W dzisiejszej rzeczywistości, gdy świat składa się z państw, trudno łudzić się, iż cokolwiek może być apolityczne. Wszak na politykę składa się wszystko to co dotyczy państwa, jego funkcjonowania wewnątrz, jak i na zewnątrz. Bo chociażby, któż nie płaci podatków i któż o nich nie myśli, kogo nie przeraża wizja wojny, nawet jeśli miałaby być to tylko jej wersja ekonomiczna. Są jednak sprawy, które mogą być polityczne bądź nie, w zależności kto się ich dotknie. Przykładowo, jeśli ja spożyję na obiad wieprzowinę to bez wątpienia sytuacja ta będzie apolityczna. Zgoła inaczej przedstawia się sprawa, gdy zrobi to pani prezydent Argentyny. Jej zjedzenie grillowanej wieprzowiny, to nie tylko zaspokojenie potrzeby fizjologicznej (w szerokim sensie tego znaczenia), ale też jak najbardziej polityczne wsparcie hodowców świń. Pani prezydent musiała najwyraźniej dojść do wniosku, że samo zjedzenie to mało, dlatego wspomniała też co nieco o jego skutkach. Otóż okazało się, że po wieprzowinie pani prezydent miała „pełen satysfakcji weekend” z mężem, i że lepiej zjeść odrobinę wieprzowiny z rusztu niż łykać Viagrę. Zaraz też szef związku producentów wieprzowiny dodał, że Duńczycy i Japończycy (powszechnie znani ze swego temperamentu), którzy spożywają dużo wieprzowiny, mają bardziej udane życie seksualne niż Argentyńczycy. W tej sytuacji dysponując przepisem na mięsne roladki rodem ze stołówki hotelu poselskiego, widniejącą w recepturze cielęcinę zamieniłam na wieprzowinę. Teraz kiedy wiemy jak działa…Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze