Zbliża się 3 listopada i brać myśliwska szykuje się do Hubertusa. Tradycyjnego, odświętnego, polowania zbiorowego z okazji dnia patrona myśliwych św. Huberta. Swego czasu w wieku tzw. przebudowy hormonalnej organizmu, szerzej znanej jako okres dojrzewania, miałam nawet pomysł, aby zająć się myślistwem. Istniała realnie taka szansa, gdyż ojciec jest myśliwym. Niemniej na przeszkodzie stanęła mi słaba „trafialność” do celu. Na zajęciach z przysposobienia obronnego (a jakże jestem w pełni przysposobiona), okazało się, iż muszę zrezygnować z ambitnych planów trafiania w 10, na rzecz trafiania w tarczę. Niestety nawet przy tak zaniżonych kryteriach nie odnosiłam zadawalających rezultatów. Ta brutalna rzeczywistość ostatecznie zniweczyła moje plany na zostanie jedną z nielicznych pań myśliwych. W polowaniu mogę jedynie jak pies myśliwski uczestniczyć w nagonce i ewentualnie przygotować rozgrzewającą strawę na czas po łowach. Fasolka po myśliwsku nie tylko jest rozgrzewająca, ale też doskonale nadaje się do jedzenia na świeżym powietrzu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze