Czyżby pluskwy opanowały Płock? Na płockich grupach w mediach społecznościowych wciąż pojawiają się zdjęcia brązowych owadów wytropionych w prywatnych mieszkaniach – z pytaniem autorów „co to jest?” Zazwyczaj to właśnie one! Z pytaniem, czy w naszym mieście jest problem z pluskwami, zwróciliśmy się do firmy specjalizującej się w dezynsekcji. - Teraz to nie jest potężny problem. 1,5 roku temu mieliśmy codziennie po 5-6 telefonów w sprawie pluskiew w domach. Obecnie odbieramy jedno czy dwa zgłoszenia – zaczyna ostrożnie Piotr Druzd z firmy Invest Service 24, działającej na terenie Płocka i okolic. Po chwili jednak dodaje, że właściwie 90% zgłoszeń, które do niego trafiają, dotyczy problemów z pluskwami.
Inne zgłoszenia dotyczą m.in. wtyka amerykańskiego, którego inwazję przeżywaliśmy jesienią. Wciskał się on drzwiami i oknami do mieszkań, do tego w ilościach hurtowych. Krzywdy nie robił, bo z natury nie mógł. Chciał tylko spokojnie przezimować. Ale bliskie spotkanie z nim to była jednak średnia przyjemność. W sytuacji zagrożenia owad ten potrafi wydzielać mało sympatyczną woń. Do tego nie wygląda też najurodziwiej – jest dość sporym (ok. 2 cm), sześcionogim draniem z długimi czułkami. Widoczny jest więc na pierwszy rzut ludzkiego oka. Całe stado takich nieproszonych gości mogło co wrażliwszych na insekty przyprawiać o palpitację serca i natychmiastowe wzywanie pomocy.
Mniejszej pluskwy – mierzy od 1 do 7 mm – już tak łatwo nie zauważymy... Ale za to ją poczujemy. Małe draństwo potrafi dotkliwie gryźć i musi to robić. Do tego celu notorycznie szuka towarzystwa człowieka, bo jest on jego jadłodajnią. Pluskwa spija z nas krew, gdy spokojnie śpimy w naszych łóżeczkach i w naszych łóżeczkach najchętniej cwaniaczka mieszka. A jak jej nikt nie przeszkadza, to potrafi założyć w naszym materacu gniazdo.
– Samica może wydać w ciągu życia 500 szt. młodych – wcale nie pociesza nas tymi informacjami specjalista od dezynsekcji.
Jakie było jedno z jego ostatnich zleceń?
- 115 pokojów hotelowych – pada błyskawiczne odpowiedź.
Czy to była inwazja?
- Nie. To było działanie prewencyjne. Pluskwy lubią hotele, ośrodki, motele, gdzie przewija się wielu ludzi – tłumaczy Piotr Druzd.
Jego codzienna praca to m.in. inspekcje w takich miejscach, by nie dopuścić do tego, by pluskwy się w nich zadomowiły. Najbardziej nietypowe miejsce, w którym pojawiły się pluskwy?
- Wymieniamy się naszymi doświadczeniami na naszym forum. Chyba wszystkich zaskoczyła stacja paliw. Takiego zgłoszenia nie było od 20-30 lat – tłumaczy,
... ale też przypomina, że pluskwy można znaleźć dosłownie wszędzie. Ona lubi być przy człowieku i... wcale nie musi z nim iść do łóżka. Wystarczy krzesło, leżanka...
- Walczyliśmy z pluskwami także w banku. Zagnieździły się na siedzisku dla klientów – mówi pan Piotr.
Jak można było tego nie zauważyć? Raczej nikt dokładnie nie ogląda siedzisk. Ktoś mógł pluskwę przynieść na sobie. Ciągle pojawiali się też nowi ludzie. Warunki dla szkodnika były więc sprzyjające. Dopiero gdy kolonia pluskiew urosła, zaczęła być widoczna, jak również stała się wyraźnie uciążliwa. I kto by pomyślał, że może pluskwę do domu z banku przynieść?
Nie mówi się też o tym, że pluskwy mogą „urzędować” w autobusach, pociągach i ciężarówkach. O tym, że i w takich miejscach systematycznie trwa walka z pluskwami, najlepiej wiedzą technicy z firm dezynsekcyjnych, wymieniający się doświadczeniami. Poza te kręgi temat raczej nie wychodzi. Dla ich klientów to nie jest powód do chluby, żeby chwalić się tępieniem robactwa.
Wśród klientów zakładów dezynsekcyjnych są również osoby prywatne, jak również spółdzielnie mieszkaniowe, które reagują na alarmujące o zagrożeniu sygnały lokatorów.
- Ostatnio mieliśmy takie zamówienie na dezynsekcję 18 mieszkań w bloku.
[paywall]
Niestety, dochodzi do takich sytuacji, że ktoś nie otwiera nam drzwi i nas nie wpuszcza do lokalu. I zdarza się, że jest to właśnie mieszkanie, w którym jest największy problem. Wtedy cała akcja jest nieskuteczna. Trzeba będzie ją powtarzać. Dopóki wszyscy w bloku od A do Z nie pozbędą się pluskiew, problem będzie wracał. One same nie znikają – tłumaczą specjaliści.
Wydawałoby się, że ludziom powinno zależeć na tym, żeby pozbyć się tego towarzystwa.
– Sytuacje są naprawdę różne. Jedni nie chcą otwierać, bo nie mają na to ochoty, ale zdarzyło się nam również tak, że pluskwy zagnieździły się w mieszkaniach chorych, starszych osób. Kiedy w końcu udało się wejść do tych mieszkań, niczego nie musiałem sprawdzać. Po zapachu czułem, że pluskwy tam są od miesięcy. To się czuje w powietrzu po zapachu – opowiada pan Piotr.
Zazwyczaj, żeby pozbyć się pluskiew z mieszkania, potrzeba dwóch wizyt specjalistów. Mają oni różne metody. Najszybsze i najkosztowniejsze jest wymrażanie.
- Dla mnie najlepsze są jednak środki chemiczne. Jest ich spory wybór na rynku – przekonuje pan Piotr.
Niektórzy samodzielnie próbują walczyć z pluskwami. Amatorzy skazani są jednak na przegraną walkę.
- Podczas naszych wizyty widzimy, że ludzie sami się ratowali, np. rozsypując ziemię okrzemkową. To bardzo popularny sposób na pluskwy. Niestety, bez właściwej taktyki i działań to nie jest skuteczne i kończy się wezwaniem zakładu dezynsekcji – opowiadają technicy.
Wezwanie ich oznacza konieczność opuszczenia zapluskwionego lokalu przez mieszkańców na kilka godzin. Przez ten czas stosowane są odpowiednie środki i preparaty. Potem można bezpiecznie wrócić do domu. Koszt walki z pluskwą zależy od metrażu obiektu. Liczone jest też każde łóżko w pomieszczeniu osobno. Bo łóżka to główne siedlisko tego zła.
To dlatego powinniśmy nasze kanapy, wersalki systematycznie sprawdzać. Podnośmy materace. To na nich widoczne będą nie tylko pluskwy, ale też ich odchody, wylinki, czyli zrzucane co jakiś czas pancerzyki, oraz małe, białawe jajeczka, mylone często z pyłkami.
Obok łóżek pluskwy lubią też okupować listwy przypodłogowe, framugi drzwi, a nawet gniazdka elektryczne.
- Co ważne, mogą przetrwać kilka miesięcy bez jedzenia i chować się za dnia w zgięciach materacy, tapicerce, szczelinach mebli i podłóg czy za tapetami – ostrzegają technicy deratyzacji.
Reklama
Oglądajmy też naszą skórę, czy nie mamy na niej ugryzień.
- A wie pani, że pluskwy atakują częściej kobiety niż mężczyzn? – zagaja pan Piotr
... i tłumaczy, że powodem takich preferencji jest kwestia naturalnego owłosienia, które sprawia, że pluskwy mają bardziej lub mniej utrudniony dostęp do skóry ludzkiej. Mężczyźni są więc bardziej chronieni poprzez naturę i testosteron.
- Robiłem doświadczenie i tak faktycznie jest. Miałem w słoiku 5 pluskiew i sprawdzałem je na własnej skórze. Oczywiście, że mnie w końcu mogły ugryźć, ale przez włosy rosnące na rękach miały z tym wyraźny problem – dowodzi specjalista,
Reklama
... który na koniec rozmowy stara się mnie jednak uspokoić, że przewiduje, iż problem z pluskwami będzie się zmniejszał.
- Wcześniej cały czas walczyliśmy z prusakami i karaluchami. Kiedyś były też mrówki faraona. Teraz jest ich zdecydowanie mniej. Problem z owadami to cykle nachodzące falami. Dziś akurat mamy pluskwy i z nimi trzeba sobie poradzić, choć - jak pani mówiłem – problem jest coraz mniejszy – zaznacza.
Ta informacja nie jest do końca optymistyczna, bo pokazuje, że skoro są powtarzające się cykle, to także i powroty. Czego tym razem? Robi się coraz cieplej, więc w zakładach dezynsekcyjnych pewnie będzie więcej zgłoszeń dotyczących problemów z osami czy szerszeniami, które w ostatnich latach pojawiają się w coraz większych ilościach, także w miastach. Na stronie internetowej czytam, że zakład dezynsekcyjny, w którym pracuje Piotr Druzd, usuwa też kleszcze i komary na dużych terenach. Dalszej listy usług dla własnego spokoju ducha nie otwieram. Zagrożeń ze świata owadów jest cała masa, a ich uciążliwych reprezentantów jeszcze więcej. Warto po prostu pamiętać: czujność i szybka reakcja mogą uchronić nas przed kolejną inwazją niechcianych gości.
Fot. www.pixabay.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Stek bzdur. Gościu ma tyle wspólnego z Pluskwami co Ja bycie baletnicą. Był u nas, 2 zabiegi to oszustwo! Byli u nas 4 razy aż doszło do momentu gdzie kazał wyrzucać meble. Proponuję zweryfikować informacje albo wiedzę tego specjalisty. Odradzam.Wezwaliśmy inną firmę z Płocka bo załamaliśmy ręce jak usłyszeliśmy o wyrzucaniu mebli i innych rzeczy. Firma wezwana na miejsce w pierwszej kolejności odradziła wyrzucanie mebli a co najlepsze pokazali nam źródło skąd się u nas wzięło to robactwo. Lepiej zapłacić więcej a zachować meble i nie czuć smrodu po takim plewieniu robactwa.
Stek bzdur. Gościu ma tyle wspólnego z Pluskwami co Ja bycie baletnicą. Był u nas, 2 zabiegi to oszustwo! Byli u nas 4 razy aż doszło do momentu gdzie kazał wyrzucać meble. Proponuję zweryfikować informacje albo wiedzę tego specjalisty. Odradzam.Wezwaliśmy inną firmę z Płocka bo załamaliśmy ręce jak usłyszeliśmy o wyrzucaniu mebli i innych rzeczy. Firma wezwana na miejsce w pierwszej kolejności odradziła wyrzucanie mebli a co najlepsze pokazali nam źródło skąd się u nas wzięło to robactwo. Lepiej zapłacić więcej a zachować meble i nie czuć smrodu po takim plewieniu robactwa.