Śmierć jest ostatnim etapem w życiu każdego człowieka, który niestety rzadko kiedy zależy od woli zmarłego. Mało kto może się do tej chwili przygotować, czekać na ten moment. Niektórzy ludzie wiedzą, że mają przed sobą tygodnie lub miesiące życia. Można wtedy dokonać wszelkich rozliczeń, zaplanować pogrzeb, napisać testament, a nawet kupić miejsce na cmentarzu, wykonać nagrobek i spokojnie czekać na chwilę, która będzie ostatnią w życiu. Ale są też inne sytuacje. Wokół nas jest coraz więcej osób starszych, samotnych, które nie mają rodziny, lub których dzieci i wnuki mieszkają gdzieś daleko. Taką osobą jest pani Maria. Nie ma już nikogo bliskiego, a w trudnych dla niej chwilach dzwoni do redakcji, by choć przez chwilę porozmawiać z dziennikarzem. Jest już w tym wieku, że coraz częściej myśli o śmierci i nawet nie ma z kim o tym porozmawiać. – Jestem u schyłku swojego życia i z przerażeniem myślę o śmierci. Nie dlatego, że się jej boję. Jestem przygotowana na to, że umrę, ale nie wiem, co się potem ze mną stanie. Mąż od dawna nie żyje, nie mieliśmy dzieci, nie mam żadnej rodziny. Nic nie mam, mieszkam w komunalnym lokalu. Ledwie wiążę koniec z końcem, emerytury najczęściej nie wystarcza do końca miesiąca. Gdybym miała pieniądze, wykupiłabym miejsce na cmentarzu, może nawet wybudowałabym nagrobek. A tak martwię się, co będzie ze mną po wydaniu ostatniego tchnienia. Co stanie się z moim ciałem – zastanawia się zaniepokojona. Taki problem ma sporo samotnych ludzi, dlatego postanowiliśmy dowiedzieć się, jaki los czeka po śmierci osoby samotne, w trudnej sytuacji finansowej, także te nieubezpieczone, niemogące liczyć na zasiłek pogrzebowy z ZUS-u, bezdomne i ludzi o nieustalonej tożsamości, czyli NN.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze