W ten weekend na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku kolejny rok z rzędu mogliśmy oglądać mistrzów jazdy w kontrolowanym poślizgu. Impreza ponownie zgromadziła multum kibiców na trybunach, co tylko potwierdziło popularność tego rodzaju wyścigów. Jak co roku organizatorzy oraz zawodnicy nie pozwolili nudzić się osobom, które przyjechały do Płocka z najdalszych zakątków Polski. Tym razem również nie obyło się bez niespodzianek na torze.
„Pozytywna atmosfera wśród kibiców i profesjonalna rywalizacja fair play wśród zawodników to jest właśnie to co niezmiennie charakteryzuje to widowisko” – słyszymy od kibiców Grzegorza Hypkiego, którzy nieustannie kibicowali swojemu ulubieńcowi z sektora F.
W sumie 45 zawodników z 20 krajów rywalizowało w Płocku licząc piątkowe kwalifikacje do TOP 32, oraz sobotnie treningi i zawody. Na kibiców czekał otwarty park maszyn, w którym mogli dokładnie, z bliska obejrzeć maszyny charakteryzujące się mocą przekraczająca czasami nawet 1000 koni mechanicznych. Do dyspozycji byli również, zawodnicy, którzy z uśmiechem dawali autografy i robili sobie zdjęcia z fanami.
W jedynej tegorocznej polskiej rundzie Drift Masters European Championship wygrał Paweł Borkowski w swoim Nissanie S14 pokonując w finale Piotra Więcka. 27 letni zawodnik nie miał łatwej przeprawy do finału . Już w ćwierćfinale musiał zmierzyć się z „wiecznym faworytem” Irlandczykiem Jamesem Deanem. Obaj zawodnicy wykorzystywali swoje maszyny i umiejętności do granic możliwości, ale to właśnie Polak okazał się lepszy w tym pojedynku. W półfinale Borkowski pokonał rodaka, Grzegorza Hypkiego, który w walce o 3 miejsce lepszy był od Niemca Maxa Heidricha. Piotrowi Więckowi nie udało się zrobić sobie prezentu na imieniny w finałowym pojedynku, któremu kibice podczas prezentacji zawodników TOP 16 śpiewali „100 lat” z tej okazii. Idący jak burza tego dnia płocczanin w swoim Nissanie S15, pokazywał, że nie bez powodu reprezentuje nasz kraj w amerykańskiej federacji Formula Drift. „Widać to doświadczenie, tą agresje, jest po prostu niesamowity, poza skalą” – mówili kibice na trybunach patrząc na wyczyny tego zawodnika.
Był to pojedynek godny finału, walka drzwi w drzwi, o każdy centymetr toru, oraz stref, które brali pod uwagę sędziowie przyznając punkty. Dodatkowym aspektem powodującym jeszcze większe widowisko były latarki w telefonach, które unieśli w górę wszyscy kibice podczas wyścigu tworząc niezapomniany, wyjątkowy klimat w połączeniu ze strzałami ognia wylatującymi z rur wydechowych robiąc przy tym niesamowity huk.
„ To jest niesamowite, że mamy polskie podium w europejskiej imprezie na płockiej ziemi. Dziękuję za fantastyczny, finałowy pojedynek Pawłowi. Nieważne, jaki będzie werdykt sędziów, jestem dumny z tego co się dzisiaj wydarzyło” – powiedział płocczanin bezpośrednio po finałowym wyścigu 3. Rundy Drift Masters European Championship.
Do końca mistrzostw DMEC 2019 zostały 3. Rundy – na Łotwie, w Niemczech, oraz w Irlandii. Mamy nadzieję, że będzie nam dane jeszcze zobaczyć mistrzów jazdy bokiem do przodu na płockim stadionie.
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze