22-23 lutego br. w okolicy Kotliny Kłodzkiej odbył się XVI Dolnośląski Rajd Zimowy. Była to przy okazji pierwsza runda Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Spotkała się na nim polska rajdowa czołówka.Seatem Cordobą VRC wystartował Janusz Kulig, Tovotą Corollą - Leszek Kuzaj. Nie pojawił się jedynie Krzysztof Hołowczyc, który niestety nie zdążył zebrać potrzebnego do startu budżetu. Wystartował za to Płock, czyli jedyny w naszym mieście kierowca rajdowy z licencją, a także dziennikarz telewizji „Tele Top” w jednej osobie - Michał Jackiewicz z pilotem Michałem Kucharzakiem. Pojechali oni Skodą Felicją 1300. W sumie 55 startujących załóg miało do pokonania 2395 kilometrową trasę, w tym 11 dość długich odcinków specjalnych, sięgających często blisko po 151 km. Rajd, przez znawców tematu określany jako - polskie Monte Carlo - ukończyły 44 załogi. Warunki atmosferyczne zmieniały się tu co godzina. Po suchym asfalcie kierowcy napotykali 40 cm warstwę śniegu, zamieniającą się w lód. – Najgorsze do pokonania były jednak najwyższe partie gór. Na jednym szczycie jechaliśmy około 18 km w rynnie śnieżnej, sięgającej dokładnie na wysokość samochodu. Każdy błąd groził spadkiem od 50 do 100 metrów w dół wprost po drzewach. Dwa razy ratowaliśmy się spod głębokiego poślizgu. Czasami przy prędkości 100 km/h odbijało nas od bandy i musieliśmy kontrować – opowiada Michał Jackiewicz, który jednak pierwszy dzień rajdu oceniania bardzo dobrze. - Po pierwszym dniu na siedem startujących załóg byliśmy na mocnym czwartym miejscu. Przy czym warto podkreślić, że załogi przed nami miały o wiele mocniejsze samochody. Było to VW Polo z Moto Sportu z Niemiec 130 KM Pawła Stefanickiego, dalej nowa 100-konna Skoda Fabia z tym samym silnikiem co VW. Za jej kierownicą zasiadł uznany w kraju Tomek Płaczek. I w końcu przed nami znalazła się też - o wiele młodsza od naszej- Skoda Felicja, prowadzona przez Jerzego Parę. Przy tych samochodach nasz pojazd z 1996 roku nie miał dużych szans. Dużo jednak dało odpowiednie przygotowanie go. W ubiegłym roku w Czechach nasza Skoda odwiedziła dwie firmy tuningowe. Przed startem sprawdził ją też płocki Autoport dealera Skody – tłumaczy Jackiewicz. Drugi dzień startu załogi z Płocka, to prawdziwa droga przez mękę. - Dostaliśmy informacje od „szpiega” sprawdzającego warunki na trasie rajdu dla Leszka Kuzaja, żeby założyć opony bez kolców. Nie mieliśmy opon zimowych wyczynowych, założyliśmy więc opony zimowe normalne. Zaledwie w ciągu trzech odcinków specjalnych spadliśmy z 4 miejsca na sam koniec kolejki. Co chwila lądowaliśmy w rowach, kąpaliśmy się w strumyku, w ten sposób co raz większa różnica czasu dzieliła nas od czołówki. Zaczęła nam też dokuczać, przesunięta pierwszego dnia rajdu, belka tylnego zawieszenia. Zawiodło też sprzęgło. W sumie dojechaliśmy do mety poobijanym samochodem na siódmej, spokojnej pozycji w klasie – relacjonuje Jackiewicz. Wbrew pozorom płocka załoga nie była w tym rajdzie ostatnia. – Wygrał Janusz Kulig. My zajęliśmy 25 miejsce w grupie. Przesądziło tym drugi dzień rajdu, gdy źle dobraliśmy opony. Rajdy są jednak oponiarską ruletką. Nie tacy jak my się mylą w doborze opon. Kuzaj też przegrał przez to rajd. Podobnie jak i wielu innych. Dla nas to duży sukces, że w ogóle dojechaliśmy do mety z uszkodzonym sprzęgłem – twierdzi płocka załoga Michał Jackiewicz i Michał Kucharzak. Panowie Dolnośląski Rajd potraktowali jako trening przed sezonem. W tym roku czeka ich jeszcze osiem rund rajdów Mistrzostw Polski, m.in. jeden z najtrudniejszych - szutrowy rajd Kormorana. – A już na początku kwietnia jedziemy na Rajd Krakowski. Będzie to druga, również bardzo trudna runda rajdowych eliminacji, w której przede wszystkim nie zabraknie szybkich odcinków. Michał Jackiewicz planuje także wystartować w tegorocznej edycji Rajdu Dziennikarzy. Gdzie jeszcze? Wszystko zależy od niestety dość mocno ograniczonego budżetu. Warto jednak inwestować w naszego jedynego płockiego rajdowca z licencją. W ubiegłym sezonie był on na III miejscu w klasie w Rajdzie Warszawskim, a w ostatniej rundzie Rajdu Dziennikarzy w Legionowie w klasyfikacji generalnej zajął II miejsce. To oczywiście nie koniec jego możliwości, jak również jego zespołu, który w ostatnim czasie powiększony został o mechanika. W sumie zespół tworzy: szef serwisu - inż. Jacek Marcinkiewicz z katowickiej firmy Autoport S.C., mechanik - Artur Kałwa (Katowice-Autoport), kierowca busa serwisowego - Grzegorz Czajka (Płock), mechanik - Michał Kawtański (Auto-Port Skoda Płock), menager - Wojciech Łengowik (Płock), no i oczywiście pilot - Michał Kucharzak (Krapkowice koło Opola). Blanka Stanuszkiewicz Fot.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze