Reklama

Po awansie - Nigdy więcej II ligi i ekstraklasa jest już nasza

13/05/2002 11:03
Tak kibice po raz ostatni śpiewali w maju 1999 roku, kiedy to Petrochemia awansowała do ekstraklasy. Zespół pod wodzą trenera Jerzego Kasalika miał aż 5 punktów przewagi nad drugą w tabeli Ceramiką Opoczno i w niezłym stylu znalazł się w I lidze. Ostatni mecz z Hetmanem Zamość obserwowało 9 tys. ludzi i wszyscy cieszyli się, że oto drużyna awansuje i, biorąc pod uwagę nauczkę z lat poprzednich, tak szybko szeregów ekstraklasy nie opuści. Petrochemia w tym ostatnim meczu w II lidze, w ostatnim, w którym występowała pod starą nazwą, zagrała w składzie: Sejud – Wojnecki, Milewski, Sobolewski, Dec, Romuzga, Drame (83 Popek), Soczewka, Małocha (73 Kowalczyk), Miąszkiewicz (68 Sobczak), Witkowski. Bardzo szybko, bo tuż po zejściu piłkarzy z boiska, zaczęły się ruchy kadrowe. Trener Kasalik wraz z ówczesnym prezesem klubu, odsunął kilku piłkarzy od gry i nakazał im szukania sobie nowych klubów. Nikt nie protestował, bo miała się w ten sposób rozpocząć budowa potęgi już Petro. Przypomnijmy, że w pierwszym meczu w I lidze z Ruchem Chorzów zagrali: Krupski – Wojnecki, Sobolewski, Baltruszewicz, Drame, Agafon, Wilk, Majda (77 Popek), Adamczyk (89 Kapela), Miąszkiewicz (68 Soczewka), Nosal. Mecz oglądało 8 tys. kibiców, a plotka głosiła, że wzmocnień w Petro dokonano kosztem 2 mln dolarów. Bardzo szybko okazało się, ze potęgi nie będzie, zmieniano trenerów, stale “wzmacniano” zespół, a efektem było z ogromnym trudem wywalczone utrzymanie po sezonie 1999/2000, ale potem nieunikniony spadek po sezonie 2000/2001. Wiele razy pisaliśmy o tym, ilu to zawodników przez te dwa lata przewinęło się przez płocki klub, który najpierw zmienił nazwę na PKN, a potem na ORLEN. Podsumować to można krotko, miliony złotych wyrzucone w błoto. Efektem działań był spadek do II ligi i mocne postanowienie, ze po jednym sezonie trzeba do ekstraklasy powrócić. Tak się złożyło, ze żaden z piłkarzy nie odszedł z drużyny. Powodem wcale nie była miłość do płockiego klubu, ale ... brak kontrahentów. Przed tymi zawodnikami postawiono zadanie awansu do I ligi. Od początku sezonu 2001/2002 prezesem klubu był człowiek, który nigdy wcześniej nie kierował tak dużą firmą. Na dodatek kasa klubowa była pusta, a trzeba było spłacać zobowiązania zaciągnięte przez prezesa Krzysztofa Gawłowskiego i fundować dostatnie życie piłkarzom, z którymi klub nie mógł rozwiązać kontraktu, a którzy nie występowali w barwach ORLEN-u. Nie musieli. Ale to już historia i nie ma co do niej wracać. Walkę w II lidze ORLEN rozpoczął pod wodzą trenera Andrzeja Wiśniewskiego (prowadził zespół w końcówce I ligi, po zawieszeniu Dariusza Wdowczyka) i rozpoczął od trzech zwycięstw, tyle że nad beniaminkami ligi. Potem już było różnie, ale płocki zespół stale zajmował miejsce w górnej części tabeli z nadziejami na awans. Niestety trener Wiśniewski nie dotrzymał warunków kontraktu i musiał się po 10, a właściwie to po 9 kolejce rozgrywek rozstać z klubem. Podpisując kontrakt zgodził się, że jeśli po 10 kolejkach ORLEN nie zgromadzi 20 punktów, co było naprawdę mało wymagającym wynikiem, wtedy rozstanie się z klubem. Pierwszym trenerem został Wiesław Wojno, który kilkanaście dni wcześniej zawitał do Płocka ściągnięty przez prezesa, z którym wywodzą się z jednego środowiska. Wojno po odejściu z klubu przed laty tułał się po III lidze, a praca w ORLEN-ie miała być dla niego powrotem do trenerskiej elity. Chyba jednak nie spełniła swojego zadania. Od 12 kolejki rozgrywek na czele znalazły się dwa zespoły: Lech Poznań i ORLEN i od tego momentu właściwie mówiono, że te dwie drużyny awansują do I ligi. W 14 kolejce w Płocku został rozegrany pojedynek między obydwoma zespołami, zakończony bezbramkowym remisem. Przed tym meczem Lech zastosował mały wybieg. Zagrał awansem mecz, wygrał i awansował na I miejsce w tabeli. Potem już tylko w 16 i w 17 kolejce sezonu, ORLEN znalazł się na I miejscu, a poza tym, Lech był cały czas na pozycji lidera i nie oddał jej do końca, awansując po meczu z ORLEN-em w rundzie rewanżowej do ekstraklasy. Lech dokonał rzeczy niemal niemożliwej, choć w polskiej piłce wszystko jest możliwe. W poprzednim sezonie drużyna Lecha została cudem uratowana od spadku. Dokonał tego Bogusław Baniak, trener, który pracował niegdyś w Płocku, tyle że nie z pierwszą drużyną. Trener nie tylko uratował zespół przed spadkiem, ale zapewnił awans sześć kolejek przed końcem rozgrywek. Nawiasem mówiąc, Lech wywalczył sobie awans po zwycięstwie nad ORLEN-em. Płockiej drużynie bardzo były potrzebne punkty ewentualnie zdobyte w Poznaniu. Lech grał tak, jakby już świętował. Niestety, płocczanie nie potrafili wykorzystać tej sytuacji. O ile w 1999 roku płocki zespół awansował pewnie i nikt nie mógł mieć zastrzeżeń do gry piłkarzy, o tyle w tym roku, forma prezentowana przez zawodników była poniżej krytyki. Dochodziło do tego, że kibice na obcych stadionach wyśmiewali się z płockich piłkarzy i dziwili, po co awans drużynie, która szans w ekstraklasie nie ma żadnych. Chyba zbyt wcześnie zaczęto głośno mówić o tym, o czym wszyscy doskonale wiedzieli. Ten zespół miał tylko wywalczyć ekstraklasę. Potem konieczne były radykalne zmiany. Trudno zgodzić się na grę w drużynie piłkarza, który absolutnie nie ma ambicji, nie utożsamia się z zespołem, z klubem, z miastem, z kibicami. Piłkarze przez wiele lat żyli sobie w Płocku jak u Pana Boga za piecem. Rzadko byli rozliczani z wyników, kiedy nie szło, zwalniany był trener. Oni nigdy nie byli winni tego, że przegrywali, tracili punkty, spadali do niższej klasy rozgrywkowej. Piłkarze byli nietykalni, niewinni i na swoje usprawiedliwienie mieli zawsze tylko “nie wyszło”. Od wielu lat w Płocku marzy się o ekstraklasie. Czy jest możliwe stworzyć tu taką drużynę, która zostałaby na długo w I lidze, która mogłaby pokusić się o europejskie puchary. Wszyscy to obiecują, stawiają za cel, ale realizacja zawsze napotyka jakieś trudne po przezwyciężenia trudności. Często dyskutuje się o tym, że w Płocku piłkarze zapominają jak się gra w piłkę. Niemal każdy ściągnięty tu, za wcale niemałe pieniądze zawodnik, nagle zaczyna grać kiepsko, nie wyróżniać się, wystarczy wyjazd do innego klubu, by natychmiast odzyskiwali umiejętność strzelania bramek. Przykładów jest mnóstwo, a każdy kibic na pewno dodałby swoje nazwiska na poparcie tej tezy. Zwykle mówi się o tym, że piłkarze w Płocku mają za dobrze. Dostają niezłe pieniądze, bardzo regularnie i bez względu na to, jakie wyniki ma drużyna. Nigdy w klubie nie było zaległości finansowych, należne wynagrodzenia i premie wpływały na konto o czasie. Patrząc na wyniki niektórych drużyn I-ligowych, zespołów borykających się stale, od lat z problemami finansowymi i na zaangażowanie zawodników wydaje się, że tu też potrzebna jest podobna terapia. ORLEN wypadł w tym sezonie fatalnie, a opinii nie zmieni nawet fakt, że drużyna po raz pierwszy w historii klubu, awansowała do półfinału Pucharu Polski i rozegrała kilka ciekawych spotkań. Opinii nie zmieni wyeliminowanie z rozgrywek pucharowych Widzewa Łódź, co napełniło wszystkich płockich kibiców ogromną ilością optymizmu. Dziś wielu z nas czuje przede wszystkim ulgę, udało się, choć naprawdę niewiele brakowało, by ten sezon zakończył się barażami. Kto wie, jak wszystko by się potoczyło, gdyby nie wpadki Szczakowianki. Ktoś z kibiców powiedział, że udało się awansować, mimo ogromnych wysiłków piłkarzy. Płocki klub jest w ekstraklasie, to zdanie z lubością będziemy powtarzać aż do rozpoczęcia sezonu 2002/2003. Potem już wszyscy będą zajmować się meczami I ligi, co mamy nadzieję, będzie bardziej emocjonujące niż pojedynki w II lidze. Znów będzie liczenie punktów, sprawdzanie, czy walczymy o utrzymanie, czy o europejskie puchary. Najważniejsze jednak będzie to, że znów do Płocka przyjeżdżać będą najlepsze polskie drużyny, że o punkty płoccy piłkarze walczyć będą z reprezentantami Polski, powieje wielkim światem. Jola Marciniak Fot. D. Ossowski Piłkarze dziękują za doping kibicom.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości