poza tym można dokarmiać ziarnem, płatkami owsianymi, słonecznikiem, specjalnie przygotowaną karmą, w żadnym wypadku chlebem, który zawiera mąkę, jaja, mnóstwo konserwantów, spulchniaczy i sól. To są składniki szkodliwe dla ptaków, a warto wiedzieć, że gołębie nie rozróżniają tego, co jedzą, korzystają z okazji. Podobnie szkodliwe są dla większości żywych stworzeń resztki z obiadu, zwłaszcza jedzenie przyprawione i osolone, które może prowadzić do kłopotów żołądkowych karmione ptaki i zwierzęta.
Kolejnym powodem, dla którego nie wolno karmić ptaków, są przepisy, na podstawie których można karmiących ukarać mandatem w wysokości od 20 do nawet 500 zł. Uchwała Rady Miasta dotycząca regulaminu utrzymania czystości na terenie miasta Płocka w rozdziale 10 par. 33 pkt. 1 mówi, że dokarmianie ptaków i zwierząt wolno żyjących może się odbywać w miejscach i obiektach do tego przeznaczonych, uzgodnionych z właścicielem, zarządcą lub administratorem nieruchomości.
Straż miejska, do której trafiają skargi na ludzi dokarmiających ptaki, nie ma łatwego zadania. – To problem wielu miast, bo wiele osób karmi ptactwo – mówi Jolanta Głowacka, rzeczniczka straży miejskiej.
– Trudno się dziwić, że ptaki wiedzą, gdzie rzucany jest im pokarm, specjalnie zlatują się w te miejsca i bywają nawet agresywne. My nie karzemy takich ludzi, zwracamy najwyżej uwagę. Proszę jednak zauważyć, że ptaki dokarmiane są głównie wiosną, kiedy nie mają problemów ze znalezieniem karmy. Druga sprawa dotyczy tego, czym są one karmione. Dlaczego nikt z tych, którzy uważają, że pomagają, nie pójdzie do sklepu i nie kupi wartościowej karmy, tylko wyrzuca odpadki? Staramy się zwrócić uwagę takiej osobie, zwłaszcza gdy ma ona ze sobą duże ilości suchego chleba, że możemy ją ukarać za zaśmiecanie. W takich przypadkach spotykamy się z bardzo różnymi reakcjami. Nie można też zapomnieć, że wyrzucając duże ilości chleba lub innych odpadków, trudno liczyć, że wszystko zostanie zjedzone, duża część będzie rozrzucona, rozniesiona na butach, przeniesiona przez psy. Ludzie się potem skarżą, że brudne są ławki, pomniki, piaskownice, że ślady odchodów trafiają się na ubraniu, a czyszczenie jest kosztowne i trudne. I kto ma to robić?
W regulaminach większości spółdzielni mieszkaniowych jest zakaz karmienia. – Nasi mieszkańcy uważają, że robią dobry uczynek, a to nieprawda – dodaje prezes Płockiej Spółdzielni Mieszkaniowej Jan Karol Rączkowski. – Mamy mnóstwo skarg od sąsiadów tych osób, że szczególnie w okresie letnim, kiedy dokarmianie nie ma najmniejszego sensu, wyrzucany jest chleb zwabiający ptactwo, które potem zanieczyszcza wszystko wokół. W postępowaniu ludzi karmiących ptaki brakuje zdrowego rozsądku. Staramy się z tym walczyć, w regulaminie jest zapisany zakaz karmienia, ale do wielu osób to nie dociera. Tymczasem warto się zastanowić, czy pomagamy ptakom, czy szkodzimy sąsiadom.
Ludziom, zwłaszcza tym w starszym wieku, trudno wytłumaczyć, że robią źle. Oni mają swój rozum, chcą dokarmiać i uważają, że nie można im tego zabronić. Koszty czyszczenia balkonów, parapetów, okien, samochodów, trawników, piaskownic, ławek, pomników są ogromne, ale to nie ich problem. Najważniejsze, żeby ptaki były najedzone.
Jola Marciniak
fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości